Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Dziennik Bridget Jones

Dziennik Bridget Jones

Helen Fielding  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 235

Produkt niedostępny
do przechowalni

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

- polecamy

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Dziennik Bridget Jones

      Średnia ocena z 48 recenzji (Dodaj własną)

    Autor:
    Helen Fielding
    Tytuł oryginału:
    Bridget Jones's Diary
    Wydawnictwo:
    Zysk i S-ka , 1998
    Seria:
    Kamelon
    ISBN:
    83-7150-481-0
    Liczba stron:
    235
    Wymiary:
    125 x 182 mm
    Tłumaczenie:
    Zuzanna Naczyńska
    Sprawdź inne tytuły:
    Helen Fielding
    Kategorie:
    proza obca > powieść
    Fenomenalna satyra na stosunki międzyludzkie we współczesnych miastach? Ironiczny i tragiczny opis upadku rodziny nuklearnej? A może bezsensowne bredzenie wstawionej trzydziestoparolatki?
    "Przekomiczna książka. Nawet mężczyźni będą się śmiać" - Salman Rushdie.
    "Wciągająca lektura... Przezabawny Dziennik Bridget Jones bezbłędnie pokazuje niedole niezamężnej kobiety" - Sunday Express.
    "Szalona humoreska... bezlitosny rozbuchany dowcip... niezwykle zabawna książka" - Sunday Times.

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Dziennik Bridget Jones
    Autor:
    Helen Fielding

    Luźna interpretacja pewnej samotności (2011-03-13)

    Agnieszka Strąkowska  Więcej o recenzencie

    Moim zdaniem ta książka nie ma być mocną pozycją w kanonie lektur, ale wesołą z przymrużeniem oka. Nie wymagam tutaj górnolotnego "prania bebechów" bowiem nie takie jest jej przesłanie. Bezpretensjonalna, roztrzepana, zabawna książka.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Nie jestem z pokolenia Bridget Jones! (2009-10-29)

    Mallory  Więcej o recenzencie

    Niby dla mojego pokolenia, a czytać się nie daje. Wciąż tylko odchudzanie, problemy z wagą, dywagacje miłosne - miałkie to jest i niestrawne.

    (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Uwięziona w trzeciej dekadzie wiekowej (2009-03-22)

    Kamil Stasiewicz 3Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Od jakiegoś czasu w kulturze masowej głośno mówi się o nowym problemie pt. „być singlem po trzydziestce”, nie da się ukryć, że niemały wpływ na rozmowy na temat tego przedziału wiekowego miała lektura pani Helen Fielding. Panna Jones, która zmaga się z „horrorem bycia singielką po trzydziestce”, poszukuje porady jak tu złapać się byle okrętu i z nim nie zatonąć, a utrzymać się na wodzie. Droga nie jest łatwa, a z drugiej strony dosyć błaha, jeśli dobrze się szuka i sprawdza wszystkie zakamarki. Na szczęście panna Jones nie jest aż tak zdesperowana, by chwytać byle „zkasztaniałego” obywatela z włosami na plecach; jest po trosze zdesperowana, ale wymagająca. Jednak zanim znajdzie tego jedynego (w czym do końca autorka nas nie utwierdza) musi nauczyć się gdzie, leżą Niemcy, poczytać kilka poradników, rozmówić się z ekscentryczną matką i uważać na znaczenie niektórych słów. Zatopiony w liczbach, kaloriach, i żalach, a zarazem dowcipnych uwagach i docinkach pamiętnik jest przede wszystkim doskonałą lekturę dla kobiet, i to stanowi o jego międzynarodowym fenomenie (panowie, kobiet jest na świecie więcej od nas), możemy przy okazji dowiedzieć się jak patrzą na nas kobiety, i odpowiedzieć sobie na pytanie czy mają rację. Ja, jako rasowy samiec chyba odpowiem, że racji nie mają.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Dno! (2005-07-25)

    Hanna Buch  Więcej o recenzencie

    Jeżeli tym zachwycił się cały świat, to czas się przenieść na inną planetę!

    (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Wolę, kiedy kobieta bardziej zapada w pamięć

    Piotr 'JazzCat' Pacyna

    Przyznawanie się do lektury "Dziennika Bridget Jones" uchodzi za nietakt, choć przecież nie jest tajemnicą, że czytała go spora liczba mężczyzn. I to nie tylko transwestytów. Cóż zatem skłoniło facetów do przeczytania książki, w której nie ma ani słowa o samochodach, potworach i planetach? Ja sięgnąłem po nią, bo tak się składa, że intensywnie interesuję się kobietami w wieku Bridget Jones. Jakżebym zatem mógł nie chcieć zajrzeć w duszę jednej z nich. Ale! Czy Brygidę J. rzeczywiście można nazwać statystyczną 30-latką? Biorąc pod uwagę liczbę sprzedanych egzemplarzy - zdecydowanie tak! Jedną z rzeczy, które wyprowadzają Bridget z równowagi są rodzinne imprezy, na których zawsze musi paść pytanie: Bridget, jak tam Twoje życie uczuciowe? Nie mogą zrozumieć, narzeka bohaterka, że po trzydziestce nic już nie jest takie proste jak dawniej i uczciwa odpowiedź brzmiałaby mniej-więcej tak: "Wczoraj wieczorem mój żonaty kochanek przyszedł do mnie w podwiązkach i uroczym sweterku z angory, oznajmił mi, że jest gejem/seksoholikiem/narkomanem/związkofobem i zbił mnie sztucznym członkiem" Kiedy ty wreszcie wyjdziesz za mąż? - to kolejne obowiązkowe pytanie. No i nasze biedactwo wpada w depresję, ilekroć je usłyszy. Niepotrzebnie. Gdybym ją kiedyś spotkał, poradziłbym, żeby zamiast się dąsać odpowiadała w ten deseń: Wyjdę za mąż, ale dopiero jak zalegalizują małżeństwa homoseksualne, ciociu (/wuju/babciu/itp.) Gwarantuję, iż metoda działa niezwykle skutecznie! Brygida to jednak kobieta, nie dziwi więc, że paliwem jej umysłu jest miłość. I rzeczywiście - już na samym początku pojawia się szef Daniel. Och, ach! Seksownie się porusza, seksownie gestykuluje, seksownie odbiera telefon i podpisuje czeki... Założę się, że sposób, w jaki smarka, beka i robi kupę jest równie seksowny. Pisze Bridget mailiki skrzące się dowcipem o finezji walca drogowego. Oto przykład: "Do Jones. Jeśli przejście obok było próbą zademonstrowania obecności spódnicy, mogę tylko stwierdzić, że wypadła ona (próba) niepomyślnie. Spódnica jest bezdyskusyjnie niebecna. Czy jest chora?". Pff, to jeszcze nic! Co chwila posyła jej zabójczo hipnotyzujące spojrzenia a la doktor Anatolij Kaszpirowski, intensywnie szeleszcząc przy tym brwiami, podobnymi do dwóch gąsienic. No i jak tu się nie zakochać? Nic dziwnego zatem, że przy tej chodzącej prądnicy seksapilu inni mężczyźni wydają się Bridget tylko namiastką. O, taki Mark Darcy na przykład. Nie dość, że nosi sweter w romby, to jeszcze ma skarpetki w żółte trzmiele! Bridget jest wstrząśnięta. Aż boję się pomyśleć, co by powiedziała, gdyby zobaczyła moje gacie. Ale! Trzeba uczciwie przyznać, że równie bezlitosna jest dla siebie samej. Sternikiem jej samopoczucia jest wskazówka wagi - kiedy tylko spadnie poniżej pewnej granicy, na wierzch wychodzi przygnieciona dotąd tłuszczem część osobowości Bridget, a wtedy wszystko jest możliwe! I to do tego stopnia, że udaje się jej złowić w sieć swojego uroku pana Daniela. Nic dziwnego zatem, że Bridget, chcąc utrzymać status quo, robi wszystko, byle tylko nie przytyć. Skutecznie. Ale to i tak na nic! Pewnego dnia, napędzana dziwnym przeczuciem, Brygida wpada do mieszkania Daniela, zaczyna zaglądać do szaf, pod łózko, do łazienki, a nawet do schowka na buty, jednak nikogo nie znajduje. Zrezygnowana i nieuspokojona wychodzi wreszcie na balkon, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Na balonie zaś leży naga blondyna w okularach przeciwsłonecznych. Na widok Bridget zwraca się do Daniela, patrząc na niego ponad jej głową: - Skarbie, mówiłeś chyba, że jest szczupła!

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Bridget Jones w szponach świata

    Monika Wróblewska

    Jedni czytali tę książkę jeszcze przed jej wielką popularnością, inni – pewnie stanowiący większość – w trakcie światowego boomu na „Dziennik Bridget Jones” Helen Fielding. Jeszcze inni, tak jak ja, sięgnęli po nią już po całym zamieszaniu, gdy umilkły wszelkie spory, dyskusje, przestały mieć znaczenie złe i dobre recenzje, a Bridget Jones stała się nie tyle bohaterką literacką, co swego rodzaju zjawiskiem socjologicznym. Popularność książki H. Fielding wynika z faktu, iż wpisuje się ona w główne nurty kultury masowej. Po pierwsze – wykorzystuje ukrytą w każdym człowieku skłonność do podglądania czyjegoś życia. U jednych może się ona objawiać częstym oglądaniem programów typu „reality show”, u innych tendencją do sięgania po wszelkiego rodzaju pamiętniki, dzienniki i diariusze. Współczesna literatura szczególnie często wykorzystuje formę wypowiedzi bezpośredniej, bez udziału narratora. Pozwala to na głębsze utożsamienie się z sytuacją bohatera, może nawet odnalezienie siebie w nim samym. Jednocześnie proces odbioru tekstu literackiego staje się prostszy. Rozterki bohatera mamy podane „jak na tacy”, nie musimy się niczego domyślać i po prostu śledzimy rozwój sytuacji. Po drugie – obserwując tendencje współczesnej kultury masowej możemy zauważyć fakt, iż o rzeczach poważnych i bolesnych nakazuje ona mówić lekko, zabawnie, z przymrużeniem oka. Literatura, film, muzyka są wszakże po to, aby uczyć i wzruszać, ale przede wszystkim bawić swego odbiorcę. Tak postępuje również Fielding. „Dziennik Bridget Jones” pokazuje przecież sytuację trzydziestoletniej kobiety, która w dobie lansowanego wszędzie „kultu młodości” czuje się staro. Mimo, iż ma wielu przyjaciół jest samotna, no i oczywiście nie potrafi zbudować odpowiedzialnego związku z mężczyzną. Autorka mówi z jednej strony o zaniku więzi międzyludzkich, a z drugiej o wszechobecnej presji czasu. Upływ czasu jest szczególnie bolesny dla kobiet. Wiele z zapisków Bridget Jones dotyczy starości, mimo iż sama bohaterka jest przecież młodą kobietą. Podstawową jednostką czasu staje się obecnie chwila. Bridget może stać się chwilową miłością Daniela, a potem równie chwilową gwiazdą telewizji. Także chwilę trwa „druga młodość” matki Bridget Jones. Wszystkie te problemy opatrzone są jednak swoistym „mrugnięciem oka” czyli liczeniem kalorii, wypalonych papierosów i wypitych jednostek alkoholu. Te (i inne) swego rodzaju rytuały wprowadzają dystans między bohaterkę a czytelnika (czy głównie czytelniczkę). To z kolei sprawia, iż możemy śmiać się z Bridget i jej problemów, mimo iż tak naprawdę śmiejemy się z siebie. Po trzecie - Helen Fielding wykorzystała w swojej książce bardzo modne współcześnie elementy feministyczne. Rozmowy Bridget i jej przyjaciółek przypominają co ostrzejsze stwierdzenia feministek, z tym, że u Fielding są one wypowiadane przez pijane kobiety bardzo pragnące miłości. Autorka pokazuje, iż „wyznawczynie” feminizmu to po prostu sfrustrowane, bezradne kobiety, które nie mogą znaleźć partnera. Feminizm staje się więc tarczą obronną i poglądem, który nie pozwala przyznać się do słabości. Tak więc w efekcie Helen Fielding zaproponowała czytelnikom lekką i inteligentną historyjkę o tym, jak pewna kobieta nie potrafi odnaleźć się w otaczającej ją rzeczywistości. Dla niej (i zapewne dla wielu z nas) jest to problem poważny, ale podany w zabawny sposób i w mało wymagającej formie pozwala na zachowanie potrzebnego dystansu. Dystans to konieczny tak samo, jak zdrowe podejście do siebie i swoich pragnień.

    (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    W każdej z nas jest coś z Bridget

    Angie

    Bridget to marzycielka, której nie zawsze wszystko wychodzi tak, jakby chciała. Nie ma szczęścia w miłości, a w zamian mnóstwo kompleksów. Jednak się nie poddaje. Ma wspaniałych przyjaciół. Mam cudowne przyjaciółki, mam kompleksy, uwielbiam marzyć - często o rzeczach nierealnych, jestem sama, bo faceci to świnie i ciągle robia mnie w h... Ale mam już dość tej samotni, chciałabym znaleźć miłość. Ale jak...? Cały czas rzucam palenie i czasem spijam się za mocno. Nie utożsamiam się z Bridget, ale przecież jesteśmy podobne w wielu kwestiach. Uwielbiam tę książkę i czytałam obie części już po parę razy. Polecam.

    (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Nie przeciwnikom Bridget

    Angie

    Aż mi się niedobrze robi od tych wszystkich przygłupich komentarzy."Czytadlo"?, płytka idiotka i do tego puszczalska? Przełknę jeszcze krytykę facetów (oni nie myślą zbyt biegle), ale zdziwiło mnie, co tu nawypisywały niektóre dziewczyny. Musicie być ideałami, którym się wszystko udaje, skoro nie możecie zaakceptować cudzych wad - nawet jeżeli jest to postać fikcyjna.

    (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Cudowna powieść wszechczasów, która staje się cudowną ucieczką od codziennych problemów.

    Wojciech Kalinin

    "Dziennik..." to fantastyczna książka, łącząca w sobie elementy komedii i powieści obyczajowej. Książka napisana z niebywałym humorem, z niesamowitą lekkością i swobodą. Doskonałe dialogi, a postać Bridget została skonstruowana tak, że jest ona cudowną kobietą i fantastyczną, dowcipną, często nieszczęśliwą przyjaciółką każdego czytelnika. Wspaniała książka, którą gorąco polecam!

    (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Daje 1000 punktów (2002-12-14)

    Marta Milewska  Więcej o recenzencie

    Zawsze, jak mi jest smutno, zaczynam ją czytać - jest to po prostu przebój na wiele lat. Oglądałam także film, ale porównując do niego książkę jest nieciekawy.Tę książkę należy wprowadzić jako lekturę szkolną. Myślę, że wszyscy z chęcić, by ją czytali.

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Przeczytaj wszystkie recenzje (48)

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!