-
-
Above
- Mad Season
-
cena:
24,99
zł
-
-
-
Ten
- Pearl Jam
-
cena:
37,99
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Dirt
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Alice In Chains
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, 1993
- Nr katalogowy:
- 4723302
- Sprawdź inne tytuły:
-
Alice In Chains
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Them Bones |
|
| 2. Dam That River |
|
| 3. Rain When I Die |
|
| 4. Sickman |
|
| 5. Rooster |
|
| 6. Junkhead |
|
| 7. Dirt |
|
| 8. God Smack |
|
| 9. " " |
|
| 10. Hate To Feel |
|
| 11. Angry Chair |
|
| 12. Down In A Hole |
|
| 13. Would? |
|
- Dirt
- Wykonawca:
-
Alice In Chains
brak słów
(2011-11-18)
Krzysztof
Michalak
Więcej o recenzencie
Ja. Syn marnotrawny. Nigdy nie słuchałem grunge'u, choć należę do tego pokolenia. Potrzebowałem aż 20 lat by odnaleźć diament nad diamenty, choć był on zawsze w zasięgu ręki. Niejeden raz okładka "Dirt" przyciągała moją uwagę w jakimś sklepie z przecenionymi płytami. Myślałem wtedy z ironią, że jest to kolejna kapela, która rozbłysła na chwilę i nikt już o niej nie pamięta. Słucham różnej, bardzo różnej muzyki, od punka po poezję śpiewaną, ale nigdy nie kręciły mnie nawet lajtowe, metalowe kapele. Jednak nazwa Alice In Chains, podobnie jak David Bowie, zawsze chodziła za mną. Pod powiekami miałem obraz okładki "Dirt". I pewnego dnia, tak z ciekawości, włączyłem youtube. I stało się... Dirt jest skończonym arcydziełem! Nie ma na nim wypełniaczy, nie ma słabszych momentów. Zachwyt, niedowierzanie, że może może byc coś tak pięknego, trwa od pierwszej sekundy "Them Bones". Layne Staley był genialnym wokalistą. Śmiem twierdzić, że lepszym od uważanych za najlepszych. Jest/było wielu artystów, którzy mieli genialny wokal, ale nie mieli tego czegoś, co miał Layne. Nie potrafię wytłumaczyć co to jest, ale to coś chwyta za serce, tnie do żywego mięsa...
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kanon brudnego grania z Seattle i jedna z najlepszych płyt w historii rocka!!!
(2010-01-27)
Wiktor
Kosmała
Więcej o recenzencie
Na początku lat '90 świat oszalał na punkcie rockowego grania z Seattle. Takie zespoły jak Pearl Jam, Soundgarden, a zwłaszcza Nirvana ze swoim "Nevermind" zapewniły grunge'owi ogromną popularność. Jednakże każdy z reprezentujących ten gatunek zespołów miał swój własny, indywidualny styl, przez co grana muzyka wciąż brzmi świeżo. Alice In Chains wyróżniało się chociażby ciężkim brzmieniem oraz depresyjną aurą większości utworów, co jednak nie przeszkodziło grupie zdobyć sporej popularności. Ich nagrany w 1992 roku album "Dirt" jest kwintesencją stylu grupy i niezaprzeczalnym kanonem muzyki rockowej. Co się na to składa? Przede wszystkim Alice In Chains rozwinęło się od momentu debiutu, zrobiło ogromny postęp. Już sam początek płyty sugeruje nam porcję doskonałej muzyki. Niemal metalowe "Them Bones" to jeden z najlepiej rozpoznawalnych numerów grupy. Zawiera kapitalny riff, który od razu zapada w pamięć, nie dziwi obecność tego utworu na singlu... W podobnym stylu utrzymany jest świetny, urozmaicony pod względem melodii "Dam That River", od którego zacząłem przygodę z zespołem. Następny utwór zachwyca pod względem instrumentalnym - "Rain When I Die" zawiera niesamowitą improwizację gitarową, wspaniały refren i solówki, których po prostu nie można nie docenić. Do utworów z "połamaną" rytmiką i różnorodnymi oraz ciekawie brzmiącymi riffami należy zaliczyć "Sickman", "God Smack" czy też "Hate To Feel". "Angry Chair", "Junkhead" oraz utwór tytułowy też zapadają w pamięć za sprawą kapitalnych melodii i oryginalnych efektów gitarowych. Na płycie mamy również nieuwzględnioną w opisie miniaturę wokalną "Iron Gland" z udziałem samego Toma Arai ze Slayera oraz kilka znakomitych, wydanych następnie na singlach ballad. Zarówno "Rooster" jak i "Down In A Hole" to istne perełki, bez których nie można było sobie wyobrazić koncertu Alice In Chains. Są to dwa piękne utwory z niesamowitymi partiami gitar oraz wspaniałym wokalem Layne'a Staley'a. Płytę kończy naprawdę genialny, dedykowany zmarłemu Andrew Woodowi "Would?", który po dziś dzień jest najbardziej rozpoznawalnym utworem zespołu. Jak widać, albumu "Dirt" nie można określić inaczej jak arcydzieło. Na tej wspaniałej, pod każdym względem dopracowanej płycie wszystkie utwory są co najmniej dobre, a część z nich zasłużenie została przebojami, wystarczy zresztą spojrzeć na liczbę singli. Ponadto płyta ma bardzo porządne, odpowiednio brudne i zarazem chwytliwe brzmienie, które pozwala wychwycić wspaniałe zagrywki gitarzysty, genialne partie basu, pojedyncze uderzenia bębnów i ten niesamowity wokal... O "Dirt" mówi się jako o koncept albumie, gdyż teksty większości utworów dotyczą walki Layne'a z jego narkotykowym nałogiem. Jakby autor tekstów wiedział o jego fatalnym zakończeniu... Fanom grunge'u albumu "Dirt" nie trzeba rekomendować, pewnie każdy z nich ma go w swojej kolekcji. Płytę polecam za to wszystkim fanom muzyki rockowej, po prostu trzeba ją znać.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Najcięższy BRUD z Seattle
Marcin
Truchlewski
"Dirt" Alice in Chains bez wątpienia zasługuje na miano albumu kultowego, mimo iż kapela ta pozostała w cieniu Nirvany czy też Pearl Jam. A szkoda, bo przecież niczego im nie brakuje: charyzmatyczny wokalista Layne Staley nadał zespołowi niepowtarzalne brzmienie, gitarzysta Jerry Cantrell to niesamowicie uzdolniony kopmozytor, do tego dochodzą jeszcze wysokie umiejętności techniczne, co w muzyce grunge' owej nie jest takie oczywiste.
Płyta przesycona jest bólem i cierpieniem, co szczególnie podkreślają partie wokalne Staleya oraz dużo gitarowych dysonansów (np. w "Sickman", czy też "Hate to feel"). To właśnie na tym albumie "Alicja" zagrała swoje cztery najgenialniejsze kompozycje, czyli "Angry Chair", "Rooster", "Down in a Hole" i "Would?", które na stałe weszły do kanonu muzyki z Seattle.
Pomimo moich zachwytów, album ten nie jest łatwy w odbiorze, nie rzuca na kolana od razu - chłopaki z "Alice in Chains" mają skłonności do przynudzania i tylko odpowiednie nastawienie, pozwala w pełni wsłuchać się w ich muzykę.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji