Dziennik pisany później
okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 160
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (1)
Październik 2010 - "Jadąc przez Banja Lukę, rozmyślałem o niej. Wśród, ruin, grobów i pól minowych. Rozmyślałem o tym, jak leży na wznak między Wschodem a Zachodem. Leniwa i senna. W tych nieśmiertelnych brzózkach. Na piachu. Dłubie nosie, kręci kulki i marzy o własnym losie. O przyszłym zamążpójściu, o...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Dziennik pisany później
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Andrzej Stasiuk
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Październik 2010
- ISBN:
- 978-83-7536-231-2
- Liczba stron:
- 160
- Wymiary:
- 200 x 250 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Andrzej Stasiuk
"Jadąc przez Banja Lukę, rozmyślałem o niej. Wśród, ruin, grobów i pól minowych. Rozmyślałem o tym, jak leży na wznak między Wschodem a Zachodem. Leniwa i senna. W tych nieśmiertelnych brzózkach. Na piachu. Dłubie nosie, kręci kulki i marzy o własnym losie. O przyszłym zamążpójściu, o dawnych gwałtach albo że pójdzie do klasztoru. W Banja Luce o tym myślę, gdy pada deszcz i szukam wylotówki na Chorwację, na Węgry, bo już wracam. Myślę o niej w Jajcu i myślę w Travniku. Jak się czasami przewraca na bok w tych wiekuistych brzózkach, w tych piaskach wieczystych, wspiera na łokciu i patrzy na widnokrąg, gdzie się podnoszą pokusy wielkich miast, brylantowe wieżowce, chorągwie z pięknymi herbami firm globalnych i gdzie światło lucyferycznie odbija się od chmur, składając w obcojęzyczne napisy głoszące chwałę nadchodzącego wyzwolenia, które niczym bezlitosna fala zatopi stare, a ocali nowe. Za to ją kocham. Za to patrzenie. Za to leżenie na boku. I sobie obiecuję, że jak tylko wrócę z tych beznadziejnych Bałkanów, to ją zaraz opiszę. Kilometr po kilometrze, hektar po hektarze, gmina po gminie, wymieniając te wszystkie nazwy jak zaklęcia, jak modlitwy, jak litanie, arko przymierza, domie złoty, wieżo z kości gdzieś koło Małkini, gdzieś koło Bełżca".
Andrzej Stasiuk
- Dziennik pisany później
- Autor:
-
Andrzej Stasiuk
Podróż - medytacja w ruchu?
(2011-11-06)
333 Monika
Więcej o recenzencie
Gustaw Herling-Grudziński w eseju "Sztuka podróżowania" stwierdza, że przemieszczanie się w przestrzeni geograficznej po drogach zaznaczonych na mapach i kolekcjonowanie odwiedzanych krajów nie jest jeszcze prawdziwym wędrowaniem. Ważne jest to, że spotkanie z obcym daje możliwość określenia własnej tożsamości. Myśl ta towarzyszyła mi w trakcie lektury nominowanego do Nagrody Nike 2011 "Dziennika pisanego później" Andrzeja Stasiuka. Wydaje się, że jest on kontynuacją książki "Jadąc do Babadag", w której autor rejestruje wrażenia z podróży na Bałkany. Narrator bada i poznaje przestrzeń Albanii, Bośni, Serbii, Słowacji, Kosowa "okiem i uchem". Już od pierwszych stron eseju jesteśmy przytłoczeni nadmiarem szczegółów. Góry śmieci w Albanii, piekło portu w Durres, meczety i minarety Bośni, ostrzeżenia przed minami w Sarajewie, cmentarzyska niemieckim aut, wieczorne chlanie i smród brudnych skarpetek ... - to, jak na płótnach impresjonistów, krótkie wrażenia z podróży tworzące obraz tej gorszej, zapóźnionej części Europy. Marazm, nijakość, trupia woń, pustka, nuda. Bałkany odpychają, ale ... jednocześnie fascynują swą wielokulturowością, synkretyzmem religii, historią. Przyciągają ludzie, których portrety utrwalają dołączone do książki świetne fotografie Dariusza Pawelca. Dziennik Andrzeja Stasiuka to również książka o Polsce i Polakach. Bowiem, z oddalenia, z pewnego dystansu widać lepiej. Autor z lekką ironią, ale i zrozumieniem kreśli obraz swojego kraju rozdartego między Wschodem i Zachodem. Rozpaczliwe pragnienie wielkości, narodowe cierpiętnictwo, poczucie krzywdy historycznej, powierzchowna religijność, kult Najświętszej Panienki, prowincjonalność... - od tego nie da się uciec. Sam Andrzej Stasiuk w jednym z wywiadów powiedział, że narrator uprawia medytację w ruchu - podróżuje, zmienia miejsca i perspektywy. Dzięki temu powstała książka o codziennym życiu i prawdziwym człowieku. Bez masek. POLECAM !
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji