Współcześnie, retro, koncertowo!
(2008-08-31)
Piotrek
Więcej o recenzencie
Uległem i odleciałem. Po sukcesie debiutanckiego albumu, Michael Buble ruszył w trasę koncertową po rodzinnej Kanadzie. "Come Fly With Me" to zapis jednego z koncertów, poparty wywiadami z muzykiem, materiałami backstage oraz dodatkowym krążkiem z kilkoma premierowymi nagraniami. Wsparcie nie było jednak potrzebne, gdyż występ Michaela Buble znakomicie broni się sam. Piosenkarz sięga po jazzowe standardy z lat pięćdziesiątych, choć nie boi się również muzycznych eksperymentów. Brawurowo wykonuje "Nice'n'Easy" Franka Sinatry oraz "Moondance" Vana Morrisona. Zachwyca swoją somnambuliczną, balansującą na granicy jawy i snu interpretacją "Can't help falling in love" oraz "My funny Valentine", utworem pozornie skromnym, choć w rzeczywistości mogącym się doskonale sprawdzić w teatrze lady Laury Henderson. Najlepszym, najbardziej wyczekiwanym punktem programu jest "Fever", niepowtarzalnie zaśpiewany największy przebój Michaela Buble. Jeśli nie z powodu genialnej muzyki, to warto po "Come Fly With Me" sięgnąć choćby dla atmosfery panującej podczas koncertu. Artysta kolejny raz udowadnia, że nawet w wielkiej sali koncertowej potrafi stworzyć klimat jazzowego klubu z lat trzydziestych, a sam ma cechy ówczesnych dżentelmenów, jest elegancki, czarujący, z zawadiackim uśmiechem i ogromnym dystansem do siebie. Michael Buble pokazuje, że może być współcześnie wielką gwiazdą, pomimo tego, iż jego teledysków nie emitują MTV i VIVA i że jest na dobrej drodze, by za kilkanaście lat być taką ikoną jazzu jak jego idole: Frank Sinatra czy Bobby Darin. Tak więc najwyższy czas, aby skorzystać z zaproszenia kanadyjskiego artysty, sprawdzić bilety i ruszyć w podróż do krainy jazzu...
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji