Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Dewey. Wielki kot w małym mieście
Średnia ocena z 12 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Vicki Myron ,
Bret Witter
- Wydawnictwo:
-
Znak,
Zin Zin Press
, Sierpień 2008
- ISBN:
- 978-83-240-1012-7
- Liczba stron:
- 280
- Wymiary:
- 124 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Maria Makuch
- Sprawdź inne tytuły:
-
Vicki Myron ,
Bret Witter
Dewey - kot wart milion dolarów! Jak mocno obecność zwierzęcia może oddziaływać na rzeczywistość? Na życie ilu osób wywiera wpływ? Czy porzucony mały kotek jest w stanie przemienić niepozorną bibliotekę w ulubione miejsce spotkań ludzi i turystyczną atrakcję? Czy może urozmaicić życie w typowym małym amerykańskim mieście, zjednoczyć cały region i w końcu zasłynąć w świecie? Nie będziecie w stanie odpowiedzieć na te pytania, póki nie poznacie historii cudownego kota bibliotecznego ze Spencer w stanie Iowa imieniem Dewey.
(fragment książki)
Gdy pewnego zimowego poranka szefowa biblioteki w Spencer znajdzie w skrzyni na książki małego rudego kotka, życie całego miasteczka zmieni się na zawsze. Dewey - bo takie otrzyma imię - okaże się darem, który sprawi, że nadzieja stanie się udziałem nie tylko Vicki, ale też mieszkańców Iowa zagrożonych bezrobociem i zapomnieniem. Ta autentyczna opowieść to nie tylko dzieje niezwykłego kota, który podbił serca Amerykanów, ale też poruszająca historia ludzi i ich codziennych problemów.
- Dewey. Wielki kot w małym mieście
- Autor:
-
Vicki Myron ,
Bret Witter
Nie tylko dla miłośników kotów!
(2010-08-04)
Lilo
Więcej o recenzencie
Książka nie tylko dla miłośników kotów (choć ci na pewno będą z tej historii podwójnie zadowoleni).
Dewey był malutkim kociakiem, gdy ktoś wyrzucił go ze swojego życia. Zrobił to w dość okrutny sposób, bo w bardzo mroźny wieczór wrzucił go do skrytki na książki w miejscowej bibliotece. Kociak marznął całą noc, lecz rankiem nadszedł ratunek. Pracownicy biblioteki "zaadoptowali" malucha, a ten w niesamowity sposób odwdzięczał się za pomoc każdego dnia.
Książka opowiada nie tylko o codziennych przeżyciach rudego Dewey'a. Pokazuje nam także, jak zwyczajne przecież zwierzę może odmienić losy setek - jeśli nie tysięcy - mieszkańców. Mowa tu nie tylko o mieszkańcach niewielkiego Spencer w stanie Iowa, ale także o całych Stanach Zjednoczonych, a także i miłośnikach Dewey'a z całego świata.
Historia zdarzyła się naprawdę, przez co opowieść tą pochłania się migiem. Czas poświęcony tej lekturze nie jest czasem straconym. Wręcz przeciwnie.
Polecam!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Devey - kot z charyzmą...
(2010-04-30)
Izabella
Urbańska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Kiedy już otarłam ostatnie łzy, westchnęłam, nad szczęśliwym przecież niezależnie od smutnego końca, życiem Deweya, naszła mnie pewna refleksja granicząca z pewnością – w naszym kraju trzymanie kota w bibliotece publicznej jest na pewno zabronione. A szkoda! Może byłby to jakiś sposób na podniesienie stale upadającego czytelnictwa w Polsce.
O bohaterze książki można powiedzieć, że jest charyzmatyczny! Stanowi centrum małego świata mieszkańców Spencer w stanie Ohio. Autorka opisała go tak, jak robią to wszyscy właściciele kotów zakochani w swoich pupilach – w jej słowach mieści się ogromny ładunek emocji, z których na pierwszy plan wybija się duma. Prawdę powiedziawszy, są powody do dumy, ponieważ ten kot to taki „zwyczajny niezwyczajny”. Jego opiekunka wyposażyła go w cechy typowe dla większości kotów, ale u Deweya wystąpiły one w ogromnym natężeniu. Trudno więc było nie lubić stworzenia tak przymilnego i mądrego, a przy tym kierującego się w swym postępowaniu wobec ludzi nie tyle instynktem, co empatią. Na większość bywalców biblioteki działał jak balsam. Podobnie ta książka działa na czytelnika, zwłaszcza jeśli jest on miłośnikiem kotów.
Historia długiego i szczęśliwego życia Deweya została w tej opowieści powiązana z losami jego opiekunki oraz historią miasta, stając się w ten sposób obrazem współczesnej małomiasteczkowej Ameryki, z jej ludźmi i ich codziennymi problemami. Ta książka to z pewnością wzruszająca lekcja wzajemnej miłości człowieka i zwierzęcia. Nigdy za dużo takich budujących historii.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niepowtarzalna
(2009-06-24)
pasażer
Więcej o recenzencie
Dewey to kot mający wielbicieli na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych prawie każdy słyszał o słynnym kocie, zaś jego sława dobiegła nawet do Japonii. Książka napisana przez Vicki Myron jest niezwykła i niepowtarzalna. Ukazuje nie tylko historię kota, ale także ludzi, którzy zmieniali się pod jego wpływem. Książka ukazuje takie wartości życiowe jak miłość, lojalność i przywiązanie, a także uczy nas jak wiele jeden kot może dokonać w małym miasteczku, wnikając w serca ludzi z całego świata. Nie jest to opowieść pełna zwrotów akcji i nadzwyczajnych sytuacji, tylko cudowna,zabawna i wzruszająca, aczkolwiek zwykła, książka o niezwykłym kocie. Ta historia na zawsze umiejscowi się w Twoim sercu i sprawi, że pokochasz koty. A jeśli kochasz je już, teraz, musisz przeczytać tę książkę obowiązkowo i poznać historię Dewey'a - wielkiego kota w małym mieście.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Koty łagodzą obyczaje
(2008-11-15)
Kri
Więcej o recenzencie
Z Deweya, bibliotecznego kota w maleńkim Spencer w amerykańskim Iowa, był niezły psycholog. Bezbłędnie wyczuwał u odwiedzających bibliotekę smutek, przygnębienie albo po prostu potrzebę przytulenia się do jego miękkiego futerka, i spełniał ich życzenia. Wiedział, kiedy może przejechać się na bibliotecznym wózku, zjeść w ukryciu gumkę recepturkę, a kiedy jest potrzeba pozowania przed kamerą... japońskiej telewizji. Dewey, w latach 90-tych i na początku 2000 roku, stał się żywą legendą nie tylko USA, ale wręcz całego świata. A wszystko zaczęło się w styczniu 1988, kiedy szefowa biblioteki Vicky Myron, znalazła w skrzyni na książki wyziębionego kociego malucha. Nie wiedziała wtedy, że ten kot zmieni nie tylko jej życie... Książka napisana prosto, "po amerykańsku", ale z ogromnym żarem i czułością. Fenomen kociego psychologa, który starał się naprawiać to, co los zepsuł w życiu amerykańskiego miasteczka, jest prosty, a zarazem skomplikowany. W skrócie można by napisać: "Koty łagodzą obyczaje". Ale na podstawie obserwacji zachowań ludzi wobec Deweya prawdopodobnie mogłaby powstać praca naukowa pt. "Psychologiczne aspekty funkcjonowania kotów i ludzi w bibliotecznej symbiozie". Polecam, nie tylko miłośnikom USA i kotów... Niestety, Dewey po 19 latach aktywnego życia, przeniósł się do niebiańskiej biblioteki. I, jak przypuszczam, ma się tam całkiem nieźle.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Absolutnie warto przeczytać tę książkę!
(2008-10-30)
Małgorzata
Gardocka
Więcej o recenzencie
"Dewey. Wielki kot w małym mieście" to jedyna książka w moim życiu, przy której płakałam ze wzruszenia, szczególnie przy przedostatnim rozdziale kiedy Dewey umiera. Nie zgadzam się z twierdzeniem jednego z recenzentów, że autorka napisała denną książkę o swoim własnym życiu. Jest wprost przeciwnie, książka ma dużą wartość poznawczą. Moja mama, która nie zna angielskiego i mało wie o kulturze Stanów Zjednoczonych właśnie dużo się dowiedziała o życiu zwykłych Amerykanów i przekonała się jak wiejska jest Ameryka. A przecież w takich małych miasteczkach jak Spencer mieszka większość obywateli Stanów Zjednoczonych.
Jestem zdania, iż wątki o życiu Vicky Myron, losach kota Deweya i
codzienności na amerykańskiej prowincji zostały zgrabnie połączone jedną całość.
Najważniejsze jest jednak to, że książka zawiera piękne przesłanie, aby się nie oglądać wstecz i nie poddawać w obliczu przeciwności losu.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Rozczarowanie
(2008-10-01)
Robert
Nakonieczny
Więcej o recenzencie
Kupiłem książkę jako miłośnik kotów. Cóż, Dewey, jeden z bohaterów to fajny kot. Kłopot w tym, że jest jeszcze reszta. Spodziewałem się książki o kocie, który zmieni ludzi. Ale oczywiście to niemożliwe. Tak naprawdę, to smutna książka, o upadającym miasteczku, o upadającej rodzinie (autorka przyznaje, że zaaferowana pracą w bibliotece zaniedbała córkę). Ponieważ kot jest miły, ale jak to kot głównie śpi i się bawi to większość książki poświęcono historii miasteczka, wspomnieniom z dzieciństwa autorki etc. I to niestety strasznie drawnianie wypada i nie jest ciekawe. A to co pisze pani - że na pobyt kota w bibliotece musieli się zgodzić: burmistrz, rada miejska, rada nadzorcza, wszyscy czytelnicy - jest nieco śmieszne. Nie świadczy o zjednoczeniu ludzi a o przeroście biurokracji. Druga gwiazdka wyłącznie dla lubiących koty.
(3 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(12)