Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Dopóki Mamy Twarze
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
C.S. Lewis ,
Clive Staples Lewis
- Tytuł oryginału:
- Till We Have Faces
- Wydawnictwo:
-
Esprit
, Marzec 2010
- ISBN:
- 978-83-60040-92-8
- Liczba stron:
- 360
- Wymiary:
- 135 x 200 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
C.S. Lewis ,
Clive Staples Lewis
Dopóki mamy twarze to niemal nieznane w Polsce arcydzieło C. S. Lewisa, autora Opowieści z Narnii; jego ostatnia powieść, napisana dla dorosłych czytelników.
W starożytnej krainie Glome, gdzie czci się krwawą boginię Ungit, dorastają dwie królewskie córki: piękna i tak brzydka, że zakrywa twarz welonem. Gdy na królestwo spadają plagi i nieszczęścia, świątynia Ungit żąda wyboru krwawej ludzkiej ofiary, która ma odwrócić gniew bogini. Ofiara zostanie złożona tajemniczej Bestii, mieszkającej w cieniu Szarej Góry. Oczy kapłanów Ungit zwracają się na mieszkańców Pałacu?
Dopóki mamy twarze to historia miłości, opowieść o walce między rozumem a pierwotnymi siłami, o prawdzie i fałszu, wierze i złudzeniu. To ostatnie słowo jednego z ojców gatunku fantasy jest niewątpliwie wielką literaturą, a zarazem arcydziełem mistrza wyobraźni, powieścią o sensacyjnej akcji, pełną tajemniczości i grozy, historią przykuwająca od pierwszej do ostatniej strony.
Książkę można czytać jako wciągającą opowieść o mieszkańcach barbarzyńskiej krainy leżącej w cieniu Szarej Góry, ale także jako opowiedziany na nowo starożytny mit, wieloznaczną historię, która mówi o człowieku ? istocie zależnej od swojej cielesności, mściwej i zazdrosnej, a jednocześnie tęskniącej do doskonałości i piękna. To także opowieść o problemie wiary ? o tych, którzy uwierzyli i o wątpiących.
- Dopóki Mamy Twarze
- Autor:
-
C.S. Lewis ,
Clive Staples Lewis
Mądra książka o miłości i nienawiści, o pożądaniu i zemście, o wierze i zwątpieniu czy też o wędrówce w głąb siebie. Polecam!!
(2012-05-04)
kasandra85
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Bardzo cenię sobie twórczość Lewisa, stąd też stopniowo staram się zgłębić wszystkie jego dzieła. Od dawna miałam w planach „Dopóki mamy twarze” jego autorstwa, dlatego tak bardzo się ucieszyłam, gdy ta książka dotarła do mnie w czasie wolnych dni. Mogłam poświęcić jej nieco więcej czasu i niespiesznie, delektując się każdym słowem, zatopić w fabułę...
Oto starożytna kraina Glome, rządzona przez Troma, barbarzyńskiego Króla. Jego żona dawno temu zmarła, ale pozostawiła na świecie dwie córki, Orual i Rediwal. Pierwsza z nich jest ucieleśnieniem brzydoty i nawet jej własny ojciec nie potrafi się oprzeć przed szydzeniem z jej wyglądu. Druga, to wzór piękna i doskonałości. Tymczasem król musi mieć męskiego dziedzica, który zasiądzie na tronie, więc pojmuje kobietę. Jednak i tym razem rodzi się córka. Istra, z greckiego Psyche, jest niezwykle piękna i wszyscy mieszkańcy krainy są pod urokiem jej olśniewającej urody. Nie podoba się to krwawej bogini Ungit, której to mieszkańcy powinni oddawać część a nie jakiejś ziemskiej dziewczynie. Pojawia się zaraza, bieda, susza a starszyzna uważa, że Ungit w ten sposób żąda ofiary z Istry. Co się jeszcze wydarzy? Czy poświęcą niewinną osobę, aby stłamsić gniew Ungit? Jak potoczą się losy bohaterów? Nic nie zdradzę!!
Wiedziałam, po prostu czułam, że ta książka zrobi na mnie niemałe wrażenie. Fabuła opiera się na znanym micie o Psyche i Erosie, ale autor pozwolił sobie na własne spojrzenie na tę historię. Wszystkie wydarzenia poznajemy dzięki Orual, która jest narratorką i która od dzieciństwa opiekowała się Istrą, kochała ją jak własną córkę i nie potrafiła spokojnie przyglądać się okrucieństwu i tragicznym decyzjom tamtejszej ludności. Uczucia bohaterek, ich wewnętrzne rozterki, pytania i przemiana zostały tu szczegółowo i drobiazgowo ukazane. Co więcej, nie brakuje tu silnych emocji, refleksji czy też zaskakujących sytuacji. Akcja jest dynamiczna, ciekawa i nikt nudzić się nie powinien.
„Dopóki mamy twarze” to książka o miłości i nienawiści, o pożądaniu i zemście, o wierze i zwątpieniu czy też o wędrówce w głąb siebie. Pełna filozoficznych pytań, duchowych odnośników i obfitująca w życiową mądrość opowieść, którą warto przeczytać. Polecam serdecznie!!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mit na nowo
(2012-03-21)
Kornelia
Romanowska
Więcej o recenzencie
Sami dla siebie jesteśmy zagadką. Potrafimy kochać do ostatniego tchu, albo też zniszczyć kogoś, kto jest nam bliski. Czasami stajemy się bestiami, czasami jednak pozostajemy w zgodzie z naturą. Kim jest Orual?
W krainie Glome mieszkają dwie księżniczki – jedna z nich, Rediwal, jest pięknością, za którą ogląda się każdy mężczyzna. Druga, Orual, jest niesamowicie szpetna, o czym nie omieszkuje przypominać jej ojciec, Król. Ich matka zmarła dawno temu, a królestwo potrzebuje dziedzica tronu. Król pojmuje więc kolejną kobietę za żonę, która zamiast syna, daje mu kolejną córkę. Najpiękniejszą ze wszystkich. Mała Istra (z greckiego Psyche) według mieszkańców krainy jest ucieleśnieniem bogów, jakby zstąpiła na ziemię w śmiertelnej powłoce. Orual pokochała małą od pierwszego wejrzenia i wraz z Lisem, jej nauczycielem i niewolnikiem greckim, opiekuje się Istrą, jakby była jej własnym dzieckiem.
Gdy na krainę spadają plagi – głód, zarazy, susza – do zamku przybywają kapłani ze świątyni Ungit twierdząc, że bogowie pragną mieć Istre u siebie, a Król musi złożyć ją w ofierze, by uratować swój lud. Wszyscy na to przystają oprócz Orual i Lisa. Tylko oni próbują powstrzymać tragedię, która nadchodzi bardzo szybko. Co się stanie z Istrą? Czy Orual ją uratuje? Czy w kraju zapanuje harmonia?
Jestem zachwycona książką Lewisa. Oczarował mnie od pierwszego zdania do ostatniego. Widać tutaj jego kunszt i umiejętność prowadzenia fabuły. Opisy oraz dialogi idealnie harmonizowały się z całym tłem opowieści, powodując chęć przesunięcia kolejnych kartek.
Na samym końcu książki doczytałam, że autor od dawna myślał o tej historii, kiełkowała w nim, aż pewnego dnia wybuchła. Wspomniane greckie imię Istry nie jest przypadkowe. Przypomnijcie sobie z mitologii co stało się z piękną Psyche? Lewis, moim zdaniem, cudownie wplótł wątek z mitologii w swoją opowieść, tworząc coś niesamowicie magicznego i odrealnionego, ale z drugiej strony mówiącego o uniwersalnych wartościach, które każdy człowiek powinien w sobie posiadać.
Co do postaci – szczerze nienawidziłam Króla. Od początku przedstawiony był jako bezwzględny i bezduszny, szczególnie w stosunku do brzydszej córki. Za to miłością szczerą darzyłam Lisa. Stary, mądry mężczyzna, który nauczał córki Króla, a jedną z nich pokochał, jakby była jego własnym dzieckiem. Jego mądrość wiele razy powinna zostać doceniona bardziej. Sama Orual wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Z początku ją lubiłam, później straciła w moich oczach, później znowu zyskała. Jest postacią zdecydowanie dynamiczną, zmieniającą się z każdą stroną, co jest plusem powieści.
„Dopóki mamy twarze” to dzieło, które powinno znaleźć się na półce każdego fana Lewisa, ale nie tylko. Bo to historia o nas samych, o poszukiwaniu siebie, o podróżach w głąb duszy i o wielkiej, nieograniczonej miłości. Można by powiedzieć miłości siostrzanej, ale też matczynej, bo Orual stała się dla Istry kimś więcej niż siostrą. To opowieść przepełnioną mądrością, ale też zgubą. Każdy, kto po nią sięgnie, nie powinien czuć się zawiedziony.
Lewis po raz kolejny pokazał nam, że jest pisarzem znakomitym. Ja przepadłam w świecie Glome. Może i ty chciałbyś?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Rewelacyjna!
(2011-11-01)
giffin
Więcej o recenzencie
Intuicja czasem szepcze nam do ucha myśli tak nieuchwytne, że mogłyby prysnąć jak bańka mydlana, gdyby nie powstały w odpowiednim momencie. Są takie chwile, gdy zwykłe przeczucie decyduje o naszym działaniu. Czy przy doborze lektur powinniśmy ufać emocjom, a może kierować się głosem rozsądku?
"Dopóki mamy twarze" to jedna z niewielu książek, których tytuł podrażnia serce, a okładka przyciąga wzrok... można się w niej zakochać jeszcze przed spojrzeniem na pierwsze zdanie. Postanowiłam posłuchać mojej intuicji i - gdy tylko nadarzyła się - przeczytałam dzieło pana Lewisa. Czy było warto?
"Kochać, a potem utracić to, co kochaliśmy - to wpisane jest w naszą naturę. Jeśli nie potrafimy znieść utraty, pochłania nas zło."
"Dopóki mamy twarze" to opowieść usnuta przez kobietę, która jest już zbyt stara, by obawiać się gniewu bogów. Odkrywa ona przed nami karty z historii starożytnej krainy Glome splamione krwią, naznaczone plagami i nieszczęściami. Tworzy w głowach czytelników obrazy królewskich córek, które stają się ofiarami - każda w inny sposób - złożonymi na przebłaganie bogów. Książka, nazwana mitem opowiedzianym na nowo, zawiera w sobie prawdy o życiu, miłości, ufności i zwątpieniu. Jest nie tylko ciekawą i dramatyczną lekturą, ale też historią wypełnioną alegoriami, które każdy może rozumieć w sobie właściwy sposób.
"Mimo przeczuć jakie mnie dręczyły, klęska (nawet teraz trudno mi dokładnie powiedzieć, jak wielka była ona naprawdę) nie dotknęła nas nazajutrz. Minął cały potok dni i nic się nie zdarzyło, wyjąwszy powolne i miarowe pogarszanie się wszystkiego, co miało związek z Glome."
Jeszcze zanim skończyłam pierwszy rozdział, wiedziałam że pokocham tę książkę. Jest w niej pewnego rodzaju magia, którą wystarczy zauważyć, by urosła do rozmiarów średniowiecznej krainy. Oplata zmysły i wciąga na długie godziny, by wraz z końcem ostatniej strony pozostawić po sobie potrzebę zastanowienia się nad tym, czym właściwie jest miłość, wiara i samo życie. Jest jedną z tych lektur, których zapach pamięta się przez długie lata. Polecam wam, bo być może tak jak ja dojdziecie do wniosku, że czegoś takiego jeszcze nie czytaliście. Zdecydowanie warto poświęcić kilka godzin by zapoznać się z opowieścią królewskiej córki.
Zanim skończę, po prostu muszę pochwalić okładkę. Jak wspomniałam na początku, moim zdaniem wygląda ona niesamowicie - w przeciwieństwie do jej anglojęzycznego odpowiednika, który zdecydowanie nie zachęca do lektury.
Pan Lewis jest kojarzony przede wszystkim jako autor Opowieści z Narnii, cyklu fantasy, który rozpoczyna książka (znajdująca się na liście 100 tytułów BBC) "Lew, czarownica i stara szafa". Jego inne dzieła (Dopóki mamy twarze, Zaskoczony radością...) są niemal nieznane w Polsce.
Październik to miesiąc premiery kolejnej książki autorstwa tego pana, O modlitwie. Listy do Malkolma. Jak łatwo zgadnąć, lektury kierowane do starszych czytelników, poruszają przede wszystkim tematykę religijną. Nazwisko z pewnością warte zapamiętania!
(magnolie)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytajmy tę książkę dopóki mamy twarze.
(2011-03-09)
Marta
Rozmanowska
Więcej o recenzencie
Już od jakiegoś czasu chciałam przeczytać którąś z książek C. S. Lewisa, która nie byłaby częścią cyklu "Opowieści z Narnii". Kilka lat temu przeczytałam parę pierwszych tomów, ale postanowiłam sięgnąć po jakieś inne dzieło tego pisarza. I tak wybór padł na "Dopóki mamy twarze". Wybór ten okazał się bardzo słuszny.
W starożytnej krainie Glome żyły dwie królewskie córki. Najstarsza, Orual, była tak szpetna, że musiała zakrywać twarz grubym welonem, odgradzając się tym samym od świata. Młodsza zaś, Rediwal, była bardzo ładną dziewczyną. Pewnego dnia ich ojciec ponownie wziął ślub. Szybko urodziła mu się kolejna córka, Psyche, która była najpiękniejszą istotą, jaką kiedykolwiek widziano. Jak wiadomo, ludzie bardzo chcą być urodziwi i często zazdroszczą wyglądu drugiej osobie. Tak było i w tym przypadku. A zazdrość może prowadzić do okropnych czynów...
Na parę dni przeniosłam się do Glome, sporadycznie tylko wracając do rodzinnego miasta. Utwór "Dopóki mamy twarze" wywołał we mnie ogrom emocji, a po skończeniu czytania musiałam dać sobie chwilę na ochłonięcie. O dobrych książkach myśli się nawet długi czas po zakończeniu lektury i czuję, że tak będzie również w tym przypadku. Powieść Lewisa ukrywa się w zakamarkach umysłu, by znienacka wypłynąć na jego powierzchnię w najmniej oczekiwanym momencie. Ja jednak bez wahania się na to godzę, bowiem była to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek miałam okazję przeczytać.
Utwór ten opowiada o wartościach ważnych każdemu człowiekowi: miłości, wierności, lojalności, a także dokonywaniu trudnych wyborów. Przede wszystkim jest to jednak opowieść o wierze, przedstawiona w tak niesamowity sposób, że nie sposób się od niej oderwać.
"Ci, którzy kochają, muszą czasami ranić."*
Jest to historia, którą warto przeczytać. Co ja piszę, ją trzeba przeczytać! To prawdziwe dzieło, obok którego nie da się przejść obojętnie. Nawet gdybym chciała, nie mogłabym dostrzec w nim najmniejszego nawet uszczerbku, który choć trochę zmniejszyłby przyjemność, jaką dało mi przeczytanie tej niezwykłej książki. Mam nadzieję, że w bliskiej przyszłości będę miała okazję zapoznać się z jeszcze którąś z powieści wspaniałego pisarza, jakim był C. S. Lewis. I choć po czasie mój entuzjazm dotyczący tej historii zapewne nieco się zmniejszy, z całą pewnością nie zapomnę o niej nawet po wielu latach - to po prostu niewykonalne.
Jak napisał Emil Cioran: "Książka powinna w duszy czytelnika wywoływać obrażenia". Całkowicie zgadzam się z tym zdaniem. Utwór ten całkowicie spełnił swoje zadanie, pozostawiając mi temat do rozmyślań na wiele, wiele dni.
Nie mogę również nie wspomnieć o przyciągającej wzrok okładce, która jest idealnym dopełnieniem opowieści. Co prawda nie wolno oceniać książki ze strony graficznej - ile razy zawiodłam się w ten sposób! - ale jest to tylko wyjątek potwierdzający regułę, ponieważ okładka jest przepiękna: tak samo, jak jej wnętrze.
*Clive Staples Lewis, Dopóki mamy twarze, wydawnictwo Esprit, Kraków 2010, str. 186.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Cudo
(2011-03-04)
Karolina
Kurando
Więcej o recenzencie
Czy istnieje na tym świecie jakakolwiek osoba, która nie słyszała o słynnym pisarzu, jakim jest C.S. Lewis i o jego 'Opowieściach z Narnii'? Wątpię. Warto jednak zauważyć, że przygody czwórki rodzeństwa Pevensie to nie jedyne dzieła tego pisarza. Mało kto wie, ale napisał on również wspaniałą powieść dla dorosłych - 'Dopóki mamy twarze'. Jako, że jestem wielką fanką twórczości Lewisa, faktem oczywistym było dla mnie przeczytanie i tej powieści, która wyszła spod jego pióra.
Główną bohaterką jest Orual - jedna z trzech córek króla, władającego starożytną krainą Glome. W jej państwie czci się starożytną boginię Ungit. gdy na państwo spadają klęski i nieszczęścia, nienawistna bogini żąda krwawej ofiary. Wybór pada na najpiękniejszą z trzech królewskich córek, Istrę, zwaną również Psyche - gdyż tak brzmi jej imię w języku greckim. Po złożeniu ofiary, Orual postanawia ponownie wybrać się w miejsce, gdzie jej siostra została złożona w ofierze krwawej bogini. Chce 'pozbierać' to, co z ukochanej dziewczyny zostało i jak Bóg nakazał, prawowicie pogrzebać. Jakież było jej wielkie zdziwienie, gdy zastaje swą siostrę całą i zdrową...
Po przeczytaniu parudziesięciu pierwszych stron byłam trochę zirytowana - akcja toczyła się wolno, mało co się działo, a na dodatek główna bohaterka doprowadzała mnie, delikatnie mówiąc, do szału. Jednak potem na szczęście książka nabrała tempa, coś zaczęło się dziać i nareszcie mogłam rzec, że przyjemnie się tę powieść czyta. Niestety, zauważyłam, że wciąż porównuję bohaterów, miejsce akcji i ogólnie całą fabułę do 'Opowieści z Narnii', doszukując się tak dobrze mi już znanych cech pisarskich Lewisa. Znalazłam podobieństwa - świetnie wykreowani bohaterowie i ta niesamowita, nietuzinkowa fabuła! Mimo, że w paru miejscach troszeczkę się nudziłam, potem wszystko wyszło na dobrą drogę.
Autor przedstawia nam tu różne rodzaje miłości, a przede wszystkim, jedną z najmocniejszych - miłość siostrzaną. Orual była tak strasznie zapatrzona w Psyche, tak bardzo ją kochała, ze aż ją to bolało. ta miłość sprawiała jej ból. Gdy Psyche zaczęła się odsuwać od siostry, już po jej ofiarowaniu strasznej Ungit, miłość Orual przerodziła się w równie silne uczucie - nienawiść. Lewis tak wszystko to skonstruował, obmyślił, ubrał w słowa, że wątpię, by jakikolwiek inny autor zdolny byłby do czego takiego. Po prostu magia.
C.S. Lewis świetnie wczuł się w rolę kobiety, pisząc tę książkę. Orual była pełna ekspresji, z najdrobniejszymi szczegółami wdarł się w kobiecą psychikę i przedstawił nam ją w powieści. Główna bohaterka była kobietą roztropną i mądrą. Chowała swe brzydkie fizyczne oblicze za grubym welonem. Postać doskonała, snująca wiele poważnych rozmyślań na temat bogów, świata, istnienia. Dzięki tej postaci, czytelnik ma dużo do myślenia. Sam zaczyna zastanawiać się nad sensem istnienia. Autor chciał tu poruszyć także sprawę odebrania nam najukochańszej osoby, jaką mamy w życiu. Co my byśmy zrobili na miejscu Orual, gdy jej największa miłość, jakiej tylko w życiu doświadczyła, zostaje jej odebrana. Załamalibyśmy się? Czy próbowalibyśmy zachować twarz i udawać, że nic się nie stało?
Obok tej powieści obojętnie nie można przejść. Jak każde dzieło C.S. Lewisa, ma podtekst religijny, a także uczy nas wiele o życiu. Naprawdę gorąco polecam.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Do przeczytania raz, i drugi. I jeszcze. I jeszcze.
(2010-09-03)
Radosław
Rak
Więcej o recenzencie
Po przeczytaniu nie od razu mogłem odpowiedzieć sobie, czy książka podoba mi się, czy nie - a to najczęściej znak, że książka jest naprawdę dobra... Niemniej jednak poczułem się trochę jak prawiczek, którego przyprowadzono do gejszy - nie rozumiałem za wiele z tego, co dzieje się przede mną, czułem, że Lewis po raz kolejny oferuje mi niezwykle bogatą i głęboką treść... ale całość pozostawała niezrozumiała, a zawarte w drugiej części "wyjaśnienie" bardziej zaciemniało niż rozjaśniało cokolwiek. Czytając po raz drugi, odkrywa się coraz więcej i więcej. To książka nie tyle do czytania, co do odczytywania. Bardzo dobra.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dopóki NIE MAMY twarzy
(2010-06-02)
Magdalena
Czudżak
Więcej o recenzencie
Cieszę się ze wznowienia tej książki Lewisa, bo wydań polskich jak na lekarstwo. Wydawnictwo Alfa 1992 r. i teraz Esprit 2010 r. Intryguje mnie jednak, czemu oba tłumaczenia popełniają ten sam błąd: tytuł oryginału brzmi "Till We Have Faces: A Myth Retold". Sam Lewis - jak przeczytać możemy w książce "Inklingowie" - chciał swej ostatniej powieści nadać tytuł "Naga twarz", lecz wydawca odradził to jako coś kojarzącego się z westernem (okładka obecnego wydania budzi z kolei skojarzenia z jakimś sennym romansem). Tytuł jest wyjęty ze słów bohaterki (pochodzących z ostatniego rozdziału), która pojmuje, czemu bogowie nie przemawiają do człowieka wprost TWARZĄ W TWARZ. Jedna z kluczowych spraw tej powieści. Bohaterka rozerwana między treścią tego, co uważa za swój rozum, i tego, co jest prostą wiarą w świadectwo ukochanej osoby, podejmuje decyzje, które to rozdarcie pogłębiają i stają się przyczyną nieszczęść obu stron. Opowieść o rozumie, niedowiarstwie i palącej zazdrości o wiarę. Od początku do końca towarzyszy jej pytanie o niesprawiedliwość bogów, o ich ukrywanie się, brak znaków, niepojęte dla człowieka wybory i decyzje.
Nie będę udawać, że rozumiem rozwiązanie, które Lewis znalazł dla tego dramatycznego problemu. O ile udręka i pytanie są stawiane jasno i długo przez większą część książki, to szczęśliwe rozwiązanie i ukojenie zajmuje parę stron i jest trudne do zrozumienia. Pada jednak odpowiedź przynajmniej fragmentaryczna. Dlaczego bogowie nie przemawiają do człowieka i nie udzielają odpowiedzi? Dlaczego nie stają twarzą w twarz z człowiekiem? Ponieważ on jeszcze NIE MA twarzy. Jego życie stanowi wysiłek uformowania się i odkrycia, co jest naprawdę istotne. "Zyskania twarzy". Wtedy Bogowie przemówią.
Tak więc tytuł brzmieć powinien "Póki nie mamy twarzy" lub "Aż zyskamy twarze", zgodnie z prostym tłumaczeniem z angielskiego.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji