Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Depresjoniści
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Jacek Bończyk ,
Zbigniew Krzywański
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2005
- Nr katalogowy:
- 8607102
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jacek Bończyk ,
Zbigniew Krzywański
Album inspirowany tradycją "republikańską" i poświęcony pamięci Grzegorza Ciechowskiego. Po raz pierwszy Zbyszek Krzywański i Jacek Bończyk spotkali się na pożegnalnym koncercie zespołu Republika Kombinat, który odbył się w 2002 roku w ramach Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Ten wspólny występ zainspirował Zbyszka i Jacka do stworzenia własnego projektu muzycznego. Znajdziemy tutaj jedenaście utworów głęboko tkwiących w "republikańskiej" tradycji oraz stylistycznie odnoszących się do dokonań takich artystów jak King Crimson, David Sylvian, Brian Eno czy Frank Zappa.
Kompozytorem większości utworów jest Zbyszek Krzywański - współtwórca i gitarzysta Republiki, kompozytor i współ-kompozytor (z Grzegorzem Ciechowskim) wielu przebojów zespołu jak Obcy Astronom czy Mamona. Na płycie znajdzie się również nie wydana dotychczas kompozycja, której nie zdążyła zrealizować Republika. Teksty napisane i zaśpiewane przez Jacka Bończyka, nie mają nic wspólnego z banałem, a całość skierowana jest do dojrzałych muzycznie słuchaczy.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Jak pięknie |
|
| 2. Cipramilo |
|
| 3. Tita |
|
| 4. Moje zgubione ja |
|
| 5. Uśmiechaj się |
|
| 6. Kominiarz |
|
| 7. Inaczej jest |
|
| 8. Tracę siły |
|
| 9. Bajka (On bardzo kochał ją) |
|
| 10. Bezsenny |
|
| 11. Jestem tutaj tylko na chwilę |
|
- Depresjoniści
- Wykonawca:
-
Jacek Bończyk ,
Zbigniew Krzywański
Moja śmierć na pięć
Marta
Cała ta płyta "tapla się" w republikańskich klimatach, ale...to nie to. To już nie to. Ludzie szukający depresyjnych podkładów muzycznych jako tła do podcinania sobie żył, niewątpliwie się rozczarują. Są o wiele lepsze płyty w tym celu. Tej brakuje jakiejś organizacji "naddanej", kierunku - są sentymenty, powtórzenia i próby kopiowania Ciechowskiego. Ale niestety, to nie jego głos z charakterystycznym seplenieniem, nie jego charyzma, nie jego ręka, dzięki której wierzyło się w te teksty... Posłuchać oczywiście można, bo jako całość jest "przyjemna", tylko czy płyta o takim tytule powinna być przyjemna? Wieczny odpoczynek, Grzesiu...
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji