Pełny opis produktu: Digit All Love [Digipack]
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Digit All Love
- Firma fonograficzna:
-
Antena Krzyku
, 2008
- Nr katalogowy:
- SIN667OS005
- Sprawdź inne tytuły:
-
Digit All Love
Digit All Love to dziesięcioosobowy projekt Natalii Grosiak i Maćka Zakrzewskiego założony we Wrocławiu, a składający się z profesjonalnych muzyków od lat udzielających się w zróżnicowanych stylistycznie projektach. Ich pierwsza płyta to pozycja trafiająca w niszę miłośników Lamb, Portishead czy wcześniejszych, lirycznych dokonań Bjork. Materiał zawarty na albumie to intuicyjna kombinacja m.in. elektronicznych brzmień, loopów, kontrabasu i kwartetu smyczkowego. Ponad zgrabnymi, niespiesznymi i transowymi kompozycjami płynie eteryczny, lecz mocny głos Natalii. Na najwyższą uwagę zasługuje jedyny polskojęzyczny utwór na albumie, Matulu, który pokazuje, jaką niebywałą melodyjnością może cechować się polska mowa. Przepiękne wydawnictwo zawierające plakat.
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Run Away |
 |
 |
| 2. Candy Castle |
 |
 |
| 3. Skinflower |
 |
 |
| 4. Matulu |
 |
 |
| 5. If U Could |
 |
 |
| 6. Don't Expect To Much |
 |
 |
| 7. You Keep It |
 |
 |
| 8. I Learn To Be A Man |
 |
 |
| 9. So Far |
 |
 |
| 10. Navel |
 |
 |
- Digit All Love [Digipack]
- Wykonawca:
-
Digit All Love
Doskonałość
(2007-05-24)
Dominika
Kmiecik
Więcej o recenzencie
O jejku, jejku, jejku! Nawet tego się nie spodziewałam! Czytając recenzję w Merlinie nie spodziewałam się takiej wielkiej awangardy. To jest lepsze niż Jork! Cudowne, świetne! Wokalistka zawodzi swoim głosem niczym Eva Cassidy, ale nie mam nieodparte wrażenie, że pierwsza piosenka "Run Away" ("Uciekaj") jest stylizowana na "Frozen" Madonny. Ten wokal, te niespokojne dźwięki, ustępujące jedynie wyższym partiom głosowym... Niesamowite wprowadzenie, które każe nam "uciekać" do wnętrza tej płyty, od szarej codzienności do czegoś wyjątkowego i na pewno ciekawszego niż reszta świata. Taka normalna, prozaiczna i przyziemna. A jaka jest ta płyta? Patetyczna w swojej dziwaczności. "Candy Castle", czyli "Słodki zamek" jest przeznaczony dla nas do zjedzenia, jakoby miał być zrobiony z cukru. Figlarna, groteskowa ballada liryczna, która przywołuje mi na myśl Marylin Monroe, a ostatnimi czasy także Chistinę Aguilerę. Prześmiewcza, ale jakże urzekająca. "Skinflower", słówko powstałe z dwóch członów "skin" - skóra i "flower" - kwiat. Może chodziło o "kwiaty na skórze"? Tak właśnie myślę, bo ta piosenka jest jak zapach doskonałych kobiecych perfum, delikatnych, ale z charakterem. Okala duszę swoją wonią, jak robi to z nami piosenka... a może ona jest jak pająk, który to roztacza swoją sieć, a my, zachowując niczym niezmącony spokój wpadamy w nią, zupełnie nieświadomi zagrożenia? Na szczęście jest nim tylko uzależnienie od albumu. "Matulu" to jedyny kawałek zaśpiewany po polsku, ale i jedyny, którego nie lubię. Moim zdaniem nagrany "na siłę". Miało być jednocześnie ludowo i nowocześnie, czyli przepraszam bardzo, postludowo? Troszkę nie wyszło. Tak jakoś mi się "If U Could" skojarzył z "If I Could" Celine Dion, jeszcze przed przesłuchaniem nagrania. Jakże się pomyliłam! Piosenka może i spokojna, ale doszukuję się w niej brzmień demonicznych i psychodelicznych. Czy były zamierzone? Być może... peut-etre... maybe... Momentami sama się gubię i nie wiem w jakim języku śpiewa wokalistka, a jest to angielski... możliwe, że muzyka oddziałuje na mnie tak bardzo, że wpadam w trans... to całkiem możliwe. "Don't Expect Too Much" to jeden wielki wyrzut, "nie oczekuję zbyt wiele", bo i tak ci tego nie dam. To cały przekaz, ale jakże rozbudowany! Dźwięki są uwięzione na krążku i dobrze! Bo gdyby ktoś je wyswobodził, potrafiłyby zabić… "You Keep It" to zupełne odejście od tematu, coś zupełnie nowego, niekoniecznie lepszego. Ballada, która w przypadku "Digit All Love" może "robić" na krążku za łzawą balladę. Może to taki moment na wyciszenie, który musi przyjść po tych wszystkich przeżyciach ekstremalnych. "I Learn To Be A Man" to instrumentalnie progresywny utwór. Refren jest zaśpiewany ze spokojnym tłem i unormowanym wokalem, czego nie można powiedzieć o poszczególnych zwrotkach. Z nich dowiadujemy się o tym, jak kobieta uczy się być mężczyzną, oczywiście jak łatwo się domyślić to zaczyna od tych "gorszych" cech męskich. "So Far", czyli utwór przedostatni. Ojeju, tak szybko? Już? No tak, płyta już się kończy. Pieśń, a raczej lamentacje! Cudowne…gniewne dźwięki i zawiedziony głos mieszają się we wspaniałą burzę muzyki. "Navel" to w moim osobistym przekonaniu zapowiedź nowego życia, zapowiedź oczyszczenia. Płyta doskonała, nie wyobrażam sobie teraz dnia bez przesłuchania jej. Takiej ambitnej muzyki dawno nie stworzył żaden polski artysta.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji