-
-
-
Noc noży
- Ian Cameron Esslemont
-
cena:
28,49
zł
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Cykl Malazańska księga poległych. Tom 2. Bramy Domu Umarłych
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Steven Erikson
- Wydawnictwo:
-
Mag
, Marzec 2001
- Seria:
-
Malazańska księga poległych
- ISBN:
- 83-87968-18-8
- Liczba stron:
- 743
- Wymiary:
- 115 x 185 mm
- Tłumaczenie:
-
Michał Jakuszewski
- Sprawdź inne tytuły:
-
Steven Erikson
Bramy Domu Umarłych są drugim rozdziałem monumentalnej Malazańskiej Księgi Poległych. Doskonałą powieścią o wojnie i zdradzie, stawiającą Stevena Eriksona pośród największych mistrzów gatunku.
- Cykl Malazańska księga poległych. Tom 2. Bramy Domu Umarłych
- Autor:
-
Steven Erikson
Pędząca, pustynna lokomotywa!
(2005-01-13)
Piotr
Krzywiński
Więcej o recenzencie
Kontynuacja „Ogrodów Księżyca” stoi na równie wysokim poziomie, jeśli nie wyższym, co część pierwsza. Erikson „rozdmuchuje” swoją historię niczym potężna burza piasek pustyni. Na pustyni zresztą dzieje się tutaj najwięcej. Po, nie do końca udanej, interwencji w Darużystanie, osłabione Imperium Malezańskie stoi na krawędzi wojny domowej. Wewnętrzna polityka cesarzowej Laseen jest zła, co doprowadza do ostrej opozycji we wcześniej podbitych „wolnych miastach”. Na niegościnnej, suchej pustyni Raraku tworzy się potężna armia rebeliantów, dowodzona przez doświadczonego maga i pięść-renegata oraz boginię tajemniczego kultu shai’k. Ale to nie jedyny problem, z jakimi będzie borykać się ta część świata. W grę włączają się też jednopochwyceni i zmiennokształtni, duchy i bogowie – mający w tym własny interes.
Autor z jednej strony ukazuje morderczą i ciężką drogę przez pustynię ocalałych wojsk i ludzi ku ostoi imperium – Arenie, co wywołuje w czytelniku poparcie dla tych starań. Z drugiej jednak strony opowiada historię znanych i lubianych osób (z poprzedniego tomu), których celem (mniej lub bardziej świadomym) jest pozbawienie głowy istniejącego cesarstwa i niebezpieczna gra z nieprzeniknionymi światami równoległymi. Stawia nas na rozdrożu i zostawia nam wybór, za którą stroną się opowiemy.
Znakomita akcja (sceny bitewne – robią wrażenie), przepleciona interesującymi i mrocznymi wydarzeniami. Erikson zaskakuje czymś na każdej stronie (a jest ich ponad 700!). Znakomity czarny humor. Trzeba tu podkreślić, że książka ta, to czysta w gatunku „mroczna fantastyka” z cały swym wulgaryzmem i brutalnością, i nie jest ona przeznaczona dla ludzi o słabych nerwach lub np. fanów Harry'ego Pottera itp. Miejscami robi się naprawdę obrzydliwie, ale "Tak to już jest w życiu" (Hebroic).
Należy ją też czytać po ukończeniu tomu poprzedniego, bo cała historia opowiadana przez Steve'a E. jest ze sobą połączona i spójna.
Warta maksymalnej oceny. Polecam!
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jedna z najlepszych zagranicznych fantasy, jakie czytałem
(2004-07-25)
Piotr
Felcenloben
Więcej o recenzencie
Jeśli wydaje ci się, że tak grubej książki nie można przeczytać za jednym - góra drugim podejściem, to jesteś w błędzie. Każda książka z Cyklu Opowieści z Malazańskiej Księgi poległych ma - przynajmniej jedną cechę charakterystyczną, a mianowicie średni początek. Dzieje się tak, ponieważ autor zawsze rozbudowuje wątki, dodaje postacie, co wywołuje nieco zamieszania, lecz już po góra 100 stronach nie będziesz się mógł oderwać od lektury. Polecam wszystkim fanom fantasy!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nie czytałeś? To przeczytaj!
(2003-04-06)
Piotr
Walczak
Więcej o recenzencie
Byłoby prosto, gdybym napisał, że książka jest warta polecenia. Ale to zbyt mało. Nie dość, że treść "Bram" ma magiczną moc, która zmusza do czytania praktycznie non-stop, to jeszcze język, który został użyty, wręcz doskonale komponuje się z treścią. Nie jest taki... wyniosły (jeśli ktoś czytał Tolkiena, to wie, o co mi chodzi). Ponadto autor stworzył zupełnie inny świat. Nie ma elfów i krasnoludów; są Trelle i Tiste Andii. Zresztą, nie ma co sobie strzępić jezyka, to po prostu trzeba przeczytać.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji