Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Detox / Dzień, w którym pękło niebo
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Dżem
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2003
- Nr katalogowy:
- 5938512
- Sprawdź inne tytuły:
-
Dżem
| Utwory: |
| 1. Śmiech, czy łzy |
|
| 2. Ostatnie widzenie |
|
| 3. Mamy forsę - mamy czas |
|
| 4. Jak malowany ptak |
|
| 5. Czarny chleb |
|
| 6. Detox |
|
| 7. Sen o Victorii |
|
| 8. List do M. |
|
| 9. Letni spacer z Agnieszką |
|
| CD 2: Dzień w którym pękło Niebo |
|
| 1. Kim jestem - jestem sobie |
|
| 2. Powiał boczny wiatr |
|
| 3. Dzień, w którym pękło niebo |
|
| 4. Och, Słodka |
|
| 5. Czerwony jak cegła |
|
| 6. Nieudany skok |
|
| 7. Niewinni i ja - cz.I i II |
|
- Detox / Dzień, w którym pękło niebo
- Wykonawca:
-
Dżem
Słabo jak na taki świetny polski zespół
(2007-02-26)
Bartosz
Kaczmarek
Więcej o recenzencie
Ja, jako wieloletni fan tej najwspanialszej na polskim rynku muzycznym rockowej formacji, z przykrością muszę stwierdzić, że album "Detox" jest jedną z słabszych płyt (o ile nie najsłabszą) w całej ich karierze. Co mnie na niej drażni? Po pierwsze: brzmienie płyty - zbyt nowatorskie (zwłaszcza teraz, gdy ją zremasterowano). Po drugie: bardzo dużo nudnych i nieciekawych utworów, co na wcześniejszych płytach raczej się nie zdarzało. Po trzecie: wokal wielkiego nieobecnego artysty Ryszarda Riedla - jakby cukierkowaty, mało ordynarny, mało emocjonalny, mało zadziorny. Można się domyślić, że przyczyną tego był właśnie pobyt Ryśka na odwyku. Z utworów godnych polecenia mógłbym wymienić tylko utwór tytułowy, czyli "Detox" oraz "List Do M.". Ten ostatni najbardziej podobał mi się w wersji LIVE ze Spodka '92 roku. Co do dodatku do płyty "Detox", czyli "Dnia, w którym pękło niebo" - można posłuchać. Dwie gwiazdki, więcej dać nie mogę. Taki zespół jak Dżem stać było na o wiele więcej!
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Muzyczny detox
Jacek
"Detox" Dżemu to bez wątpienia najlepsza płyta tego zespołu. Zarówno pod względem tekstowym, muzycznym, jak i jakości produkcji. Już pierwszy utwór "Jak malowany ptak" poraża ostrym riffem i genialnym tekstem o chorych na AIDS. Wspaniały głos, wspaniałe solówki, wspaniały Dżem. Dalej jest jeszcze lepiej. Funkowe "Mamy forse, mamy czas" doskonale się buja (nienawidzę tego określenia, ale tu mi pasuje:D). Później "Ostatnie widzenie", którego pierwsze dźwięki gitary brzmią niczym jakaś ballada Metallici! Gdzieniegdzie słychać jeszcze echa Zeppelinów i ich "Babe I'm gonna leave you". Na koniec strony A muzycy serwują nam piękną akustyczną miniaturkę, od której nie sposób oderwać uszu. Obracamy LP na stronę B i...? I śnimy o Victorii, czyli kolejny polski hymn. Tekst jest pełen hipisowskiej naiwności, co dodaje utworowi uroku, a solówka Jurka Styczyńskiego? Rewelka! Później bardzo dobrze wszystkim znany "List do M.". Nie będe o nim pisał, bo co można jeszcze powiedzieć. I na koniec znowu akustyczna miniaturka. Opisywałem tu utwory w takiej kolejności, w jakiej znajdują się na LP. Na CD znajduje się jeszcze utwór "Czarny chleb". Nie znam, nie słyszałem - podobno fajny. Tak czy siak "Detox" powinien znać każdy. Moim zdaniem jest to najlepsza płyta polskiego rocka w ogóle.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji