To już czwarty studyjny album niemieckiego zespołu znanego z takich przebojów jak "Vayamos Companeros", "La Histeria" czy "Lucia". Album promuje utwór "Arriba".
Latem Coca-cola smakuje każdemu.
(2009-07-21)
Dawid
Barbarzak
Więcej o recenzencie
Myślę, że fenomen popularności tego zespołu jest ukryty nie tyle w samej muzyce, co w okresie samej premiery. Trzeba przyznać, że latem świat wygląda piękniej, a gust szczęśliwszych wtedy ludzi staje się może bardziej elastyczny. I mimo, że na co dzień słucham nieco ambitniejszych gatunków niż pop, to Marquess zawsze zmusza mnie do pobłażliwego, wakacyjnego uśmiechu. I tym razem zespół utrzymał album w konwencji summer hit - znajdziemy tutaj(jak wcześniej)gorące, taneczne rytmy, charakterystyczną pulsacyjną gitarę(chociaż już nie tak nagminną), trochę elektroniki oraz trąbki, nadające nieco latynoamerykański klimat. Co do tekstów - nie znam hiszpańskiego, ale słychać prostotę, by nie rzec prostactwo, jednak kto o to dba? W czasach, gdy angielski zaczyna się nudzić, nawet proste hiszpańskojęzyczne teksty brzmią przyjemniej. Myślałem, że czwarta pozycja grupy okaże się przesłodzona, podobnie jak poprzedniczka "!YA", ale jestem dość miło zaskoczony. Większość piosenek kręci się w rytmie singlowego "Arriba", pojawiają się też pozycje bardziej klubowe np. "London, Milano..", a także spokojniejsze, jak bardzo przyjemna "Un dia normal". Aranżacje są ciekawe, mollowe i choć podobne to nadal miło się pobujać w samochodzie, czy nawet potańczyć. W końcu mamy lato, a latem Marquess, podobnie jak Coca-cola smakuje niemal każdemu. Mimo, że to przecież popkultura :)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji