Pułk smokowców-saperów, znany z Brygady śmierci, szuka bezpiecznego schronienia dla swojego skarbu: młodych smokowców. Wystarczy tylko, jeśli przeżyją. To przecież nie powinno być nic trudnego. Komendanta Kanga zastanawia jednak ponura tajemnica. Dlaczego niektórzy jego żołnierze znikają? Kang będzie zmuszony sięgnąć po DRAKOŃSKIE METODY, aby pokonać wroga i ocalić swoją rasę. Oby tylko wystarczyły, bowiem ważą się losy całego jego rodzaju
My tylko pragniemy pokoju!
(2004-07-27)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
"Samice smokowców miały ponad rok i osiągnęły pełne rozmiary."
Są piękne, mimo że dość trudno odróżnić je od płci przeciwnej. Tym bardziej, że prawdziwie wewnętrznie też się nie różnią od męskiej części populacji. Też pragną walczyć, żyć, nie być wyłącznie przyszłością tej rasy, ciagle chornioną, bronioną przed tak cudownym światem. Pełnym piękna. Kobiety nie chcą być tylko tymi, które przedłużą istnienie. Nie tymi, które stworzą prawdziwe siedziska. A już szczególnie Fonrar i Thesik. Nie potrafią się powstrzymać. Muszą wciskać się wszędzie. Taka już kobieca rola. Tylko, że jeszcze ta magia... Skąd miały wiedzieć, że męskie smokowce dawno o niej zapomniały. A raczej nie wierzą, że ona jeszcze istnieje. Przecież wraz z odejściem Takhisis i ona ich opuściła. A może nie do końca? Zresztą Brygada Kanga ma teraz większe problemy. Młode należy chronić, szczególnie gdy aż tylu pragnie ich śmierci.
"Slith miał rację. Normalnie gobliny zaatakowałyby bez żadnego ładu, próbując pokonać ich samą przewagą liczebną. Będąc z natury tchórzami - i to nieposłusznymi, niechlujnymi tchórzami - gobliny niemal niezawodnie rozpraszały się i uciekały, gdy tylko napotkały opór. Nie tym razem. Gobliny zbliżały się w skoordynowanym szyku. Sprawiały ważenie karnego i zdecydowanego wojska. Kang był dogłębnie wstrząśnięty.
Znów zadał sobie pytanie, jak poprzednio, kto się za tym krył? Kto chciał ich śmierci?"
Właśnie? Komendant Kang z Pułku Saperów Pierwszej Smoczej Armii, jakoś nie wierzy w tę napaść, szczególnie teraz, gdy zaszli tak daleko. Przeczuwa, że ich, wyrośniętych, wyklutych ze zmienionych złą magią jaj, ktoś postanowił zniszczyć. Tym bardziej, że mają kobiety. Mogliby w końcu założyć rodziny, stać się kolejną z ras na Ansalonie. I zwyczajnie żyć. Tylko tego pragną. Jako ostatni ze smokowców. Ale okazuje się, że i w tym wymiarze Kang się mylił. Wojna dla wielu wcale się jeszcze nie skończyła. Są też i inni smokowcy, którzy wciąż w to nie wierzą. Na przykład ten dziwny generał Maranta. Co prawda uratował ich skóry i pazury, ale jego specyficzność prawdziwie przeraża Kanga. A co dopiero smocze damy... Chociaż akurat te na pewno sobie poradzą. Są silniejsze niż myśleli, inne, niż myśleli.
"Drakońskie metody", to druga część sagi "Brygada Kanga". Po "Brygadzie śmierci", niewielu domyślało się kontynuacji tego wątku. A jednak. Dzieło Margaret Weis i Dona Perrina, tym razem odkrywa kolejną niesprawiedliwość tego świata. Kolejny spisek, który ma uniemożliwić pokojowo nastawionym, pokrzywdzonym przez los smokowcom, normalne życie. Życie, za którym tęsknią, i którego pragną. Tylko czy im się uda? Jeżeli tylu jest przeciwko nim?
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji