Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Day by Day [Digipack]
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Rastasize
- Firma fonograficzna:
-
Luna
, 2009
- Nr katalogowy:
- LUNCD194
- Sprawdź inne tytuły:
-
Rastasize
Na przełomie maja i czerwca 2008 w kolebce reggae, studio Boba Marleya Tuff Gong w Kingston na Jamajce, Rastasize zarejestrowali swój album "Day by Day". Współproducentem był Mateusz Pospieszalski, który również pojawia się w roli aranżera i saksofonisty. Studio Tuff Gong zapewniło grupę najlepszych muzyków reggae na świecie na czele z czołową sekcją rytmiczną Sly Dunbar & Robbie Shakespeare, Deanem Fraserem (saksofonista Boba Marleya), czy muzykami grającymi na co dzień z takimi tuzami jak Shaggy, Luciano, Buju Banton czy Damian i Ziggy Marley. Miksów na miejscu dokonali wieloletni realizator Tuff Gong Roland McDermott oraz Errol Brown (odpowiedzialny m.in. za trzy ostatnie płyty Boba Marleya) i jego syn Shane.
W ten sposób Polacy dołączyli do długiej listy artystów z całego świata, którzy zarejestrowali swoje muzyczne pomysły w miejscu, gdzie wibracja jest zdecydowanie najlepsza.
Płyta Rastasize, czerpiąca z tradycyjnych jamajskich rytmów i world music oraz otwarta na różnego rodzaju wpływy, otworzy nowy rozdział historii polskiego reggae. Zderzenie kultur błyszczy tu magią w najwyższej światowej klasie!
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Disco |
 |
 |
| 2. Crazy On The Bus |
 |
 |
| 3. Joyriding Fever |
 |
 |
| 4. Semi |
 |
 |
| 5. My Way |
 |
 |
| 6. Right To The Shore |
 |
 |
| 7. No Doubts |
 |
 |
| 8. You |
 |
 |
| 9. Day By Day |
 |
 |
| 10. We Will Never Get Silent |
 |
 |
| 11. Maybe |
 |
 |
| 12. Roots |
 |
 |
- Day by Day [Digipack]
- Wykonawca:
-
Rastasize
Warto było czekać
(2009-08-30)
jachoo
Więcej o recenzencie
Informacje, o tym że kilku polskich muzyków wymyśliło sobie nagranie płyty z muzyką reggae na Jamajce, dochodziły nieśmiało z różnych stron. Na forach można było przeczytać, że się nie uda, że to mało prawdopodobne, by taki projekt doszedł do skutku. A jednak! Płyta ujrzała światło dzienne. Brawo! Warto było czekać. Niewątpliwie to wydarzenie w polskim reggae i od razu na tak genialnym poziomie artystycznym. Byłem w Ostródzie, i miałem okazję posłuchać kapeli "na żywo". Kto tam był, potwierdzi, że było niesamowicie. A poziom realizacji koncertu naprawdę z górnej półki. Co za debiut! Wróżę sukces. Wróble ćwierkają, że będzie trasa koncertowa w Polsce i USA. W takim razie czekamy na koncerty i następne płyty a tę debiutancką trzeba koniecznie mieć. Gorąco polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Rastasize i pozytywne dźwięki z Jamajki. Sprawdź to, znasz to, łap to.
(2009-08-26)
Damian
Szkudlarczyk
Więcej o recenzencie
Day by Day to debiutancki album Rastasize, którego premiera odbędzie się 14 sierpnia podczas Ostróda Reggae Festiwal 2009. Rastasize tworzy dwóch młodych muzyków. Dawid "Jamal" Portasz, odpowiedzialny za wokal oraz teksty i Krystian „K-Jah” Walczak, który wraz z Mateuszem Pospieszalskim odpowiedzialni są za całą produkcję muzyczną. Day by Day to nietypowy album, który został nagrany w legendarnym studio Boba Marleya Tuff Gong w Kingston na Jamajce. Czy będzie to nowe oblicze reggae? Po jednym przesłuchaniu płyty trzeba przyznać, że płyta bardzo dobrze jest wyprodukowana. Aranżacje są przemyślane i nie ma niepotrzebnych dźwięków. Od samego początku słychać, jak dużą rolę odegrał Pospieszalski. Dużo pozytywnych wibracji i tekstów, które pokazują kulturę raga. Dodatkowo wokal Dawida nie jest wymuszony, tak jak innych polskich wokalistów reggae, można by powiedzieć pachnie naturalnością jamajskiej trawy, nie mylić z trawą do palenia. Sprawdź dźwięki pozytywnej wibracji.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Powiało Jamajką.
(2009-08-21)
Dawid
Barbarzak
Więcej o recenzencie
Czekaliśmy na ten album z niecierpliwością wyglądając dnia premiery. O projekcie Rastasize już od dawna mówi się jako o przełomie w branży polskiego reggae. I rzeczywiście: realizacja inicjatywy polskich muzyków po raz pierwszy zrealizowana u źródła(w studio Tuff Gong) nadaje jej dobrą markę, choćby za samo pionierstwo. Jednak czy album można nazwać polskim? Z jednej strony został zainicjowany i wydany w Polsce, z drugiej - niemal w pełni zrealizowany przez jamajskich muzyków, co w odbiorze zauważy nawet przeciętny słuchacz. Ta płyta nie brzmi "po polsku" i oczywiście nie miała tak brzmieć. Przełom polega więc chyba na zamieszaniu Polaków w muzyce światowej, a nie wmieszaniu polskiej muzyki w światowy rynek. Jeśli chodzi o samą muzykę: jest to niewątpliwie reggae wysokiej klasy, a więc bardzo wyrazisty rytm [fortepianowy skank, pulsujący bas, perkusja gł. w rytmie rockers], gitara i hammond subtelnie przeszkadzające między wersami. Uwagę zwraca sekcja dęta - głównie wszędobylski, pozornie wtrącający się sax, budzący podziw za technikę, a miejscami uśmiech za nowatorstwo. Wokal oraz teksty Dawida Portasza są polskim miłośnikom dobrze znane, jako charakterystyczne i chyba już kultowe - dodatkowego 'czarnego' polotu nadają mu genialne wręcz kobiece chórki. "Day by day" jest więc po prostu dobra, utrzymana w najlepiej rozumianej konwencji gatunku i myślę, że lekką przesadą byłoby nazwanie jej przełomem muzycznym. Chociaż rytm zdecydowanie dominuje nad melodią, jednak utwory szybko wpadają w ucho - moje ulubione to "Right to the shore"(bardzo charakterystyczne roots, jedyny utwór w rytmie one drop), singlowe "Semi"(to co saksofon wyprawia w ostatnim refrenie wprawiło mnie poza tańcem w serdeczny śmiech), "No doubts"(bardzo poruszający tekst) oraz "Maybe" - jedyny akustyczno-popowy utwór chwytający za serce swą melancholią i miłosną tematyką. Reszta trzyma poziom, zarówno muzyczny jak tekstowy. Rastasize jest więc wydarzeniem nietuzinkowym i każdy słuchacz polskiego reggae powinien się z nim zapoznać i przekazać szerszej publice, że Polska przekracza swe muzyczne granice, a raczej, że Jamajka coraz szerzej je otwiera na świat. Polecam! :)
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji