Koszyk pusty
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
- Autoportret reportera
- Ryszard Kapuściński
- cena: 27,99 zł
-
- Świadectwo
- Stanisław Dziwisz
- cena: 26,99 zł
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Cezary Polak Więcej o recenzencie
Argentyńskie lata Witolda Gombrowicza we wspomnieniach jego tamtejszych przyjaciół. Wywiadom towarzyszą fragmenty z "Dziennika", reprodukcje rękopisów, zdjęć i rysunków. W pierwszej części, "O wdzięcznej pamięci kobiet", rozmówcami autora są Maria Świeczewska, Alicja Giangrande, Halina Grodzicka i Zofia Chądzyńska. W drugiej, "O niewdzięcznych wspominkach mężczyzn", na pytania odpowiadają: Alejandro Russovich, Juan Carlos Gomez, Mariano Betelu oraz Zygmunt Grocholski. Uczniowie, wielbiciele, artyści, literaci. Miklaszewski pisze o Gombrowiczu Gombrowiczem. Z dystansem, bez emocji, z konsekwencją drąży rozmówców. Dotyka problemów intymnych, kłopotliwych dla interlokutorów. "Gomber", jak wspomina Maria Świeczewska, żona Karola, drobnego fabrykanta i mecenasa pisarza, epatował otoczenie tak, że często "wstyd było żyć w jego pobliżu". Uwielbiał grać i jak dobry aktor zawsze się kontrolował. Budował swój mit. "Idę po swojej własnej drodze jak wszyscy geniusze" - mawiał. Kiedy wymawiano mu, że odwiedza szefa polskiej Pocztowej Kasy Oszczędności, osobnika o średniej reputacji, odpowiadał: "Ubranka pana prezesa pasują na mnie jak ulał". Nakłaniany przez współlokatorów do sprzątania wynajmowanego mieszkania odpalał: "My, hrabiowie, jesteśmy niechlujni".Odrzucał wszystko, co było dziełem sentymentu lub uczucia, bezlitośnie kompromitował przyjaciół. Przebywanie w jego towarzystwie było nieustanną walką. Jak wspomina malarz Zygmunt Grocholski, Gombrowicz pasjami studiował miny, potem znienacka na kimś je sprawdzał. Maria Świeczewska: "Pisał w całkowitej izolacji, w nocy". A więc prawdziwy był tylko sam ze sobą? A może to kolejna "gęba"? Może autentyczny był w swoich dziwactwach? Spał do południa, bał się wariatów, nieustannie powoływał się na swoje (wydumane) arystokratyczne korzenie, unikał plaży, bo obsesyjnie dbał o czystość skarpetek, nigdy nie był w teatrze (!). Opublikował pod pseudonimem cykl artykułów erotycznych.Jego obciążenie polskością też miało bardzo prozaiczną przyczynę. Filozof Alejandro Russovich zapamiętał, że pisarz niesłychanie tęsknił za polską kuchnią, zsiadłym mlekiem i bigosem. Miklaszewski nie odbrązawia Gombrowicza. Pokazuje, jak dwuznaczną i nieprzeniknioną postacią był nawet dla bliskich.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Janusz R. Kowalczyk Więcej o recenzencie
Ukazała się właśnie książka Krzysztofa Miklaszewskiego "Distancia, Witoldo!". Takim okrzykiem grono pań z kręgu najbliższych argentyńskich znajomych Gombrowicza wymuszało na nim powrót do rzeczywistości, gdy pisarz oddawał się zbyt wyrafinowanym spekulacjom lub niebezpiecznym grom towarzyskim. Miklaszewski robi to samo w swojej książce, obalając wiele mitów o autorze "Ferdydurke". Promocja książki o Gombrowiczu widzianym oczyma jego argentyńskich przyjaciół odbędzie się dziś, o godz. 18.00 w warszawskim Traffic Clubie przy Brackiej 25. Z autorem rozmawiać będzie Katarzyna Merta, redaktor naczelna Wydawnictwa Książkowego Twój Styl. Fragmenty książki przeczytają Anna Dymna i Henryk Talar. Dwa pobyty Krzysztofa Miklaszewskiego w Argentynie z Teatrem Cricot 2 Tadeusza Kantora zaowocowały odbiegającym od utrwalonego portretem pisarza, którego stulecie urodzin właśnie obchodzimy. W tomie, w części "O wdzięcznej pamięci kobiet", znalazły się m.in. rozmowy z przyjaciółkami Gombrowicza: Marią Świeczewską, Alicją Giangrande, Haliną Grodzicką i Zofią Chądzyńską oraz, pod wspólnym tytułem "O niewdzięcznych wypominkach mężczyzn", niepublikowane dotychczas zapisy wywiadów: z Mariano Betelu, Alejandro Russovitchem, Juanem Carlosem Gomezem i Zygmuntem Grocholskim. "Jak pan pewnie słyszał od tych polskich plotkarek i argentyńskich mitomanów, Witold miny studiował, a potem, z nagła je na kimś wypróbowywał" - zdradza Grocholski. Nic dziwnego, że Miklaszewskiego, autora cyklu słynnych aktorskich portretów "Twarze teatru" w TVP, zafrapowało wydobycie spod wielu masek prawdziwego oblicza pisarza. Szukał go wśród osób, które w Argentynie poznały Gombrowicza najlepiej i najbliżej. Zadawał pytania nie zawsze wygodne, czasem na granicy obyczajowego ryzyka. Książka Krzysztofa Miklaszewskiego jest ciekawie ilustrowana. Zawiera reprodukcje wielu niepublikowanych wcześniej listów, dokumentów, rysunków i fotografii. Autor ukazał nie tylko miny, które prowokator Gombrowicz uwielbiał robić, ale także smutną prawdę o egzystencji pisarza w Argentynie, która często ocierała się o granice ubóstwa.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

























