-
-
-
-
-
-
Above
- Mad Season
-
cena:
24,99
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Come With Us
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
The Chemical Brothers
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2002
- Nr katalogowy:
- 8116822
- Sprawdź inne tytuły:
-
The Chemical Brothers
Ed Simmons i Tom Rowlands już po raz piąty wydestylowali w swoim dźwiękowym laboratorium solidną dawkę klubowej psychodeli. Muzyka na Come With Us jest jak mgła unosząca się leniwie nad ziemią - ma się wrażenie, że przestrzenne, hipnotyczne, wręcz halucynogenne brzmienia rozpuszczają taneczne beaty - nawet w tak mocno rytmicznych utworach jak It Began In Afrika. Chemiczni bracia zatrudnili wokalistów - na ich nowym krążku pojawiają się Beth Orton (w The State We're In) i Richard Ashcroft z The Verve (The Test). Polski akcent stanowią wsamplowane w The Test fragmenty improwizacji Czesława Niemena pochodzącej z utwory Pielgrzym z wydanej w 1974 roku płyty Niemen Aerolit.
| Utwory: |
| 1. Come With Us |
|
| 2. It Began In Afrika |
|
| 3. Galaxy Bounce |
|
| 4. Star Guitar |
|
| 5. Hoops |
|
| 6. My Elastic Eye |
|
| 7. The State We're In |
|
| 8. Denmark |
|
| 9. Pioneer Skies |
|
| 10. The Test |
|
- Come With Us
- Wykonawca:
-
The Chemical Brothers
Come With Us
(2007-04-07)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Kapitalny krążek z 2002 roku, skrytykowany przez recenzentów, tudzież niemogący znaleźć własnego miejsca wśród powoli narastającego populizmu w klimatach lat 80. "Come With Us" to dzieło wywodzące się bezpośrednio z doświadczeń albumu "Surrender". To zaledwie dziesięć kompozycji o różnym charakterze, czasem atakujących zapętlonym, mocnym beatem ("Come With Us", "It Began In Africa", "Star Guitar"), czasem czarujących niemalże piosenkową formą ("The State We're In" z kapitalną Beth Orton na wokalu), a jeszcze gdzie indziej intrygujących niepokojącą, potęgującą niepewność atmosferą ("The Test" z absolutnie genialnym Richardem Ashcroftem z The Verve). Jedno jest pewne, iż o tak bardzo dobrych płytach zawsze warto pamiętać i z przyjemnością wracać do dźwięków świadczących o ponadprzeciętnym artyźmie i wyobraźni twórczej.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
No to idziemy
(2004-10-12)
Marcin
Kowalski
Więcej o recenzencie
Po sukcesach poprzednich płyt wydawało się, że Chemicy wpadną w pułapkę, jaka czyha na wielu artystów - nie będą w stanie przeskoczyć sukcesu swojej poprzedniej płyty i zajmą się robieniem gniotów albo odcinaniem kuponów od swojego jednorazowego sukcesu. Na szczęście nie spotkało ich to nieszczęście. Przezornie postanowili zaeksperymentować i pójść w inną stronę.
Stąd tytuł "Come with us". Wielu recenzentów w sieci marudziło na nowy styl Chemików, ale tu nie chodzi o styl. Muzyka Chemical Brothers jest po prostu...chemiczna. To słowo idealnie wręcz ją opisuje. Nieważne, jak to brzmi, słyszysz i wiesz. Czujesz "chemię" w bitach i wiesz, kto za tym stoi. Tak samo jest i na tej plycie. Mimo że całkowicie odmienna, może poza "Sunshine underground", który notorycznie kojarzy mi się z Pprivate Psychedelic Reel", płyta dalej ma to coś.
Nie obchodzi mnie to, gdzie tym razem zabiorą mnie Chemical Brothers. Wchodzę w to bez zastanowienia i w ciemno, bo wiem, że się nie zawiodę. Czego więcej można się spodziewać po zespole, który sprawiając pozory powtarzania schematów (w kółko ci sami wokaliści), co krok pozytywnie nas zaskakuje?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Fat Boy Slim tuż za, a potem lata świetlne i cała reszta
(2003-09-12)
igor
pakiela
Więcej o recenzencie
Album początkowo podobał mi się dość mocno, ale nie był ulubionym. Potem przyszedł koncert i choć dobrze znałem "Come with us" najczęściej słuchałem poprzedniego krążka. Jednak rok temu mi się odmieniło. Cóż mogę powiedzieć...
Przede wszystkim polecam słuchanie koniecznie na min. dobrej klasie Hi-FI ze wskazaniem na systemy hi-end. Wówczas zapraszam do dyskusji. Ci, którzy sprawdzą, będą wiedzieli, o co mi chodzi...
Kolejny raz wyznaczyli nowe trendy w elektronice, zachowując przy tym swój niepowtarzalny styl (przez co można ich rozpoznać, nawet nie znając utworu). Kolejny już (czwarty pełny album) raz uniknęli powtórek (twórczość na poprzednich płytach) przy najwyższym kunszcie techniczno-muzycznym, subtelnym i wyszukanym samku brzmień.
Kolejny album, który jest dowodem ich pełnej dojrzałości muzycznej pomino młodego wieku (26 i 25 lat chyba),
Album "Come with us" jako kolejny zdradza, że u podstaw ich wykształecenia leży muzyka rokowa lat 70 i 80, i 90, a przede wszytkim Led Zeppelin i Red Hot Chili Pepers.
Dzieło przełomowe, które jak zwykle wywarło wpływ na wszystkich innych, tworzących nie tylko elektroniczną muzykę.
W dziesięcio punktowej skali - 12 z pewnością byłoby oceną za niską.
Równie wysoko oceniłbym jedynie Massive Attacck za "Mezzanie" i doskonałe granie koncertowe.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja-Rzeczpospolita - Test na znajomość Niemena
Jacek
Cieślak
Więcej o recenzencie
The Chemical Brothers, czyli Tom Rowlands i Ed Simons, są znani nawet profanom muzyki klubowej, na poprzedniej płycie grał z nim m.in. Noel Gallagher, lider Oasis. Miksowali kompozycje takim zespołom, jak Primal Scream, The Charlatans, Saint Etienne, The Prodigy i Maniac Street Preachers. Na nowej płycie wykorzystali fragment utworu Czesława Niemena.
Jak wielu twórców muzyki klubowej, Chemiczni Bracia - w przeciwieństwie do gwiazd sceny rockowej - mogą pochwalić się wyższym wykształceniem. Poznali się na uniwersytecie Manchester w 1989 r., gdzie studiowali historię średniowiecza. Trudno dziwić się ich szerokim horyzontom, znajomości świata. W znanej już z singla kompozycji "It Began In Africa" melorecytowany, zwielokrotniany przez echo tytuł powraca za każdym razem wywołując coraz gęstszy, szybszy rytm, grany przez tradycyjne instrumenty perkusyjne z Afryki. Brzmiąca syntetycznie muzyka już nie wystarcza didżejom, co jest w pewnym sensie zapowiedzią powrotu do korzeni. A techno jak żaden inny gatunek, dzięki komputerowym miksom, daje możliwość nieograniczonego wprost korzystania ze światowego dziedzictwa muzyki. Wystarczy tylko wmiksować motywy starych płyt do komputera. Najlepszym przykładem tytułowy utwór "Come With Us".
W nowej muzyce Chemicznych Braci jest też zdecydowanie więcej niż poprzednio słońca, optymizmu, egzotyki. Nie zabrakło klimatów psychodelicznych w stylu lat 60. ("Hoops"). Zaskoczeniem dla fanów duetu może być bardzo tradycyjna ballada "The State We're In". I moment dla polskich słuchaczy szczególny, choć wielu młodych może go przegapić. Finałową kompozycję "The Test" otwiera fragment z "Pielgrzyma" Czesława Niemena do słów Norwida. Dżentelmeni z Wysp Brytyjskich, by otrzymać zgodę na wykorzystanie motywu, zwrócili się o nią, adresując list także do Cypriana Kamila. Zgody udzielił sam pan Czesław i powstał utwór oryginalny, mieniący się rytmami funky, trochę w stylu Prodigy, choć bardzo popowy. Czyżby techno przestało być w awangardzie?
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji