Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Czarne oceany
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Jacek Dukaj
- Wydawnictwo:
-
SuperNOWA,
superNOWA
, 2001
- ISBN:
- 83-7054-149-6
- Liczba stron:
- 493
- Wymiary:
- 120 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jacek Dukaj
Nicolas Hunt kieruje tajnym projektem rządowym, badającym komercyjne zastosowania telepatii. Rezultaty tych badań zmienią nieodwracalnie nie tylko jego życie, ale także losy całego świata. Trwa międzynarodowy kryzys, wybuchają Wojny Monadalne, superkomputery rządzące giełdą popadają w obłęd. Niewiarygodne odkrycie, na pozór sprzeczne z prawami fizyki, może zniszczyć ludzkość lub otworzyć jej drogę do gwiazd.
- Czarne oceany
- Autor:
-
Jacek Dukaj
Dobre i polskie
(2011-01-08)
Graham
Więcej o recenzencie
Każda książka Jacka Dukaja jest bardzo trudna w odbiorze - zawiła fabuła, różne elementy których wyjaśnień albo sami musimy się domyślać albo będą wyjaśnione daleko w głąb książki. Nano, wszczepki, biotechnologie, telepaci, cuda na kiju - ktoś, kto szuka łatwego czytadła po kilku stronach da sobie spokój i Dukaja przekreśli grubą kreską czytania jego twórczości odradzając każdemu. Trzeba mieć dużo samozaparcia i otwarty umysł żeby nie zniechęcić się podczas sesji z książkami pana Jacka gdyż te wymygają stałego skupienia, mózg pracuje non stop przetrawiając dialogi i próbując nakreślić w wyobraźni świat wymyślony przez autora. Jacek Dukaj jest jednym z tych pisarzy co do których mam wątpliwości czy nadal obracają się w naszej rzeczywistości czy już odlecieli gdzieś w wyobraźnię i żyją w tych swoich światach, tak sugestywne są ich opisy. Bohaterowie też niczego sobie - pani doktor kombinująca na prawo i lewo, usłużny Lucyfer i inni różnej maści oryginały z Nicolasem Huntem na czele, wielowarstwowym jegomościem którego ciężko nawet jednoznacznie scharakteryzować. Sama książka toczy się niezbyt dynamicznie, pełno tu dyskusji naukowych przez co można odnieść wrażenie, że pozycja ta jest po prostu przegadana. Każdy wielbiciel Dukaja jednak doskonale wie w co wchodzi sięgając po jego książki wiec nie jest to dla niego absolutnie żaden minus. Dla kogoś niezaznajomionego polecam 'Czarne oceany' w szczególności przed przystąpieniem do 'Lodu' - żeby później nie było płaczu 'że to za trudne'. Dla fanów naukowej, 'twardej' jak to trafnie określono na odwrocie, fantastyki propozycja obowiązkowa, dla pozostałych rzecz chyba jednak zbyt ciężkostrawna.
PS: Sam koniec książki uderza, zamykasz ją uśmiechając się z zaskoczenia.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
To trzeba obowiązkowo przeczytać
Jerzy
Zawrorniak
To była pierwsza książka Dukaja, którą czytałem i od razu trafił na moją listę top pisarzy. Liczba tematów do przemyśleń gigantyczna. Od bardzo prawdopodobnej przyszłości komputeryzacji (ach, żeby mieć taką wszczepkę) po tematykę polityki (kurczę, scenariusz lobby emerytów przytłacza trafnością wizji, toż to już niemal rzeczywistość), tematykę reklamy (widać, że Dukaj musiał w tym jakiś czas siedzieć), no i co najważniesze temtyka psychologii i socjologii (teoria echa stanów emocjonalnych jest odważna, nowatorska, może i prawdziwa, a na pewno niesamowita, a co ciekawsze łączy dużą liczbę teorii nauki w jedną całość). Podsumowując: książka głęboko filozoficzna i odnoszę wrażenie, że dyskusja z tym człowiekiem przy piwku byłaby jedną wielką przyjemnością.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Warto popływać
(2004-12-13)
Piotr
Topólski
Więcej o recenzencie
Ta książka jest trudna. Nie chcę puszczać w Myślnie psychomemu, w którym palce maczałby mój wszczepkowy Edytor Zjadliwej Krytyki ZOIL, który w OVR wizualizuje się projekcją Wojewódzkiego, wyglądającego jakby dopadła go monada homoicydalna(próbka maleńka i nieudolna stylu w jakim pisana jest ta książka,) ale powiedziałbym wręcz, że nie jest ona readers friendly, co pod żadnym jednak pozorem nie świadczy, iż jest to dzieło nieudane. Na pewno nie da się jej czytać i w pełni rozumieć, jeśli niechlujnie poświęcamy jej czas np.: czytając i myśląc, w co się ubierzemy do pracy, co zjemy na obiad, o czym porozmawiamy z... itp. Trzeba ją odpowiednio dawkować, dając sobie czas na przetrawienie bogactwa smaków wizji serwowanej nam przez autora. Wizji niesamowitej, dającej do myślenia, niepokojącej i diablo sugestywnej. W "Czarnych Oceanach" daję się wyczuć, że autor liczy na czytelnika inteligentnego, oczytanego, któremu nieobce są nauki ścisłe... no cóż, ja musiałem posiłkować się słownikiem wyrazów obcych, leksykonami naukowymi i filozoficznymi, lecz czegóż można się było spodziewać po biednym nierzeźbieńcu;-).(W terminologii Dukaja Rzeźbieniec to człowiek genetycznie zmodyfikowany). Dukaj oprócz niesamowitej wyobraźni dysponuje świetnym stylem, powiedziałbym "świetnym niedopowiedzeniem", które zaprasza naszą, z pewnością nie tak wygimnastykowaną wyobraźnię do wspólnej...hmm..zabawy. Książka z pewnością robi ogromne wrażenie, trzeba się co prawda przebijać gdzieniegdzie przez zaawansowane technicznie opisy, ale autor, przyznać trzeba, raz że stara się w nie wpleść choćby dwa zdania przycięte w sam raz dla umysłowych szaraków, dwa, ciężko opisać bez korzystania z nowych słów i idei coś takiego jak Myślnia i jej struktury. Czy pomysł na nią zaczerpnięto z obcych źródeł czy też pan Jacek od początku wyhodował go w sobie, moim skromnym zdaniem przekazanie go nam w takiej formie zasługuje na szacunek. Gorąco polecam tę mroczną historię wszystkim otwartym umysłom, szukającym alternatywnej wizji Boga, ewolucji, otaczających nas trendów, lubiących trenować neuronowe mięśnie i mających jakby dosyć S-F, w których to Android, Marsjanin i Mutant przez przestrzeń kosmosu mknęli ku nowym przygodom.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nasz świat za kilka lat
(2002-07-23)
Dorota
Szeliga
Więcej o recenzencie
Jestem zdumiona, że najwyraźniej nikt jeszcze nie napisał recenzji "Czarnych oceanów". Gdzie jak gdzie, ale w sieci powinni się znaleźć wielbiciele twórczości Dukaja. Trudne? Trudne, ale warto. To z pewnością jeden z najoryginalniejszych polskich pisarzy. Uwielbiam jego styl pisania, wyjątkowo znakomita proza, ale oczywiście to dużo więcej niż tylko styl. Nieokiełznana wyobraźnia, olbrzymia wiedza, erudycja, to wszystko razem zapiera czytelnikowi dech w piersiach.
W "Czarnych oceanach" mamy świat przyszłości z detalami znanymi już dobrze z cyberpunku: biokomputery, nano, wirtualna rzeczywistość, zresztą jedna zagłębiona w drugiej. Wygląda na sztampowy wystrój? A przecież jest tu mnóstwo oryginalnych smaczków: NEti, czyli sformalizowana do absurdu etykieta zachowań wywiedziona z obecnej politycznej poprawności, polegająca na prawie nieustannym śledzeniu wszystkich zachowań ludzi (tak, w łóżku też), najdrobniejsze uchybienie spowoduje natychmiastowy pozew do sądu przez czyhające bandy prawników. Temat wyjątkowo znakomicie wkomponowany w akcję powieści, co przekonuje, że tak właśnie będzie, już niedługo. Kevorkianki... chyba nie trzeba tłumaczyć wynikającego z nazwy zastosowania tych pigułek, wyjątkowo celny i zwięzły komentarz naszego świata, a przecież ciarki chodzą po plecach. Jeśli o biokomputery, nazywane przez Dukaja wszczepkami, chodzi, szczególne wrażenie zrobił na mnie edytor ruchu, który pokieruje odpowiednio mięśniami użytkownika ratując go w sytuacji, kiedy trzeba szybko biegać, skakać, strzelać, nawet jeśli użytkownik w życiu tego nie robił. Od razu mi się marzy: odpowiedni program i człowiek nagle tańczy, jakby całe życie primabaleriną był. Z drugiej strony jako doświadczona przez Windows zastanawiam się, co by było gdyby menedżer wszczepki się nagle zawiesił w trakcie wykonywania takiego programu, i od razu przechodzi mi ochota... ale to raczej materiał na humorystyczne opowiadanie. Dukaj natomiast jest śmiertelnie poważny. Dalej są Wojny Ekonomiczne: bo władza to już nie ta władza, którą znamy (lub tylko mamy złudzenie, że znamy). Rządzą finanse, giełda, giełdowe superkomputery. Tutaj może jest najsłabszy punkt powieści, autor zagłębia się z pasją w statyczne wyjaśnianie tych skomplikowanych mechanizmów; ale też trudno byłoby to inaczej pokazać.
Z zagłębieniem wirtualnych rzeczywistości jedna w drugą i niemożliwością odróżnienia tej wirtualnej od prawdziwej Dukaj poradził sobie w sposób tak prosty, że prawdziwie genialny – zakład Hunta, oparty na zakładzie Pascala. Jest dobrze, jeśli w VR zachowujemy się, jakby to był VR, a w realu, jakby to był real. Jest dobrze, jeśli w VR zachowujemy się jak w rzeczywistości. Natomiast przestaje być dobrze, jeśli będziemy się zachowywać jak w VR, a okaże się w końcu, że to jednak było naprawdę. Minimalizacja kosztów pomyłki mówi więc jasno – w każdej sytuacji zachowuj się, jakby to była rzeczywistość i nie ma się co zastanawiać, czy nią jest czy nie. Gdyby tak ktoś to kiedyś Philipowi Dickowi przedstawił? Obawiam się, że stracilibyśmy kilka ciekawych powieści.
A przede wszystkim jest tu memetyka i cała wywiedziona z niej teoria myślni i monad, odgrywająca tu główną rolę. Monady to odzwierciedlone struktury psychiczne umysłów – w (nie)sprzyjających warunkach można taką monadą oberwać, doznając dzięki temu specyficznego rozdwojenia jaźni, kiedy taka obca struktura nakłada się na naszą. Nie brzmi zbyt przyjemnie, prawda? Jest to teoria chwytliwa, ładnie tłumacząca różne przypadki opętań, przemawiania nieznanymi językami, rozdwojeń jaźni. Apeluję jednak o ostrożność, bo jeśli w memetykę uwierzyć bez zastrzeżeń, to automatycznie według jej kryteriów okaże się natychmiast, że jest to jedynie wirus umysłu.
Jeśli ktoś narzeka na grubość powieści, to niech sobie wyobrazi, że wersja pierwotna liczyła 1300 stron i została w zasadzie przepisana na nowo. Polecam gorąco, ale należy się nastawić na conajmniej dwukrotną lekturę. To nie będzie czas zmarnowany.
(14 z 15 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji