"Cud Wisły" opublikowany po raz pierwszy w 1921 r. jest zbiorem relacji o wydarzeniach wojny polsko-bolszewickiej spisywanych na gorąco przez świadka i uczestnika tych wydarzeń. Autor z punktu widzenia korespondenta wojennego opisuje przebieg walk, przygląda się życiu żołnierzy, funkcjonowaniu frontu. Podaje przykłady bohaterskiej postawy jednostek i całych oddziałów. Kreśli sylwetki dowódców - wojskowych i duchowych - a także szeregowych żołnierzy. Przeplatane humorem, a nierzadko też osobistymi refleksjami i anegdotami szkice oddają atmosferę tamtych dni, nastoje społeczeństwa, stosunek żołnierzy i cywilów do wojny. Są odpowiedzią na pytanie, co złożyło się na zwycięstwo, które zwykło się w naszej historiografii określać mianem Cudu nad Wisłą.
"Jak za Szweda, jak za Chmiela", czyli radość z odzyskanej Rzeczpospolitej
(2008-07-18)
Jan
Franczak
Więcej o recenzencie
Czytając "Cud Wisły" nie sposób nie konfrontować tej książki z innymi relacjami z czasów wojny polsko-bolszewickiej. Z literatury polskiej przypominają się choćby znakomite powieści "Nagan" oraz "W polu" Stanisława Rembeka, zaś z utworów pisanych po przeciwnej stronie oprócz opowiadań, niedawno wznowiony "Dziennik 1920" Izaaka Babla. Zarówno w fikcyjnej prozie Rembeka, jak i w pisanym na gorąco dzienniku Babla tamta wojna jawi się ponuro. Dość wspomnieć, że Rembekowi zarzucano w związku z tym nawet sympatie probolszewickie. Babel z kolei pisze o "niekończącej się stypie" i odnotowuje bestialstwo oraz zdziczenie zarówno żołnierzy bolszewickich, jak i polskich (mordy popełniane na Żydach). U Grzymały-Siedleckiego ta sama wojna przedstawia się zgoła zupełnie inaczej. Powiedziałbym wręcz, że w tych pisanych 88 lat temu relacjach czuć jakąś podskórną radość i to radość mimo grozy sytuacji, w jakiej znalazła się wówczas Rzeczpospolita. Skąd ta różnica? Pierwsza odpowiedź jaka się nasuwa, to cele propagandowe. Jako korespondent wojenny autor "Cudu Wisły" musiał też dodawać otuchy, wpływać pozytywnie na morale, pobudzać do działania. Stąd pewnie brak wzmianek o przypadkach niezbyt chwalebnych działań żołnierzy polskich lub po stronie polskiej walczących. Jednak taka interpretacja nie jest w pełni zadowalająca. Myślę, że drugi trop podsuwa... Sienkiewicz. Już czytając zapiski Babla (autor z podziwem pisał o twórcy Trylogii) pomyślałem, że obraz walczących po stronie bolszewików Kozaków przypomina powstanie Chmielnickiego. Widać takie skojarzenie nasunęło się wówczas również Grzymale-Siedleckiemu, bo oto jeden z rozdziałów zatytułował "Jak za Szweda, jak za Chmiela...", a pisząc o przygotowaniach do obrony Lwowa cytuje Sienkiewicza właśnie. Cała książka jest pisana w duchu sienkiewiczowskim, sienkiewiczowski jest jej humor, sienkiewiczowskie niebanalne postaci, sienkiewiczowskie opisy bitew, sienkiewiczowski optymizm... Dorzućmy jeszcze do tego wpływ, jaki powieści tego autora miały na kształtowanie się charakterów polskiego żołnierza, o czym wspomina Grzymała-Siedlecki. Otóż to wszystko nieodmiennie nasuwa skojarzenia z I Rzeczpospolitą, z jej chwałą i potęgą. Stąd ta radość. To radość z odzyskanej Rzeczpospolitej, radość z odzyskanej ciągłości historycznej. Oto żołnierze niepodległej ojczyzny walczą z jej wrogami, tak jak walczyli dwa wieki wcześniej. Dodajmy, że sformułowanie "radość z odzyskanego śmietnika" byłoby tutaj zupełnie nie na miejscu. Autor "Cudu Wisły" nie mógł wówczas przewidzieć, że niecałe 20 lat później ta ciągłość zostanie ponownie brutalnie zerwana na pół wieku. Ale to już zupełnie inna historia...
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji