Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Czarny Młyn
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Marcin Szczygielski
- Wydawnictwo:
-
Stentor
, Marzec 2011
- ISBN:
- 978-83-612-4564-3
- Liczba stron:
- 248
- Wymiary:
- 140 x 200 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Marcin Szczygielski
Książka zdobyła Grand Prix w drugiej edycji Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren organizowanego przez Fundację ABCXXI - Cała Polska Czyta Dzieciom, w kategorii wiekowej 10-14 lat.
Ta doskonała, zakrawająca o horror, mroczna powieść trzyma w napięciu już od pierwszych zdań. Wszystko dzieje się w małej, zaniedbanej wiosce, w której zostało już tylko kilka upadających gospodarstw. Niczego się tu nie uprawia ani nie hoduje zwierząt, bo z niewiadomych przyczyn nic nie chce tu rosnąć. Wokół wyrastają jedynie słupy wysokiego napięcia, a w tle straszą ruiny kombinatu dawnej spółdzielni rolniczej. To ponure, nieprzyjazne miejsce, skąd wszędzie jest za daleko i gdzie nawet nie odbiera telewizja - to cały świat jedenastoletniego Iwo i grupki jego przyjaciół. Swoista izolacja i konieczność samodzielnego organizowania sobie zabaw, spowodowana brakiem dostępu do popularnych rozrywek, tworzą między dziećmi silną więź i poczucie wzajemnej odpowiedzialności. To właśnie ona pozwoli im razem przetrwać nadchodzący koszmar. Pewnego razu we wsi zaczynają się bowiem dziać dziwne, trudne do wyjaśnienia zjawiska, które z każdym dniem przybierają coraz bardziej makabryczny obrót. Na domiar złego okazuje się, że z nieobliczalnym żywiołem dzieci muszą się zmierzyć zupełnie same. W jaki sposób przygotują się do decydującej wyprawy? Czy uda im się rozwikłać zagadkę Czarnego Młyna i stawić czoła jego destrukcyjnej energii? I jaką rolę odegra w tym wszystkim upośledzona siostra głównego bohatera?
- Czarny Młyn
- Autor:
-
Marcin Szczygielski
Interesująca
(2012-02-11)
Marta
Trzcińska
Więcej o recenzencie
Czarny Młyn przypomina nieco thriller dla nastolatków. Z góry uprzedzam, że nie znoszę się bać więc perspektywa czytania takiego dreszczowca trochę mnie przerażała. Ale jako ciekawski czytelnik musiałam spróbować. Przyznaję się bez bicia, że kilka razy ciarki przeszły mi po plecach. Mimo to fabuła tak bardzo wciąga, że nie mogłam się oderwać.
Ta książka już od pierwszych stron trzyma w napięciu i tak pozostaje niemalże do ostatniej strony. Jest w niej wiele fantazji i niesamowitych wydarzeń. Myślę, że mnie podobałaby się bardziej, gdyby zakończenie było bardziej "realne". Jednak sądzę, że w tym przypadku chyba nie o to chodziło. Uważam, że to świetna lektura dla wszystkich miłośników mocnych wrażeń!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Metafora uczuć
(2011-09-14)
Paulina
Klos
Więcej o recenzencie
Przenosimy się do maleńkiej wsi Młyny. Leży ona z dala od cywilizacji, gdzie nie ma zasięgu i rzadko kiedy odbiera telewizor. To tutaj swoje dzieciństwo spędza 11-letni Iwo, zaczytany w książkach o Wikingach, borykający się z odejściem ojca i opieką nad niepełnosprawną siostrą - Melą. Razem z dzieciakami z sąsiedztwa żyją w cudownym świecie zabaw i troszczą się o siebie nawzajem.
Przed wielu latu we wsi wybuchł ogromny pożar, doszczętnie niszcząc młyn. Teraz jego ruiny owiane są legendą i przyprawiają o dreszcze. Pewnego letniego popołudnia, kiedy dzieciaki wypoczywają na łące, Mela wypowiada dziwne słowa. Od tego czasu we wsi zaczynają dziać się rzeczy niebywałe - uciekają zwierzęta i sprzęty gospodarstwa domowego (!), za oknami prószy śnieg (w lipcu), a wszyscy dorośli znikają. Zostaje tylko babcia Iwa i maluchy. Dzieciaki łączą te przypadki z czarnym młynem, który od pewnego czasu zaczyna się obracać. Iwo dostrzega w swojej siostrze paranormalne siły i od tej pory staje się ona ich przewodnikiem w walce z tym szaleństwem. Dlaczego w lipcu spadł śnieg? Dlaczego zniknęli wszyscy dorośli oprócz babci? Co Mela ma w tym wspólnego?
Ta powieść to nie tylko trzymająca w napięciu mroczna przygoda. Jest w niej przede wszystkim wiele metafor. Mówi o uczuciu między rodzeństwem, o strachu przed rozpadem rodziny, z perspektywy dziecka. Ukazuje nam jak wielką wyobraźnią i odwagą potrafią wykazać się najmłodsi i ile potrafią zrobić dla swoich najbliższych.
Książka została nagrodzona w Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Świetna książka dla dzieci
(2011-07-26)
Monika
Pasek
Więcej o recenzencie
"Czarny Młyn" Marcina Szczygielskiego chciałam przeczytać ze względu na interesującą szatę graficzną i byłam ciekawa, jak wygląda kryminał dla dzieci i młodzieży. Nie rozczarowałam się. Książka nie bez powodu otrzymała Grand Prix w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. Iwo i jego przyjaciele z malutkiej wsi Młyny zauważają, że coś złego zaczyna dziać się w ich miejscowości. Podejrzewają, że ma to związek ze starym młynem, częściowo spalonym w pożarze przed paru laty. Skrzydła Czarnego Młyna pewnego dnia zaczynają się ruszać, wydając przy tym złowieszczy dźwięk, który nie zapowiada niczego dobrego...
"Czarny Młyn" to książka, która przede wszystkim pokazuje dzieciom, że gdy bardzo chcemy i się odrobinę postaramy uda nam się przekroczyć granice własnego lęku i pokonać wszelkie bariery. Uczy, że potrafimy być silni, gdy bardzo nam na czymś zależy - szczególnie gdy chodzi o uratowanie własnego domu i rodziny. Myślę, że warto by dzieci, zwłaszcza te nieśmiałe i niepewne, czytały tego typu książki. Jest to też książka oswajająca z innością i Innym, pokazuje, że to, że ktoś jest inny (na przykład niepełnosprawny), absolutnie nie znaczy, że jest gorszy. Wręcz przeciwnie - dzięki temu, że jest inny niż my, może nas wiele nauczyć. Przykładem Mela, dzięki której dzieciom udało się uratować Młyny.
Jednak "Czarny Młyn" nie tylko uczy, ale przede wszystkim jest świetną rozrywką. Książka mówi o wielkim niebezpieczeństwie, o mroku (które dziecko nie lubi się czasami bać?), ale jest to mrok, który udaje się pokonać dzięki sile wielkich serc małych dzieci, które postanawiają uratować swoich rodziców i swój dom. No cóż, od pewnego czasu nie mieszczę się w przedziale wiekowym osób, do których jest kierowana książka i pewnie dlatego nie czułam się zbytnio przerażona, natomiast lektura mnie bardzo wzruszyła. Szczególnie wzruszająca jest więź jaka wytworzyła się pomiędzy rodzeństwem: Iwem i jego niepełnosprawną siostrą Melką.
Książka pokazuje brzydką małą wioskę, położoną gdzieś w Polsce, w której pozostali tylko starsi ludzie lub ci, którzy nie mieli gdzie wyjechać. Wioskę, jakich w Polsce jest mnóstwo. Jej granice stanowią słupy wysokiego napięcia z jednej strony, głośna autostrada, moczary i opuszczony teren Czarnego Młynu z innych. I właściwie już opis wsi wprowadza nas w ponury i mroczny nastrój, jednak wytrawność z jaką mali bohaterowie walczą o to smutne miejsce sprawia, że zapominamy o jego brzydocie, a widzimy przede wszystkim dom. Któż z nas w dzieciństwie na wakacjach u babci, cioci lub we własnej wiosce nie bawił się w opuszczonych domach czy zabudowaniach i nie wywoływał duchów. Myślę, że dla autora i dla dorosłego czytelnika, który czyta tę książkę jest ona przede wszystkim powrotem do czasu własnego, cudownego dzieciństwa. Nie mogłam się oprzeć takiemu wrażeniu podczas czytania "Czarnego Młyna".
Moja ocena: 5/6
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Gdzieś na końcu świata
(2011-06-08)
Be
El
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Byłam bardzo ciekawa tej książki. Apetytu narobiła główna nagroda w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren, uzasadnienie Jury, w końcu notka Wydawcy. Czekałam i się doczekałam. Młyn pojawia się od czasu do czasu w literaturze dziecięcej i młodzieżowej – wymienię choćby: Krabat Preusslera, Czarodziejski młyn Afanasjewów, baśnie i bajki, w których od młynarczyków, różnych strachów, biesów i czarodziejów roi się jak w ulu. Młyn bowiem to miejsce magiczne. Mało tego – w książkowych młynach, które czytałam sama, bądź z dziećmi, raczej nie działo się nic dobrego. Autor nie przełamał zatem stereotypów, a jednak zaskoczył mnie. Mimo zapowiedzi wydawcy, że to powieść zakrawająca o horror, po lekturze (długo w noc) stwierdzam, że wcale aż tak strasznie nie było. Mam przed sobą natomiast dobrą książkę poruszającą wiele ważnych tematów społecznych – i to jest jej największym atutem. Młyny - popegeerowska wieś gdzieś między Poznaniem a Warszawą. Podupadła – z garstką mieszkańców, którzy zdecydowali się tu pozostać mimo wszystko. Bo im tu strasznie pod górkę – ziemia nie rodzi, zwierzęta się nie udają – są tylko trzy psy i czterdzieści królików ciotki Pawła. Nie ma telewizji satelitarnej, ogrody zarastają, a wiele domów ma okna zabite dechami. Jedyna droga jest dziurawa jak ser szwajcarski. Zacofany zakątek – może źle to określiłam – raczej zapomniany - obok nowoczesnych trakcji elektrycznych i autostrady. Ta zamiast łączyć z wielkim świtem, tak naprawdę od niego odgradza. Kiedyś był tu Kombinat, ale spłonął. Został Czarny Młyn, który budzi strach i grozę. Przypomina o przeszłości, czy tego chce czy nie chce, bowiem jedyna droga w Młynach przebiega właśnie tuż obok niego. Pewnego dnia w Młynach zaczynają dziać się rzeczy jeszcze dziwniejsze od tych, które już miały miejsce. Czarny Młyn urasta w siłę, staje się obsesją starszych mieszkańców, chce zapanować nad miejscowością, może nawet nad całym światem. I kiedy wydawać by się mogło, że nikt tego nie dostrzega – starsi są ślepi i głusi, nadzieja pozostaje w szóstce dzieci, które nie bacząc na niebezpieczeństwa, biorą na siebie odpowiedzialność za wioskę i jej mieszkańców. Z tej szóstki na czoło wysuwa się narrator – Iwo i jego siostra Mela. Czarny Młyn – to smutna książka – bo dzieciństwo w takim miejscu musi być smutne. To książka o sile przyjaźni – bo w takim miejscu i w takiej chwili człowiek zdaje ważny egzamin życiowy. To książka o inności. Siostra Iwo – ośmioletnia Mela – jest karłem. Prawie nie mówi, niepozorna, dla wielu „gorsza” – a to właśnie ona odegrała najważniejszą rolę w tej historii. To książka o tęsknocie – za ojcem, który niby jest, ale tak naprawdę już go nie ma i nigdy nie będzie. O odwadze – która czasem pojawia się nie wiadomo kiedy i nie wiadomo skąd. Daje do myślenia – dobrze napisana, głęboka, niekiedy mroczna. Ale nie horror w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Z intrygującą okładką autorstwa Józefa Wilkonia.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wyjątkowe!!!
(2011-03-09)
Haria
Więcej o recenzencie
Dorota Koman o „Czarnym Młynie”
„Czarny Młyn jest naprawdę wyjątkowy. Nie wierzę, że ta opowieść (czy w formie książki, czy filmu) nie podbije każdego wrażliwego serca. Jest przemądry (ech, wykończy nas to przywiązanie do przedmiotów, wykończy...), a jednocześnie tyle się tam dzieje – ten bunt suszarek i opiekaczy do chleba, starych samochodów i lodówek. A sama walka z młynem – super. I kolejne spotkania dzieciaków – jak tajne narady. Ten wózek własnej konstrukcji, na którym taszczą małą chorą – a najlepiej, bo jasno – widzącą... Przeczytałam w jedną noc – to już kolejny raz nie wyspałam się przez Jego książki”.
Z bloga Doroty Koman.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji