Koszyk pusty
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 18 recenzji (Dodaj własną)
Władysław Czapkowski Więcej o recenzencie
Taki niby kryminał, ale treść i zagadka są równie tajemnicze i odkrywcze, co zagadkowe może być pytanie o cenę kilo pomarańczy z gazetki supermarketowej. Akurat supermarketową prasę wspomnieć tu jest jak najbardziej na miejscu. Autor uprawia namiętnie fristajlowy opis Krakowa, zwyczajów i okolic, jest on jednak dosyć oczywisty i mało lotny, a przefiltrowanie go przez narrację bohatera "pijącego" ostatecznie dobija wszystko banałem. Nie tworzy się żadna nowa jakość, a opisywać to, co każdy potrafi zobaczyć, to jak tworzyć przewodnik po supermarkecie. W sumie, jeżeli dziś ludzie czytają namiętnie czyjeś blogi jest jednocześnie szansa, że łykną słodko i taką chałturę. Kontakt z niezawodną gramatyką może być całkiem wielkim odkryciem, nawet w takim wydaniu. Szkoda tylko, że jedynym. Ciekawie, czy w takiej produkcji rzeczy na niby jest jakaś granica gustu, której artysta przekroczyć nie powinien? Czy tak na scenie Świetlicki zaśpiewałby z Szymonem Wydrą jaką piosenkę?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Paweł Pliszka Więcej o recenzencie
Gdy usłyszałem o tej książce, najpierw pomyślałem, że to nie możliwe. Świetlicki i kryminał? To tak, jakby Pasikowski chciał wyreżyserować ze dwa odcinki "M jak miłość". To po prostu nie mogło się udać... A jednak. Udało się. "Dwanaście" to książka, która połączyła poezję Świetlickiego i wszystko to, czego potrzebuje kryminał. Jest bohater - przez bardzo małe "h", zapijaczony, ślamazarny, rozmemłany, ale jednak bohater. Lubi się go nawet, gdy kompletnie pijany bredzi oczywiste prawdy na temat życia i... picia. A co najważniejsze, jest świetnie utkana kryminalna intryga z tak nieoczekiwanym zwrotem, że żaden mistrz gatunku by się nie powstydził. Naprawdę warto.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Justyna Jarosz-Romaniec Więcej o recenzencie
Ani to kryminał, ani obyczajowa, ani nic innego...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Maria Rudowicz Więcej o recenzencie
Powiedział: "Przyjedź do mnie do Krakowa, zabiorę Cię na spacer, pokażę miasto, a potem dam "Dwanaście" Świetlickiego. Przeczytasz. I zobaczysz w jakim zaścianku mieszkam". Następnego dnia zadzwoniłam do księgarni, mieli jeden egzemplarz. Wracając z pracy odebrałam. Mówiąc "Do widzenia" już ją czytałam. Całą drogę do domu. Czytałam. W domu. Zaparzyłam herbatę. Czytałam. Z trudem oderwałam się od lektury, by na kilka godzin zająć się zwykłym życiem. Wieczorem, przed północą byłam już po. Nie ocenię stylu Świetlickiego, Krakowa, Mistrza, Mango i Ćmy... pojechałam do Krakowa w kilka dni po lekturze, tańczyłam w Pięknym Psie, piłam Latte Macchiato w Dymie i uśmiałam się setnie przechodząc obok rzeźby Mitoraja. Recenzując, to zbyt hucznie, polecając tę pozycję, trudno mi odwołać się do jej treści, do fabuły, ta niewątpliwie istnieje i wciąga, ale ta książka ma w sobie magnetyzm, który czuje się pod palcami, kolejne strony to dreszcz przeszywający kręgosłup, a zakończenie, to rozczarowanie, zawód, że nie ma więcej kartek i wtedy czytać by się chciało ją jeszcze raz. Lirycznie epicko i epicko lirycznie. Dla mnie mistrzostwo, mistrzostwo tym większe, że dziś zabieram się do "Trzynaście".
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Patrycja Laskowska Więcej o recenzencie
Dla amatorów twórczości Świetlickiego nie będzie to rozczarowanie. Taką przynajmniej żywię nadzieję, gdyż amatorką taką jestem ja sama i rozczarowania nie doświadczyłam. Doświadczyłam natomiast dwunastu rozdziałów napisanych niezwykłym językiem i miłego rytmu pełnych. Właśnie ów rytm oraz język fikuśny najbardziej mnie pociągnęły i wciągnęły. Oczywiście fabuła wciągająca również. Książka w swym całokształcie zabawna i prześmiewcza. No warto wraz z bohaterem przejść przez tych miesięcy dwanaście. Hohoho.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
patrycja piesik Więcej o recenzencie
Książka mnie uwiodła i położyła na kolana od pierwszego zdania i w takiej pozycji dobrnęłam do końca. Często trzymając się za obolały ze śmiechu brzuch (to znaczy mieśnie brzucha były obolałe hi, hi). Szczególną frajdę sprawiło mi łowienie licznych cytatów z tekstów piosenek. Odnalazłam tylko z tekstów, gdyż nie znam całej twórczości pana Marcina. Ta książka to uczta iście platońska.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Agnieszka Sochacka Więcej o recenzencie
"Dwanaście", określone mianem thrilleru z Krakowa, to rodzima powieść, podzielona na dwanaście rozdziałów, których akcja rozgrywa się w ciągu dwunastu miesięcy 2005 r., będąca najlepszym, dowodem na to, że polska rzeczywistość nie przestaje dostarczać autorom doskonałych tematów i inspiracji. Powieść rozpoczyna się słowami "Prawdziwy bohater powinien być samotny", co poza totalnym brakiem aktywności, jest cechą najlepiej charakteryzującą głównego bohatera. Początek nakreśla nam pewną machinację w sposób bardzo inteligentny i jednocześnie zabawny. Główny bohater zwany przez narratora "Mistrzem" jest artystą. W latach młodości grał w kultowym serialu "Mały mistrz na topie", który przyniósł mu sławę. Teraz, jak przystało na mistrza, jest indywidualistą bez zobowiązań, bez żadnych dokumentów tożsamości, bez telefonu komórkowego i konta bankowego. Jedynym jego zajęciem jest chodzenie do Biura, czyli krakowskiej knajpy, w której ma swój własny stolik, zarezerwowany tylko dla niego, gdzie samotnie pije wódkę. Na mieście ludzie mówią o nim, że "utył, spuchł i posiwiał". I nagle, właściwie przypadkowo i nieoczekiwanie zostaje wciągnięty w rolę detektywa w sprawie serii tajemniczych morderstw. Mistrz jednak nie jest konwencjonalnym bohaterem kryminalnym. To bardziej parodia bohatera niż bohater. To postać mająca większość cech ujemnych, niezdolna do heroicznych czynów, pozbawiona umiejętności logicznego działania. Brak jej nawet imienia i nazwiska. Jest on człowiekiem z przeszłością, a jednocześnie w głębi jest czysty jak łza. Rzadko jest zupełnie trzeźwy i nie dosyć, że on gubi się w tym co jest prawdą, faktyczną akcją, a co wyobrażeniami i delirium, to także i czytelnik ma z tym problem. Sam czas powieściowy ciągnie się. Prawdę mówiąc nie interesowało mnie kto z kim gdzie przebywał i kto kogo zabił i dlaczego. Najważniejsza dla mnie była postać Mistrza, jego poglądy, zachowanie, subiektywna ocena otoczenia. Dla mnie w tej książce nie ma grozy, strachu, psychozy. Jest Mistrz i jego delikatny, czuły i jednocześnie absurdalny obraz. Samotny, bezradny, skazany na przypadek, niepotrzebny nikomu, pozostawiony nawet przez własną sukę. "Dwanaście" w moim mniemaniu to książka przede wszystkim o potrzebie czułości, a nie o gangsterskich porachunkach, choć tego też tu nie brakuje. Nie brakuje tu także, jak w każdym dobrym kryminale, psychologii postaci, wstrząsających scen, nie tylko tych z rozlewem krwi, ale również i tych erotycznych, a także, co najważniejsze, nie brakuje tu nieprzewidywalności. Cała ta otoczka w połączeniu z językiem kolokwialnym i jednocześnie poetyckim, którego Świetlicki chyba nie jest w stanie się wyzbyć, nakreśla nam powieść o wydźwięku surrealistyczno-metafizycznym z elementami myśli filozoficznych i groteski. Taki abstrakcyjny kryminał. Przyprawą nadającą całej tej powieści wyśmienitego smaku są znakomite obserwacje socjologiczne. Świetlicki wplata w fabułę wątki z rzeczywistości 2005 r. Tłem dla powieściowych wydarzeń jest więc śmierć papieża i przy okazji towarzyszący jej medialny i duchowy spektakl, afera Jaruckiej, afera Cimoszewicza, wybory parlamentarne i prezydenckie, referendum unijne, koncert w Stoczni Gdańskiej Jeana Michaela Jarre'a. Świetlicki wyśmiewa bowiem prawie wszystko. Nie pozostawia suchej nitki na polskiej popkulturze i artystycznej bohemie krakowskiej. Ironicznie przedstawia wyścig szczurów, czyli szalejących w pogoni za sensacją dziennikarzy TVN i RMF, alternatywną rzeczywistość oraz komercyjną kulturę począwszy od Edyty Górniak, przez modne krakowskie kluby, aż po Dorotę Masłowską, która w założeniu pewnie wcale nie była populistyczna. Taki mały, obyczajowy portret współczesnej Polski, który według mnie jest wykpieniem III RP. Wiąże się to oczywiście ze specyfiką symptomatyczną i swoistą dla pokolenia brulionu. "Dwanaście" na pewno zaskakuje, czasem szokuje, momentami przeraża, a w niektórych momentach nawet onieśmiela i odpycha. Są tu też fragmenty paradoksalnie śmieszne. Fakt, że przez całą książkę Mistrz nie wspomina nic o jedzeniu, poza małą wzmianką o jabłku jest co najmniej zabawny. On tylko pije. Co z kolei też nie jest nic nieznaczącym wątkiem, o czym zresztą świadczy ostatnie zainteresowanie twórcze artystów właśnie tym zjawiskiem (mam na myśli chociażby film "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" Marka Koterskiego). "Dwanaście" to kryminał na wspak, opisujący "jałowe i ohydne, pełne przemocy i nihilizmu życie", w którym jedynym pozytywnym i optymistycznym akcentem jest przywiązanie człowieka do psa i psa do człowieka. Świadomość takiej rzeczywistości może pomóc w jej zwalczaniu i zmianie na lepsze. I to właśnie możliwość odkrycia tej świadomości, jeżeli nie sama chęć czy zainteresowanie, powinna być dobrym pretekstem do sięgnięcia i przeczytania powieści sensacyjnej Świetlickiego, którą gorąco polecam.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
lidia dunikowska Więcej o recenzencie
Pożyczyłam, bo wcisnęli. Przeczytałam, bo wciągnęła. Lektura wspaniała, polecam zwłaszcza ludziom bez własnego miejsca na ziemi. Momentami bawi, intryguje... po prostu - ma wszystko, co dobra rzecz mieć powinna. Przegrany bohater, dla mnie jest wspaniałym indywidualistą.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Anna G Więcej o recenzencie
Mistrz jak to mistrz ma swoje prawa. Ma prawo do stolika w knajpie i swojego zdania na temat rzeźbiarstwa. Oczywiście lepiej się zna na knajpach niż na rzeźbiarstwie, ale nie bądźmy małostkowi. Cieszmy się okazją zobaczenia Krakowa i wielu spraw z odmiennej, literackiej perspektywy. To prawda, że w tej książce śliczna jest tylko miłość człowieka do psa i vice versa. Ani miasto, ani ludzie śliczni nie są, ale to przecież nie Bullerbyn. W Bullerbyn przecież umiera się śmiercią naturalną, a tu trup pada gęsto. A mistrz (Biedny Mały Zapijaczony Miś) wbrew sobie i kwalifikacjom (krytyka sztuki, a rzeźby w szczególności) obarczony zostaje powinnością rozwiązania zagadki. Jak to dobrze, że Świetlicki wpadł na to, że o zbroni można pisać w ten sposób.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Hans-Joachim Bossek Więcej o recenzencie
Jestem zachwycony, ale nurtuje mnie pytanie: Ile jest Masłowskiej w Świetlickim, a ile Świetlickiego w Masłowskiej? Pokrewieństwa nie da się ukryć. Czyżby Teamwork? Szkoda tylko, że zabrakło odwagi, aby całkiem mocno nadepnąć na odciski katolickim fundamentalistom, zwolennikom obecnej zacofanej, średniowiecznej elity politycznej. A zaczątki są. I za nie też dziękuję. Tylko nie popadać w nihilizm. Ta choroba się skończy.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

























