Live Chat
x

Serwis używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z Polityką Cookies.

Koszyk pusty

Pół miliona trafionych prezentów dla każdego
Bony na zakupy w Merlinie
ODBIERZ ZA 0ZŁ - ZERO UKRYTYCH KOSZTÓW - DOSTAWA W 24H
Kalendarze 2015
Zapakuj swój prezent
Napisz do nas Zadzwoń do nas
tel. +48 (61) 628 66 00
fax. +48 (61) 628 61 05

Opis produktu

Dożywocie

Marta Kisiel  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

Numer katalogowy: 0826131
okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 376

Listopad 2010 - Lichotka. Dom nad rozlewiskiem to przy niej komórka na graty.

Gotycka rozpusta budowlana, spełniony sen szalonego stolarza, a w środku: zasmarkany anioł stróż, tajemniczy Krakers z tiramisu na dokładkę, jakieś tragiczne widmo i utopce w łazience. Jeszcze nigdy w życiu Konrad Romańczuk... Więcej

Produkt niedostępny
Do przechowalni

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij

- polecamy

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Dożywocie

    Średnia ocena 4,33 na 5 z 3 recenzji   (Dodaj własną)

    Autor:
    Marta Kisiel
    Wydawnictwo:
    Fabryka Słów , Listopad 2010
    ISBN:
    978-83-7574-253-4
    Liczba stron:
    376
    Wymiary:
    125x195 mm
    Sprawdź inne tytuły:
    Marta Kisiel
    Kategorie:
    Proza polska
    Lichotka. Dom nad rozlewiskiem to przy niej komórka na graty.

    Gotycka rozpusta budowlana, spełniony sen szalonego stolarza, a w środku: zasmarkany anioł stróż, tajemniczy Krakers z tiramisu na dokładkę, jakieś tragiczne widmo i utopce w łazience. Jeszcze nigdy w życiu Konrad Romańczuk nie czuł się równie bezradny.

    Dramatis personae: Konrad Romańczuk - "Dożywotni" w Lichotce. Rdzenny mieszczuch, wychowany w kulturze betonu, plastiku i ruchomych schodów. Z przyrodą obcuje wyłącznie za pośrednictwem Animal Planet i National Geographic.

    Licho - Anioł stróż świętej pamięci pana Wincentego, budowniczego i pierwszego właściciela Lichotki. Pomocne, czyściutkie, tylko by prało i pucowało. Alergia na pierze. Wiecznie zasmarkane z tego powodu.

    Krakers - Pradawny stwór z głębin odwiecznego zła. Przywołany w 1836. Panicz Zygmunt bawił się z nim w składanie ofiar. Po jego śmierci Krakers zadekował się w spiżarce i zajął gotowaniem. To mu wychodzi znacznie lepiej niż sianie zagłady.

    Widmo - Stan skupienia zmienny. Pozostałość eteryczna po paniczu Szczęsnym. Nieszczęśliwe zakochany w 1807 palnął sobie w łeb w kapuście. Ostatnio postanowił zostać odludziem i z pasją oddał się robótkom ręcznym. Poeta.

    Szymon Kusy - Człowiek od wszystkiego. I do wszystkiego.
    Zmora - Kotka. Charakterna, czasem gryzie, ale niezbyt mocno.
    Utopce - Lokatorzy łazienki. Przeczuleni na punkcie higieny.
    Doprawdy, najbliższe miesiące w Lichotce zapowiadają się ciekawie. Aż nazbyt, gdyby kto pytał.

    Recenzje naszych klientów Napisz własną recenzję

    Dożywocie
    Autor:
    Marta Kisiel

     Więcej o recenzencie

    Nadprzyrodzony misz- masz... ()
    Ocena 5 na 5  

    Wydawać by się mogło, że pierwsza książka autorki/autora nie będzie porywająca. Wiele się przecież trzeba nauczyć, zdobyć doświadczenie i odnaleźć swoją literacką drogę. Nic bardziej mylnego. Pani Marta doskonale wie co czytelnikowi potrzebne jest do szczęścia a mianowicie duża dawka humoru! Osobiście spodziewałam się jakiejś zabawnej więziennej historii, dostałam niesamowity mix emocji i to nie tych zza krat. Jednakowoż;) książki tej nie da się opisać jednym słowem: "zabawna"- to za mało. Ta książka jest niesamowicie wciągająca, pomysłowa, oryginalna, intrygująca, zaskakująca, ciepła, wzruszająca... i mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Otworzyłam pierwszą stronę a tam: "Siła wyższa, bez uprawnień kierująca światem, postanowiła udowodnić, że dysponuje niekończącymi się pokładami czystej, małpiej złośliwości. Najpierw w cudowny sposób rozmnożyła bagaże, zaopatrując ich właściciela w ubrania na dowolną porę roku i okazję, łącznie z balem debiutantów i kolejną powodzią stulecia. Tak na wszelki wypadek. Nie zapomniała też o zestawie naczyń stołowych, karbidówce, środkach higieny mniej lub bardziej osobistej, dmuchanym materacu i wielu, naprawdę wielu absolutnie niezbędnych rzeczach. Bez wątpienia siła była kobietą, i to nad wyraz zaradną." Z każdą kolejną stroną język autorki coraz bardziej mnie rozbrajał. Wspomniana siła wyższa często ingerowała w życie Konrada Romańczuka. Oj cudna to była ingerencja, rozrywek mu nie szczędziła i oczywiście wrażeń:) Dostał w spadku gotycki domek z wieżyczką, gdzieś na końcu świata o wdzięcznej nazwie Lichotka. W testamencie, poprzedni właściciel, zapomniał jednak wspomnieć o dożywotnikach a tego już było za wiele jak na biednego Konrada. Oczami wyobraźni widziałam jego minę, gdy po raz pierwszy przyszło mu się zetknąć z wysłannikiem niebios. Licho, cudne, kochane Licho. Anioł Stróż Lichotki a teraz jego własny, prywatny, osobisty aniołek w bamboszkach, wiecznie zasmarkana dziecina i alergik na pierze w jednym. Później przyszło mu poznać Krakersa, oczywiście nie obeszło się bez wrzasku. Zresztą, kto by się nie wystraszył zielonej macki wyłaniającej się z piwnicy? Macka należała do pradawnego stwora, bardzo opiekuńczego i rodzinnego. Na tym nie kończy się lista mieszkańców odziedziczonej Lichotki. Można by rzec że się zaczyna;) Jest jeszcze dwukrotny samobójca Panicz Szczęsny, zadręczający wszystkich swoją górnolotną poezją. Zresztą każdy z dożywotników miał jakiegoś swojego "konika". Licho sprzątało, wszystko i wszędzie. Krakers królował w kuchni jak na prawdziwą ośmiornicę przystało;) a Panicz robił bałagan. Był jeszcze kot Zmora i królik Rudolf Valentino (różowy rzecz jasna) o Utopcach nie wspominając;). Konrad na początku nie czuł się dobrze w takim towarzystwie, jednak z biegiem czasu, każdy z dożywotników stał mu się na swój sposób bardzo bliski. Genialna dialogi, lekkie pióro, pomysłowość i wyobraźnia. Brawa dla autorki! "Dożywocie" uzależnia. Biorąc ją do reki nie sposób powstrzymać się od chichotu i nie kontrolowanych parsknięć, co w miejscach publicznych jest dość kłopotliwe, ale co tam... Śmiech to zdrowie!

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    ??? ()
    Ocena 3 na 5  

    Konrad otrzymuje w spadku dom wraz z inwentarzem do którego należą; Stwór z głębin który robi za kucharza, Widmo-Panicz który strzelił sobie w łeb z powodu nieszczęśliwej miłości, Utopce taplające się w przydomowym stawie oraz najważniejsze Licho- anioł stróż który ma mentalność pięcioletniego dziecka. Książka zabawna jest ale napadów śmiechu u mnie nie wywołała. W trakcie czytania nurtowało mnie zasadniczo jedno pytanie, dlaczego pyzatym aniołkiem trzeba się opiekować skoro on sam jest aniołem stróżem?.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    Zakochałam się! Mówię Wam wszem i wobec – zakochałam się! Ale jest to miłość specjalna, bo i obiekt mych uczuć jest niezmiernie unikatowy. ()
    Ocena 5 na 5  

    Na pytanie w kim i jaki on jest odpowiem wprost: ma na imię Licho i jest to Anioł Stróż! Nie, niestety nie jest to mój opiekun, chociaż chciałabym takiego! Jest to Anioł Stróż przyporządkowany Lichotce, gotyckiej w stylu posiadłości umiejscowionej na środku niczego. Jaki jest, hm… Jest bardzo dobry, jest słodki i rozczulający, chce wszystkich widzieć szczęśliwych, jest nieporadny i naiwny, lubi słodkie króliczki oraz ciepłe, puchate bamboszki. A na dodatek ma uczulenie na pióra! Włączając w to własne opierzenie! Dlatego stale chodzi biedaczek zasmarkany. Uwielbia sprzątać, więc byłby dla mnie tym bardziej idealny! Jest maleńki, ma dziwną fryzurę i radość życia dziecka. Jest cu-dow-ny! Niestety, nie mieszka sam! Zamieszkuje Lichotkę razem z kilkoma innymi indywiduami. Jest tam mistrz patelni i wałka, lubujący się w tiramisu i faworkach, ukrywający się w piwnicy i spiżarni, ale swoimi mackami dzielnie zarządzający całym domem. Zwie się Krakers, i tak, nie mylicie się, podobieństwo imienia wcale nie jest przypadkowe. Są też cztery zielone utopce, zamieszkujące na stałe staw na podwórzu, ale uwielbiające wizytowanie łazienek w domu i biorące długie kąpiele w wannie. Jest też Zmora, kotka, która panicznie boi się królików i zajęcy, a w chwilach strachu lubi wskakiwać na głowę najbliżej stojącemu człowiekowi (wbijając oczywiście w czaszkę komplet pazurów). Śpi też namiętnie na klatce piersiowej właściciela, zsyłając mu w ten sposób koszmary o duszeniu się. W pewnym momencie zjawia się w domu też królik, który zmienia barwę na różową, zostaje ochrzczony Rudolfem Valentino, chociaż niekoniecznie akurat takie imię winien nosić. Do tego dochodzi widmo o zmiennym stanie skupienia, bywa mniej lub bardziej widoczne, zwane jest paniczem Szczęsnym, który to ponad 200 lat temu popełnił z miłości samobójstwo, a potem przez przypadek wydostał się z grobu i od tej pory zamieszkuje Lichotkę. Widmo to ma charakter mocno poetycki, marzycielski, romantyczny, wzniosła poezja jest jego specjalnością. Zajmuje się głównie tworzeniem, marzeniami na jawie oraz wkurzaniem kolejnego lokatora. Chociaż nie, nie jest to li i jedynie lokator – to jest ich nowy dożywotnik! Konrad, bo o nim tu mowa, to pisarz, który wykorzystał możliwość wyprowadzenia się z miasta do ułożenia sobie życia na nowo i zapomnienia o swojej byłej miłości. Odziedziczył on Lichotkę wraz z jej lokatorami i jest za nich wszystkich odpowiedzialny. A jest co robić, bo lokatorzy są mocno niesforni i beztroscy. Chociaż wynikać to może z nikłej znajomości otaczającego ich świata. Stale wpadają w jakieś kłopoty, dzieje się bez przerwy coś nowego, co potencjalnie może mocno zagrozić ich egzystencji. A Konrad musi to wszystko odkręcać i ratować im skórę. Chociaż i on potrafi nieźle namieszać…

    (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji