Cotton Malone, były agent specjalny w służbie Departamentu Sprawiedliwości USA, wiedzie obecnie spokojny żywot kopenhaskiego antykwariusza. Jednak, kiedy ktoś atakuje jego dawną przełożoną, Stephanie Nelle, Malone postanawia jej pomóc. Stephanie stara się rozwiąząć tajemnicę skarbu templariuszy, która przez całe wieki mamiła i rozbudzała wyobraźnię uczonych oraz szarlatanów. Ten sam cel znacznie mniej szlachetnymi środkami próbuje osiągnąć Raymond de Roquefort, fanatyk dysponujący całkowicie mu posłuszną armię zamachowców.
Templariusze raz jeszcze
(2007-07-20)
Lidia
Chymkowska
Więcej o recenzencie
Namnożyło się ostatnio pozycji, tak książkowych, jak i filmowych, w których główną "siłą napędową" jest poszukiwanie zaginionych skarbów ukrytych przed wiekami przez tajemnicze bractwa, które podobno od wieków nie istnieją, a jednak istnieją... Iluminaci, templariusze... Moda na książki tego typu, rozpoczęta na dobrą sprawę przez "Kod Leonarda da Vinci" trwa i nic nie wskazuje na to, że szybko się skończy. "Dziedzictwo templariuszy" zdecydowanie wpisuje się w ten trend - mamy tu poszukiwanie zaginionego przed siedmiuset laty dziedzictwa templariuszy, braci nieistniejącego już podobno zakonu, którzy próbują owo dziedzictwo odnaleźć, intrygi wewnątrz samego zakonu i oczywiście dwoje niewinnych, zaplątanych w całą sprawę przez przypadek bohaterów. No, może nie tak całkiem niewinnych - Stephanie Nelle jest szefową tajnej agencji bezpieczeństwa, a Cotton Malone jej najlepszym - choć od roku byłym - agentem... A jednak ktoś wodzi ich za nos... Choć postacie głównych bohaterów są dość typowe, choć w dużej mierze sama powieść również jest dość typowa dla swojego gatunku, to jednak napisana jest na tyle sprawnie, że ten schematyzm nie pozbawia nas przyjemności czytania. Kilka pomysłów autora na rozwiązanie fabuły naprawdę zasługuje na uznanie - akcja zawiera sporo niespodzianek, bohaterowie drugoplanowi są postaciami barwnymi, interesująco "wchodzącymi w drogę" Cottonowi i Stephanie... Kiedy zaś już dowiadujemy się, czym jest owo zaginione dziedzictwo, to - choć rozwiązanie to może u niektórych wywołać pewne kontrowersje - na chwilę zapominamy o tym, że czytamy wymyśloną historię i poświęcamy się zadumie nad światem i naszym stosunkiem do niego... Przez chwilę ważymy w myślach to, czym naprawdę jest wiara i czym powinna być nasza odpowiedzialność za siebie i za świat, w którym żyjemy... Polecam wszystkim miłośnikom tajnych bractw i teorii spiskowych, wszystkim miłośnikom literatury sensacyjnej i wszystkim tym, którzy lubią dobrze napisaną książkę.
(8 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji