Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Drogi do Santiago
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Cees Nooteboom
- Tytuł oryginału:
- De Omweg naar Santiago
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Czerwiec 2007
- Seria:
-
Terra Incognita
- ISBN:
- 978-83-7414-293-9
- Liczba stron:
- 404
- Wymiary:
- 145 x 205 mm
- Tłumaczenie:
-
Alicja Oczko
- Sprawdź inne tytuły:
-
Cees Nooteboom
Drogi do Santiago Ceesa Nootebooma to zapis romansu pisarza z Hiszpanią: jego podróży i związanych z nimi refleksji. To miłość, której poświęcił trzydzieści pięć lat życia.
Tytułowe Santiago de Compostella staje się metaforę losu człowieka. Nooteboom nie wytycza prostego szlaku do Santiago de Compostella, ale bada kraj, próbuje przesiąknąć jego klimatem, poczuć zapach i smak potraw, poznać jego mieszkańców. Pisarz celowo omija wielkie miejskie centra, a odwiedza zagubione miasteczka by dotrzeć do miejsc, gdzie czas się zatrzymał. Cees Noteboom jest wyjątkowym podróżnikiem. Zarówno w sensie rzeczywistym, jak i duchowym, nakłania do uwolnienia pasji odkrywania, do poszukiwania zarówno w sobie jak i w świecie niezmiennych wartości duchowych i materialnych. Drogi do Santiago to książka o poszukiwaniu Hiszpanii, w której oprócz zapisu reportażowego znaleźć można poetycką refleksję nad kulturą, historią i sztuką "adoptowanego kraju", jakim jest dla Nootebooma Hiszpania. Dla autora Hiszpania jest krajem bliskim i obcym zarazem. Obok dostojnego skupienia nad dziełami hiszpańskiego średniowiecza, czy malarstwie Baroku, snuje refleksje nad krajem generała Franco i bojówkami ETA.
Hiszpania jest brutalna, anarchistyczna, egocentryczna, okrutna. Hiszpania jest gotowa za głupstwo założyć sobie stryczek na szyję. Jest chaotyczna, marzycielska; jest irracjonalna. Zdobyła świat i nie wiedziała, co z tym począć; tkwi w swojej średniowiecznej, arabskiej, żydowskiej i chrześcijańskiej przeszłości, rozłożona wraz ze swymi upartymi miastami wśród niekończących się pustych przestrzeni jak kontynent, który jest złączony z Europą, a Europą nie jest. Ten, kto przemierzył tylko utarte szlaki, nie zna Hiszpanii. Kto nie próbował zabłądzić w labiryntowym całokształcie jej historii, nie wie, po jakim kraju się porusza. To miłość do życia, zdziwieniu nigdy nie będzie końca.
- Drogi do Santiago
- Autor:
-
Cees Nooteboom
Eseistyka podróżna wysokiej klasy
(2011-08-10)
Maria
Górzyńska
Więcej o recenzencie
Mało która książka tak mnie wkurzyła i zachwyciła zarazem. Styl pretensjonalny, minoderyjny chwilami, zapętlony w metaforach, a jednocześnie genialna skarbnica wiadomości o Hiszpanii, jej zawikłanej historii, sztuce. Najwięcej o architekturze - opisy jej zabytków są rzeczywiście rewelacyjne.
To wszystko na kanwie jednego motywu: droga pielgrzymów do Santiago de Compostela była pomostem łączącym kulturę Półwyspu i reszty Europy.
Czytać trzeba powoli, po kawałku, żeby się nie zagubić, najlepiej z mapą, można też pewnie książkę nabyć i trzymać w zanadrzu - a nuż trafi się okazja odwiedzenia którejś z opisanych w niej krain?
Teksty powstawały w latach 1980-1990, więc nie szukajmy u Nootebooma hiszpańskiej współczesności, szukajmy nastroju, melancholii i - wiedzy!
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Samotność długodystansowca
(2008-06-09)
Radosław
Orzeł
Więcej o recenzencie
Niedawno wpadł mi w ręce, niemiecki album z 1930 roku "Das Unbekannte Spanien". Album wypełniony sterylną, czarno-białą fotografią; u Nootebooma ujrzałem niemal te same zdjęcia, jakby w reprincie. Co takiego jest w tej Hiszpanii, że jest dla nas tak niezmienna? Toteż obca, inna, smutna, pusta, jałowa, - choć tutaj i „salsa” i „fiesta" - nieznana, pociągająca? W epoce przed, jak i post frankistowskiej? Teksty Nootebooma, a właściwie makro eseje, powstawały na przestrzeni kilkunastu lat, między 1980-1990r, jego podróży na Półwysep Iberyjski, lecz nieustannie kotłują wokół historii. Tej najdalszej, poprzez Rzym i Maurów na Felipe Gonzalezie (pierwszy od dekad socjalistyczny premier Hiszpanii) i ETA kończąc. Ale nie, skłamałbym. Kręte, długie, metafizyczne i metajęzykowe zdania wiodą za autorem do Compostelii. Tu opowieść, co nie takie znów częste, kończy się osiągnięciem celu. Maratończyk pada za linią mety. Szczęśliwie, ekskursja wychodzi daleko poza ten chwilowy stan ducha. Mnie (te zdania) poprowadziły tropem pewnego Holendra, który w książce pamiątkowej katedry w Santiago, zanotował: "Poszedłem, by myśleć". Jedna z najlepszych książek 2007r, nadal dostępna, czeka na Państwa odkrycie. Zaprasza w podróż.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji