Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Codzienność w Toskanii
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Frances Mayes
- Wydawnictwo:
-
Prószyński Media,
Prószyński i S-ka
, Czerwiec 2010
- Seria:
-
Koneser
- ISBN:
- 978-83-7648-406-8
- Liczba stron:
- 304
- Wymiary:
- 142 x 202 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Frances Mayes
Słoneczna opowieść z wątkami autobiograficznymi, pełna przepisów kulinarnych, włoskiej architektury i sennego klimatu prowincjonalnych miasteczek.
Po bestsellerach "Pod słońcem Toskanii" oraz "Bella Toskania", autorka, którą New York Times uhonorował przydomkiem: bard Toskanii, napisała kolejną część cyklu o dwudziestoletnim romansie z uroczym włoskiem regionem, jego sztuką, kuchnią i tradycją. Jej najnowsza książka to nastrojowy zbiór impresji o życiu w Toskanii, dziennik pełen smaków, zapachów i barw, wspaniała podróż po meandrach toskańskich pór roku. Frances Mayes opowiada o życiu w trzynastowiecznym domu z kamiennym dachem na zboczu wzórza nad Cortoną, odkrywa codzienne radości mieszkańców górskiego miasteczka, zwłaszcza uroki życia tętniącego na rynku i biesiadowania w ogrodzie, prowadzi nas śladami wielkiego renesansowego artysty Luki Signorelego, opowiada o włoskim kinie, literaturze, architekturze i sztuce. Zawsze aktywna i zaangażowana, pisze o toskańskich symbolach, które są dla niej skarbnicą wspomnień, oraz o przyjemności pisania w pokoju, gdzie zrodziła się książka "Pod słońcem Toskanii".
"Codzienność w Toskanii" jest wciągającym i chwytającym za serce podsumowaniem bogactwa doznań i uczuć, jakie niesie za sobą życie w Italii, fascynującym obrazem najprostszych radości. A wszystko to wzbogacone ulubionymi przepisami kulinarnymi autorki.
- Codzienność w Toskanii
- Autor:
-
Frances Mayes
No i co z tego, że nie Muratow !
(2010-10-24)
Małgorzata
Niewiarowska
Więcej o recenzencie
Można by jeszcze znaleźć parę porównań, kim Pani Mayes nie jest. No i co z tego! Ja czytałam tę książkę tuż po wakacjach w Umbrii,blisko granicy z Toskanią, do której też zajrzałam, nie po raz pierwszy. Mam jeszcze przed oczami opisywane w książce miejsca. I odnalazłam w niej klimat tych miejsc, ich leniwy spokój. Porównywałam z jej opisami moje wrażenia i przeżycia jakie towarzyszyły oglądaniu obrazów i malowideł Signorellego. I ta lektura pozwoliła mi wrócić myślami do tych wakacji, trochę z nostalgią, trochę z żalem, że parę pięknych rzeczy przeoczyłam. W każdym razie przeczytałam ją z prawdziwą przyjemnością. Nie traktowałam jej ani jako encyklopedię wiedzy ani podręcznik do nauki włoskiego, więc jeśli nawet były tam jakieś omyłki nic mnie to nie obchodzi, nie tego szukałam. Szukałam klimatu i ten znalazłam.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Codzienność autorki
(2010-09-26)
ani
Więcej o recenzencie
Zgadzam się z Befana, szczególnie w kwestii owej toskańskiej "codzienności", która faktycznie musi być codziennością tylko dla autorki ksiazki, prawdziwi toscani są zwykle zbyt zajęci na swoich polach i w swoich studiach, żeby spędzać całe wieczory przy zastawionych stolach w towarzystwie cudzoziemców. Chociaż niewątpliwie ci, dla których owe biesiady przekładają się po opublikowaniu książki na zwiększony popyt ściągniętych książka czy filmem turystów, chętnie w tym uczestniczą, wiedząc, że nazwa ich trattorii zostanie wspomniana w książce.
Najbardziej mnie jednak irytują błędy we włoskich wtrąceniach, w których lubuje się autorka, świadczące o tym, że po 20 latach "przyjaźni" z Włochami ich język opanowała na poziomie wschodnioeuropejskiej opiekunki do dziadków, co, usprawiedliwione w przypadku owej opiekunki, nie powinno mieć miejsca u literatki w pracach osiągających miliony nakładu na całym świecie. Nie wierze, że nikt do tej pory nie zwrócił jej uwagi na liczne błędy językowe, na błędy nawet w nazwach potraw, na to, że w języku włoskim przymiotnik jest zgodny rodzajem i liczba z rzeczownikiem, że istnieją przedimki... Nie chciałabym być w skórze cudzoziemca, który zachęcony opisem "dusicieli księdza", zamówi w osterii "strozzaperti"... Dla mnie tak niechlujne traktowanie języka świadczy albo o ignorancji, albo o całkowitym lekceważeniu czytelnika, który jeśli będzie chciał i mógł, to i tak przyjedzie podziwiać Cortone i zrobić sobie zdjęcie z widokiem na Bramasole niezależnie od tego, czy autorka zatrudni kogoś do korekty swojej "włoszczyzny" czy nie... Przepiękny jest obraz zawsze uśmiechniętych i zawsze "przyjaznych" Toskańczyków, ale turysta, szczególnie ten z mniej wypchanym portfelem, który na własnej skórze przekona się, że jednak nie wszyscy są tak gościnni i przyjaźni, poczuje się niewątpliwie zawiedziony.
Po dwudziestu latach posiadania domu we Włoszech, autorka dziwi się, ze w sierpniu włoskie miasta się wyludniają, że po Ferragosto w Rzymie pozostają tylko turyści. Choćby tym wskazuje, jak mało zdążyła poznać kraj, którego obywatelem się czuje.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pawłem Muratowem(i nie tylko) ta pani nie jest (2)
(2010-07-28)
befana
Więcej o recenzencie
Porównałam książki F. Mayes, m. in. właśnie z Pawłem Muratowem. Niestety, chciałam zmienić zdanie, ale jeszcze nadprogramowo utwierdziłam się w swojej dotychczasowej ocenie.
Przede wszysyskim pisanie o "Codzienności" jest swoistego rodzaju nadużyciem. Jest to bowiem "codzienność" autorko narratorki, nie rodowitych Toskańczków, ciężko pracujących na swoje utrzymanie, w przeciwieństwie do F. Mayes i jej podobnych, która (sądząc z lektury) stale oraz bez przerwy coś ze smakiem zajada. A że przy tym (przypuszczalnie) nie tyje, więc posądzam ją o solitera. Połączywszy swoje wszystkie relacje z kwiecisto kiczowatymi opisami (niestety, niestety, tu musimy odwołać się do sarkastycznych opisów Księcia Pana w osobie Jaśnie Oświeconego T. di Lampedusa)to wyłania nam się obraz snobki, po trosze nuworyszki i poniekąd Mrs. cowboy, która (o zgrozo!)dopiero teraz uczy swojego - całkiem sporego wnuka - odpowiedniego zachowania się przy stole. Wobec niniejszego wcale się nie dziwię tej podrzuconej w jej ogródku bombie oraz niezbyt miłym anonimom. Gdyż do siebie kieruj, niewiasto, swoje pouczenia i protesty, a od naszej Toskanii wara nawet wtedy, kiedy ma Pani rację!
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pawłem Murartowem to ta pani nie jest!
(2010-07-12)
befana
Więcej o recenzencie
Codzienność w Toskanii jest codziennością Autorki, gdyż na pewno nie tutejszych mieszkańców, lecz snobujących się na "Toskańskość" (stałych) przybyszów; F. Mayes bardziej bowiem toskańska od samych Toskańczyków,osobiście nie przekonuje mnie swą "toskańkością" oraz toskańszczyzną choćby w kwestiach światopoglądowych. Przepisy kulinarne? Owszem, dobre dla miejscowej kuchni, która bazuje (przynajmniej powinna, bo to jej własny, turystyczny interes) na prawdziwych, pozyskanych z własnych ogrodów i hodowli, produktach, bez pestycydów i hormonów. Sama w tę "paćkaninę" bym się nie angażowała (brak doświadczenia, nie mówiąc o indywidualnych kulinarnych upodobaniach). A reszta? Kto rzeczywiście nie ma nic innego do roboty, to bardzo spokojnie może sobie poczytać tę "Codzienność". Na pewno mu nie zaszkodzi.
(5 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji