Pełny opis produktu: Dziecię boże
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Cormac McCarthy
- Wydawnictwo:
-
Wydawnictwo Literackie
, Marzec 2009
- ISBN:
- 978-83-08-04333-2
- Liczba stron:
- 224
- Tłumaczenie:
-
Anna Kołyszko
- Sprawdź inne tytuły:
-
Cormac McCarthy
Prowadziła go zła gwiazda... Stał na rozstaju dróg, poza społeczeństwem, ponad prawem, ponad moralnością. Niekochany, niechciany. Mordował, przekroczył próg zła, odkrył w obie bestię. Lester Ballard w peruce z wyschłego skalpu ludzkiego, ubrany w bieliznę należącą do swych ofiar. Lester Ballard, "dziecię boże, stworzone na wzór i podobieństwo twoje". Powieść dla osób o mocnych nerwach. Tylko dla dorosłych.
- Dziecię boże
- Autor:
-
Cormac McCarthy
McCarthy mistrz surowej, brutalnej prozy.
(2010-01-05)
MateuszF84
Więcej o recenzencie
Cormac McCarthy znów w wysokiej formie. Wstrząsa i przeraża, dotyka najciemniejszych zakamarków ludzkiej duszy. Główny bohater, Lester Ballard to człowiek samotny, odrzucony ze społeczeństwa, psychopata i morderca. Autor w sposób, precyzyjny i oszczędny przedstawia człowieka jako bestię, zdolną do czynienia okrutnych rzeczy. Nie ocenia go i nie analizuje wydarzeń. Daje czytelnikowi prawo do własnego osądu. Udało mu się wywołać u mnie współczucie dla Ballarda mimo jego okropnych czynów. Długo zostaje w pamięci.
Mocna, brutalna i hipnotyzująca surowym klimatem oraz pięknym poetyckim językiem proza. Dla fanów McCarthy`ego oraz miłośników brutalnej prozy.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
nieszczęście, zagubienie, groza- los jednego człowieka
(2009-10-01)
Marek
Wasilewski
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Przejmująca, przerażająca książka. W sumie o zagubieniu w życiu, poszukiwaniu akceptacji i znaczenia dla innych. Bohater żyje w USA, w miejscu dzikim i odludnym. I skrzywdzony przez innych żyje we własnym, przerażającym świecie. Zachowuje się okrutnie ale na swój sposób zachowuje człowieczeństwo. W spaczony sposób dba o swoje ofiary, jest zdolny do pewnych wyrzeczeń. Po przeczytaniu pozostało we mnie pytanie- czy nie można zapobiec temu, by ci, których nienawidzimy i nimi pogardzamy takimi się nie stali. I jak niewiele potrzeba by takiego losu uniknąć (zainteresowanie ze strony innych, pomoc we właściwym czasie...). Celowo nie streszczam książki- nie fabuła jest tu najważniejsza. Z książek autora wyżej cenię "Drogę"
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
człowiekiem jestem
(2009-05-10)
Tomasz
Nalewajk
Więcej o recenzencie
McCarthy opisuje historię, która właściwie mogła by się wydarzyć wszędzie i nigdzie. Oszczędnymi, krótkimi zdaniami. Opisuje, a nie tłumaczy, pokazuje nam pewną historię ale nie mówi, kto jest dobry a kto zły, dlaczego, po co… Często z precyzją behawiorysty obserwującego szczura pokazuje krok po kroku co Ballard, główna postać, robi, co czuje, ale raczej nie - co myśli, co nim kieruje.
Historia jest przerażająca, tym bardziej, że jest w ten sposób opowiedziana, że po prostu jesteśmy w nią wrzuceni, nikt nam nie wskaże drogi, nie wytłumaczy dlaczego. Ona się po prostu dzieje, przeskakuje z mrocznego epizodu w jeszcze mroczniejszy. Widzimy jak człowiek, dziecię boże… staje się zwierzęciem, jak jego instynkty służą zaspokojeniu skrzywionych potrzeb. Można się w tym doszukiwać pesymizmu – taki człowiek jest, może być i kropka. Dla mnie jest to raczej przyznanie, że ludzka psychika jest jedną z największych zagadek. Kiedyś ktoś powiedział, że gdyby nam było pisane poznać w pełni działanie ludzkiego umysłu, to zostalibyśmy wyposażeni w zmysł temu przeznaczony. Ale mamy tylko te zmysły które mamy i tymi McCarthy opisuje rzeczywistość, nie wnikając w psychologizmy i głębokie analizy osobowości. Ale pomimo tego, a dla mnie właśnie dzięki temu porusza tak, że każde zdanie wbija się na długo. I zostawia wiele pytań, o granice człowieczeństwa i czy takie w ogóle istnieją. Polecam. Chociaż to nie jest miła książka
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
"na wzór i podobieństwo twoje"
(2009-04-01)
Jarosław Orłowski
Więcej o recenzencie
Trzeba było arcydzieła w postaci „Drogi”, aby - po 35 latach od napisania - ukazało się na polskim rynku „Dziecię boże” Cormaca McCarthy’ego. Znając dzieło nagrodzone Pulitzerem, bez trudu rozpoznamy styl autora: krótkie i proste w formie zdania, pozostawiające nas z głowami pełnymi pytań. Pytań do siebie. Co prawda nie utożsamimy się z mordercą (Lester Ballard lat 27), tak łatwo, jak z umierającym ojcem z „Drogi”, ale może powinnyśmy - choć teoretycznie, na chwilę? W końcu tytułowym bohaterem jest „dziecię boże, stworzone, by tak rzec, na wzór i podobieństwo twoje” a „ludzie są jednacy, odkąd Pan Bóg stworzył pierwszego”, powinniśmy więc zastanowić się, czy nie jesteśmy wszyscy „przedstawicielami ludzkości, która trzyma przy piersi istoty kalekie i obłąkane, która pragnie mieć ich złą krew w swoich dziejach i będzie ją miała.” Może potrzebujemy więc punktu odniesienia w postaci dna, od którego możemy się odbić? A może to odbicie jest tylko naiwnym kojeniem naszych sumień, gdy mówimy sobie, że nie jesteśmy tacy źli, jak zbrodniarze, o których słyszymy? Może z kolei nawet emanacja zła, która wydaje nam się najpodlejszą z możliwych, nie jest jednak złem absolutnym, wyzutym z wszelkich pozytywnych uczuć („Patrzył na minimalny ruch wszelkiego żywiołu w dolinie, patrzył na szare pola wywracane czernią na wierzch, na warkocze bruzd po przejechaniu pługa, na powolne panoszenie się zieleni drzew. Ukucnął, spuścił głowę na kolana i rozpłakał się.”)? Czy nie nazbyt demonizujemy cudze zło a przerysowujemy własne dobro? Ile zdziwienia może wywołać wiadomość o tym, że jakiś zbrodniarz chował w domu papużkę lub czytał dzieciom bajki na dobranoc?! W końcu wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi. Skoro istnieją ‘źli ludzie’, skłonni do ‘dobra’, to czy my sami – uznając siebie za dobrych ludzi – nie nazbyt optymistycznie zakładamy, że nie jesteśmy skłonni do zła? Nie z zemsty, nie w obronie własnej, lecz dla czystej przyjemności? Czy nie zabilibyśmy, nie zgwałcilibyśmy, nie oskalpowalibyśmy, aby w ten sposób umilić swoje bardzo podłe życie, gdyby szeroko rozumiany ‘nasz świat’ (zewnętrzny i wewnętrzny) nie umożliwiał nam czerpania innych przyjemności? Oczywiście sprawa nie jest aż tak prosta: może zasłużylibyśmy sobie na zło, może skrzywdziłby nas los, może byłaby jakaś przegapiona nadzieja… tych wszystkich wątków McCarthy nie wyjaśnia, nie dokonuje pogłębionej analizy psychologicznej bohatera, nie opowiada nam o jego dzieciństwie ani wydarzeniach, które ukształtowały jego psychikę. Autor pozostawia nas jednak z pytaniami i nie pozwala nam wymigać się od odpowiedzi prostym wykazaniem różnic pomiędzy nami a bohaterem, którego nie poznajemy wystarczająco dobrze, aby móc się od niego jednoznacznie odciąć. Musimy więc na wszelki wypadek przyjąć, że być może jesteśmy do niego bardziej podobni, niż byśmy chcieli przyznać. Zastanówmy się też, czy istnienie takich osób jak Lester Ballard choć trochę nie poprawia nam samopoczucia i czy ten nasz optymistyczny stan (‘nie zrobiłbym czegoś takiego’, ‘jestem lepszy’) jest uzasadniony.
(9 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji