Dla aktorów - warto
(2011-08-05)
panikarka
Więcej o recenzencie
Nie sądziłam, że aż tak spodoba mi się film tego typu. Do obejrzenia zachęciła mnie tylko recenzja redakcji pewnego portalu filmowego. No i proszę, niespodzianka.
Jako wielbicielka Harrisona Forda z czystym sumieniem polecam "Dzień dobry TV". Ford wreszcie nie udaje młodzika, nie jest przefarbowany i odzmarszczkowiony (ładny wyraz; pojawia się w filmie). Gra starego zgreda, gbura i egoistę. I jest w tym świetny.
Doskonałą partnerką Forda jest Diane Keaton. Też nie udaje młodej, ale jej się to akurat nie zdarzało. Ta kobieta ma klasę, trzeba przyznać.
Lecz nad wszystkimi góruje Rachel McAdams. Młoda, zdolna, energiczna, przebojowa. Nie znałam jej od tej strony, ale skąd mogłam znać, skoro do tej pory widziałam tylko dwie mierne komedyjki z jej udziałem. Teraz zacznę się przyglądać innym jej rolom; warto.
Zapomniałabym o Jeffie Goldblumie: mała rólka, ale dobra. Patrick Wilson taki sobie, ale za dużo do zagrania nie miał.
Fabuła filmu przewidywalna, ale cóż. Nie fabułę tu chwalę, a aktorstwo. Młoda producentka Becky (McAdams) dostaje posadę w porannym programie telewizyjnym. Program ma niską oglądalność, formuła już się wyczerpała, Becky szuka więc nowych rozwiązań. Zatrudnia jako prezentera Mike'a Pomeroya (Ford), legendę dziennikarstwa. Legenda jednak, jako się rzekło, jest starym zgredem, który nie chce się dostosować do nowych warunków. I pojawiają się nowe problemy.
Mimo przewidywalności "Dzień dobry TV" to niezły film o nowej telewizji. I choć nie oglądam programów śniadaniowych (musiałabym robić to w pracy), temat mnie wciągnął. Lecz punkty - co z przyjemnością powtarzam - i tak przyznaję głównie za aktorstwo.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji