Po sukcesie dwóch poprzednich płyt (z nagraniami Preludiów Chopina oraz Sonat Haydna, Beethovena i Mozarta) artysta postanowił uczcić nadchodzący Rok Chopinowski 2010 nagraniem obu Koncertów Fortepianowych Fryderyka Chopina.
Pianiście towarzyszy znakomita Concertgebouw Orchestra, która w zeszłym roku uzyskała tytuł najlepszej orkiestry świata (magazyn Grammophon - grudzień 2008), pod dyrekcją Maestro Jerzego Semkowa.
O tej wyjątkowej współpracy, sesji nagraniowej, która miała miejsce na przełomie czerwca i lipca b.r. w Amsterdamie, a także o osobistym stosunku do Koncertów Chopina artysta opowiada w rozmowie z prof. Władysławem Stróżewskim (tekst w załączeniu).
Rejestracji albumu w Sali Concertgebouw towarzyszył koncert na żywo, którym Rafał Blechacz podbił serca holenderskiej publiczności.
Blechacz gra
(2009-10-28)
Tomasz Łęgowski
Więcej o recenzencie
Od Konkursu w 2005 roku minęły już ponad cztery lata i Blechacz nie przestaje być wielką gwiazdą. To szalenie niebezpieczny klimat dla artysty, szczególnie tak młodego. W środowisku w jakim się znalazł jest narażony na niebezpieczeństwo utraty nie tylko swojej osobowości, ale w szczególności coraz rzadszej dzisiaj świeżości spojrzenia, którą się charakteryzuje. Na szczęście nie jest źle. Ta płyta pokazuje, że faktycznie dokonuje on nagrania w momencie kiedy ma to sens, to znaczy kiedy w istocie na temat dzieła ma coś do powiedzenia. Koncerty Chopin to zresztą rewelacyjny punkt repertuaru dla młodego pianisty. Są to dzieła, niezależnie od wielkiej wartości artystycznej, bardzo niedojrzałe. Ta niedojrzałość pod palcami dobrego pianisty staje się jednak wielką wartością, bo niesie ze sobą niekoniecznie coś mniej niż dojrzałość, ale coś więcej... młodzieńczy wdzięk, trochę szaleństwa, nieprzewidywalność, zmienność i niezwykłą różnorodność pomysłów ledwie zasygnalizowanych, prawie nieuchwytnych. Beethoven słuchając swoich młodzieńczych kwartetów skomentował, że dziś widzi tam całkowicie niewykorzystany materiał na kilkanaście innych utworów. Tak właśnie tworzą młodzi kompozytorzy, liczy się dla nich pomysł, a nie koniecznie to, co z nim można zrobić za pomocą pracy tematycznej. Bałbym się powiedzieć, że koncertów Chopina nie powinien grać dojrzały pianista, ale dla młodego są one szczególnie dopasowane i z pewnością pozwalają mu się one pokazać od najlepszej strony, bo nie tylko nie do twarzy im ze zmarszczkami, ale wręcz domagają się młodości. Preludia, klasyczne sonaty i teraz koncerty Chopina. Jeśli Blechacz będzie tak inteligentnie dobierał sobie repertuar to dochodząc do sonaty Liszta za 10 lat i sonat Skriabina za 15 istotnie nie przestanie nas zaskakiwać.
A to wykonanie jest przede wszystkim oryginalne przez swoją klasyczność. Blechacz gra bardzo Rubisteinowsko. Bardzo oszczędnie stosuje pedał i bardzo starannie i selektywnie wygrywa każdy dźwięk nawet jeśli jest tempo jest szaleńcze. Jego ekspresja jest stonowana, czym też przypomina Rubinsteina. Jego granie Chopina, widoczne już na Konkursie, charakteryzuje się równowagą i smakiem, ale jednocześnie czymś nieuchwytnym, ale bardzo wciągającym uwagę słuchacza. Blechacz umie bardzo ładnie kształtować frazę, co sprawia, iż słuchanie w jego wykonaniu nawet najczęściej słyszanych utworów Chopina jest fascynujące. Ciekawe jest jednak to, że to coś pociągającego w grze nie jest ani trochę oczywiste, nie daje się sprowadzić do aspektu technicznego. Jest to ten przyciągający magnez, znajdujący się pomiędzy nutami. Odróżnia go od wielu pianistów wyjątkowa staranność w wykonaniu każdego aspektu dzieła. Wydaje mi się że ktoś może również potraktować to jako wadę, ale Blechacz nie szaleje. Nie pozwala on palcom popłynąć w sposób nie do końca kontrolowany. Z pewnością jest perfekcjonistą i taka też jest jego gra. Oczywiście jego gra nie jest chłodna ani pozbawiona ekspresji. Jest to jednak zawsze ekspresja wyszukana i wycyzelowana. Tylko od światopoglądu i preferencji słuchacza zależy czy taki sposób gry będzie mu odpowiadać. Ja nie śmiałbym tego potraktować jako wadę.
Strona techniczna nagrania jest nie najgorsza, ale też nie oszałamiająca. Niestety koncerty Chopina umieszczone są jak zwykle w kolejności opusów, a nie w kolejności powstania.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji