Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Dzienniki - Kurt Cobain
Średnia ocena z 26 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Kurt Cobain
- Tytuł oryginału:
- Journals
- Wydawnictwo:
-
Zysk i S-ka
, Sierpień 2003
- ISBN:
- 83-7298-423-9
- Liczba stron:
- 270
- Wymiary:
- 160 x 240 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Kurt Cobain
Kurt Cobain zapełnił tuziny notesów tekstami piosenek, rysunkami i zapiskami o swoich planach dla "Nirvany", przemyśleniami o sławie, o kondycji muzyki i o ludziach, którzy kupowali i sprzedawali jego samego i jego sztukę. Ponad dwadzieścia takich notesów przetrwało jego liczne przeprowadzki i podróże. Od czasu jego śmierci były zamknięte w sejfie. Te dzienniki odsłaniają oblicze artysty, który kochał muzykę, znał historię rocka i który był zdecydowany, by ustanowić w tej historii swoje miejsce.
Dzienniki to hipnotyzujący, nieporównywalny portret najbardziej wpływowego muzyka swoich czasów. Książka zawiera rysunki wykonane przez Kurta Cobaina.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Dzienniki - Kurt Cobain
- Autor:
-
Kurt Cobain
Synteza Kura Cobaina
(2008-05-10)
Martyna
Karnawalska
Więcej o recenzencie
Nie uważam by Kurt Cobain kiedykolwiek przypuszczał, że jego tzw. "dzienniki" będą czytać miliony ludzi. Otóż to, że jestem jedną z tych miliona, paskudnym, ciekawskich i wtykających nosa w nie swoje sprawy ludzi, karze mi wybełkotać kilka słów krytyki. Uważam Kurta Cobaina za geniusza. A jego zapiski chodź w połowie dla ludzi niezrozumiałe budzą niepokój i podziw. Może specjalnie z taką skrupulatnością dobierał słowa, gdyż w jego głowie namalowany był obraz przeszłości. Zapiski są urywane, często niedokańczane. Mają charakter wylewania uczuć, jak i chaotycznego sprawozdania z niektórych wydarzeń. Trudno przeczytać ten zbiór zapisków jednym ciągiem, Kurt Cobain zapisał w nich wielką zagadkę, tajemnicę, który każdy (interesujący się jego osobą) chcę poznać, rozgryźć. Ponadto ukazuje nie tylko jego umiejętność dobierania słów, lecz i talent plastyczny. Kontrowersyjne postacie, komiksy i szkice gitar. Polecam, ludziom tolerancyjnym i dobrze myślącym.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Czytać czy nie?
(2005-04-05)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Długo coś odpychało mnie od tej książki. Nie chodzi o to, że nie byłam największą fanką Nirvany, ani nie łkałam miesiącami po śmierci jej lidera. Raczej przerażał mnie
ekshibicjonizm myśli, uczuć oraz przeżyć wewnętrznych człowieka, który sam zadecydował o tym, że musi zakończyć swoje życie. Właśnie wtedy i tam. Sam...
Samobójstwo wymaga odwagi, której w sobie nigdy nie znalazłam. Podobnie jak nigdy nie
prowadziłam pamiętnika. Próbowałam, ale wiedziałam, że nie chciałabym, by ktoś potem przeczytał te słowa. By poznał mnie naprawdę, tak do końca. On też nie chciał. Napisał, by nie czytać pamiętnika, gdy go nie będzie. Ale dodał też by poznać go, gdy tylko "...się rano obudzisz...". Prosił o to, by go poznać i "rozgryźć". Zbiór słów, tekstów, wierszy, rymowanek, dziwnie posklejanych, rzuconych między autentyczne przedruki rysunków oraz zdań, przeraził mnie. Nie wzbudził współczucia, ale przyniósł ze sobą dziwne zrozumienie. A może porozumienie dusz? Jakby wciąż brzmiał w powietrzu jego ostatni krzyk, ostatnie tchnienie, które Aglaya Veteranyi umieściłaby w "Regale ostatnich tchnień". Jakby w rzeczywistości spełniło się jego pragnienie i "Dziennik" został przedstawiony wtedy, gdy jego duch powrócił na ziemię.
Małżonce Kurta zarzucano, że zrobiła to wyłącznie dla pieniędzy, iż obnażyła coś, co zawsze powinno było zostać w ukryciu. Jakiekolwiek były jej pobudki, dobrze, że te słowa pobiegły w świat. Może pozwolą innym zrozumieć, że być nie oznacza skrywać uczuć? Może zapobiegną kolejnej tragedii, a przede wszystkim zniszczą obraz idoli, jako osób nad wyraz szczęśliwych, którym nic w życiu nie brakuje. Bo "Dziennik" to przede wszystkim wołanie o pomoc, którego nikt niestety nie usłyszał, a może nie chciał usłyszeć?
(2 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pierwszy raz usłyszałam Nirvanę 10 lat temu...
Frances
Wtedy Cobain jeszcze żył, a ja miałam 4 latka...
Słucham Nirvany do dziś i nie mam zamiaru przerwać tego. Naprawdę, uważam Kurta za jedną z najciekawszych osobowości tego szarego, komercyjnego świata. Wiem, że dzienniki muszą być wyjątkowe, ale jest coś takiego jak moralność i szacunek. Szacunek dla człowieka i śmierci...
Żona go wycyckała dla kasy, tak, fakt - nie żyje, niby jemu to już obojętne, ale jego fani, którzy żyją nie powinni tego czytać. Muzyka schodzi na dalszy plan, niestety. A to wielki błąd...
Nigdy nie przeczytam tych dzienników, mimo to stawiam najwyższą ocenę, bo sympatia i szacunek, jaki czuje do tego człowieka, mówią mi, że to muszą być niesamowite dzienniki....
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Już sama nie wiem...
Edyta
I tylko tyle
Słucham muzyki Nirvany od trzech lat. Przez ten czas zdążyłam się wiele dowiedzieć o historii zespołu i życiu jego członków. Kupiłam wszystkie płyty, przeczytałam kilka książek, pierwsze, co robię po wejściu do domu, to włączam którąś z genialnych piosenek Nirvany, bo ja naprawdę kocham ich muzykę...
Odkąd wyszły "Dzienniki Kurta Cobaina" jestem rozdarta. Z jednej strony bardzo chce je przeczytać. Nawet nie wiecie, jak bardzo. Najchętniej wbiegłabym do pierwszego lepszego sklepu i od razu kupiła egzemplarz albo już dawno zamówiłabym go przez Internet. Jednak coś mnie powstrzymuje - nie wiem, czy powinnam to robić. Czy powinnam czytać prywatne notatki Kurta, których przecież sam nie wydał, ktoś po prostu sprzedał resztki prywatności, które mu jeszcze pozostały. Gdyby żył na pewno nie wydałby tych zapisków, ale przecież On nie żyje. Kurt nie żyje. Jemu już jest obojętne, czy to czytamy, czy nie. Wierzę, że tam gdzie jest, jest mu lepiej i że nie zrobię źle, jeśli jednak moja blokada zniknie i wreszcie dostanę w swoje ręce te piekielne dzienniki...
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dobre
(2004-04-23)
Karolina
Sierocińska
Więcej o recenzencie
Wiele by można mówić o tej książce, bo naprawdę każdy po jej przeczytaniu ma inne odczucia, dla mnie przeczytanie "dzienników" było poznaniem, Kurta od wewnątrz, jego toku myślenia i jego uczuć. Niektórzy mogą uważać, że to, co zostało opublikowane jest zbyt osobiste i na pewno tak jest... Ja pod wpływem "Dzienników" sama zaczęłam prowadzić taki notes ze swoimi myślami i uczuciami, choć na pewno mojego nikt w przyszłości nie opublikuje. Wracając do książki to się w jakimś sensie zawiodłam... Miałam nadzieję, że na końcu "Dzienników" zamiast opisu jakichś ryb znajdzie się ostatni list Kurta, który napisał przed śmiercią...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Samotny w tłumnie
Mietek
Ł.
Tytuł "Dzienniki" to nadużycie. Powinno być raczej: Zapiski. No i cena książki - zdecydowanie z wysoka! Co do zawartości: książka przypomina śmietnik, do którego wrzucono wszystko, co leżało na podłodze. Zresztą, świadczy też o tym układ graficzny tekstu. Merytorycznie, zebrane w tym tomie zapiski, dosłaniają nam Kurta Cobaina jako człowieka w gruncie rzeczy samotnego, zagubionego, niepotrafiącego poradzić sobie z własną osobowością. Miał za życia wielu fanów, był sławny, ale jednak samotny. Narkotyki spaliły go od środka, dosłownie i w przenośni. Z kart dziennika widać, że toczył walkę z samym sobą. Jak się okazało nieskuteczną.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Płać, płać, płać i płacz...
olo
Gawor
Niezależnie od dylematów "czytać czy nie czytać?, bo Kurt by nie chciał...", nie warto inwestować w tę pozycję nawet marnych pięciu złotych. Książka, której książką nazwać nie można. Pamiętnik, który pamiętnikiem nie jest. Dokumentacja wrażliwości, która jest zbiorem - trudno powiedzieć czego. Wycie, pojękiwania, żółć wylewająca się z białych kart i wszechobecne rozgoryczenie wymieszane ze rozczarowaniem bez minimalnej nawet wartości literackiej.
Z całym szacunkiem dla Cobain'a, który na moich oczach wzeszedł i zaszedł - nie czytajcie tego. Po tysiąćkroć lepiej posłuchajcie go. Komercyjny gniot, który niewątpliwie stanie się przedmiotem niezdrowych podniet dla nastoletniej publiczności, która przechwala się na rówieśniczych spędach "ja słuchałem Nirvany, jak jeszcze Kurt żył"...
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(26)