-
I ktoś rzucił za nim zdechłego psa, Jean Rolin,
Książki,
cena:
34,99
zł
-
20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła, Mariusz Szczygieł,
Książki,
cena:
44,49
zł
-
Dzisiaj narysujemy śmierć, Wojciech Tochman,
Książki,
cena:
33,49
zł
-
Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, Swietłana Aleksijewicz,
Książki,
cena:
34,99
zł
-
Planeta Kaukaz, Wojciech Górecki,
Książki,
cena:
33,49
zł
-
Wysoki. Śmierć Camerona Doomadgee, Chloe Hooper,
Książki,
cena:
33,99
zł
-
Gottland, Mariusz Szczygieł,
Książki,
cena:
28,48
zł
-
Zaginione białe plemiona. Podróż w poszukiwaniu zapomnianych mniejszości, Riccardo Orizio,
Książki,
cena:
33,99
zł
-
-
-
-
Gottland
- Mariusz Szczygieł
-
cena:
28,48
zł
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Dzienniki kołymskie
Średnia ocena z 12 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Jacek Hugo-Bader
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Grudzień 2011
- Seria:
-
Reportaż
- ISBN:
- 978-83-7536-292-3
- Liczba stron:
- 256
- Wymiary:
- 130 x 215 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jacek Hugo-Bader
Książka uzyskała Trójkowy Znak Jakości!
Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach...
Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki napis:
WITAJCIE NA KOŁYMIE - W ZŁOTYM SERCU ROSJI".
Jacek Hugo-Bader
- Dzienniki kołymskie
- Autor:
-
Jacek Hugo-Bader
Ciekawa, ale trochę powierzchowna
(2012-05-11)
Pirx
Więcej o recenzencie
Jacek Hugo-Bader na swój sposób maluje obrazki z przeżytych sytuacji, bądź zasłyszanych historii, a ewentualną ich analizę, systematyzację i wnioski pozostawia czytelnikowi. Czy robi tak, bo liczy na oczytanie i świadomość czytelnika, czy też dlatego, że nie chce (nie potrafi) zagłębiać się w opisywane zjawiska - nie wiem. Można powiedzieć, że ten typ tak ma i koniec. Kto nie lubi, nie czyta. Ja lubię i czytam, ale jako mniej wyrobionemu czytelnikowi brakuje mi niekiedy głębszego wykładu do tych obrazków.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Na pewno warte przeczytania, ale tchu nie zapiera
(2012-04-24)
Szamil
Borzojew
Więcej o recenzencie
Reportaż p. Jacka jak zwykle czyta się łatwo i lekko; możemy się zdumiewać, zachwycać, dziwić i śmiać z historii przedstawionych tu osób; na pewno zamyśleć się zarówno nad historią, jak i teraźniejszością mieszkańców kraju rządzonego przez reżim Putina. Może też zdumiewać ich mentalność - mnie akurat nie zdumiewa, bo mieszkam od wielu lat na wschodzi i stykam się z tym na co dzień; z opowieśiami dziwnej treści zresztą też. Niewątpliwie styl p. Hugo-Badera jest bardzo ciekawy. Można mu jednak zarzucić fakt, że się powtarza ze swymi sformułowaniami (a już zwłaszcza z oklepanym i znanym z "Białej gorącki" zdaniem o przydymionych spojrzeniach". Mam też wrażenie, może mylne, że autor stara się naśladować trochę Mariusz Wilka w warstwie leksykalnej, tylko mu nie wychodzi. Wilk w swoich książkach wprowadza rusycyzmy i starosłowianizmy umiejętnie; p. Hugo-Bader natomiast albo robi to nieudolnie, albo nie do końca dobrze zna język rosyjski. Kilka przykładów - nie można powiedzieć po polsku, że ktoś jest dla mnie idolem i kumirem. To jest masło maślane. A stronnik to po polsku zwolennik. Itd.
Ale przeczytać warto.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
cienka bałanda
(2012-02-19)
marcel
ptak
Więcej o recenzencie
JHB czyta się świetnie, ale mnie przeszkadza że nie zna geografii: trasa nie biegnie przez G. Wierchojańskie, przechodzi przez AŁDAN nie ANGARĘ (!), MIAUNDŻA to po eweńsku, nie ewenikijsku - a to reporter powinien wiedzieć. jak i to, że od ust-nery do gór trasa zbudowana została po wojnie, a Trasa na Kościach biegnie od Kadykczanu do gór (patrz mapa wikipedii). Od niej wzięła się nazwa tej głównej (tzw. ZŁOTONOŚNA), po której jeżdżą reporterzy z całego świata i piszą, że to ta na kościach. jakie kości skoro 40% to lita skała?
to powinien wyjaśnić nam reporter.
jeśli tyle niedokładności w geografii i historii, to jak wierzyć w te wszystkie super spotkania i rozmowy?
czy reportaż jest dobry dlatego, że się "sam czyta"? czemu nie pisze o tym nikt z recenzentów?
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
to nie jest druga "Biała Gorączka"
(2012-02-15)
Janusz
Leszczyński
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Przestrzegam przed podchodzeniem do lektury "Dzienników..." jak do drugiej "Białej Gorączki". To zupełnie inna książka - to inny styl reporterski. "Biała..." to zbiór reportaży które powstały na przestrzeni kilku lat. "Dzienniki..." to jak nazwa wskazuje zapiski z podróży na trasie Magadan-Jakuck, która - jak wynika z relacji-trwała kilka tygodni. Teksty są szybsze w lekturze, krótsze i stąd nieco bardziej powierzchowne. Ale to ciągle świetna literatura reportażu - nawet króciutki reportażyk potrafi wciągnąć i poruszyć. Bader ma cenny dar łatwego nawiązywania kontaktów ze spotkanymi ludźmi - niezależnie czy jest z nimi kilka godzin czy kilka dni. "Dzienniki.." odzwierciedlają tempo podróży - pierwsze relacje są dokładniejsze, głębsze, zwierzenia bohaterów szczersze, potem gdy co raz szybciej pokonuje kolejne etapy, zapiski są szybsze i krótsze. Więcej w tej książce samego autora, ale i tu Bader wychodzi obronną ręką bo oddziela zapiski w dzienniku od krótkich reportaży o ludziach Kołymy - zekach, potomkach zeków, poszukiwaczach złota, kierowcach, milicjantach, urzędnikach, lokalnym oligarsze, francuskiej arystokratce, szamanach, nawiedzonym racjonalizatorze i odkrywcy, weteranach wojennych, złodziejach, alkoholikach, , artystach i literatach, dziennikarzach, córce szefa NKWD, hodowcach reniferów, złomiarzach, marynarzach. Jedno spostrzeżenie - JHB ciągle patrzy na Kołymę z perspektywy Polaka - z całym jego bagażem historycznym i wiedzą o represjach sowieckich i gułagach. Mimo, że zarzeka się, że mało będzie o łagrach, wątek ten ciągle powraca, zarówno w zapiskach w dzienniku, jak i w "partiach reportażowych". Szkoda tylko, że w tej książce nie znalazł się doskonały reportaż z Czukotki (miejsce to nie leży na trasie Magadan-Jakuck). Może trafi do następnego zbioru reportaży JHB. Czytelnicy czekają!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
prawdziwa gratka dla fanów reprtażu
(2012-01-21)
Molik
Więcej o recenzencie
Jak zwykle J.H.B. nie zawiódł. Znów Rosja. Tym razem Kołyma, złotonośny biegun zimna, gdzie dusza zamarza, a śmierć przychodzi bardzo szybko. Książka w dużej mierze dotyczy losów ludzi zesłanych do obozów pracy głównie z paragrafu 58 rosyjskiego kodeksu karnego, czyli za "niepoprawność polityczną", za którą można było wyłapać nawet kilka lat łagrów. Nieliczni, którzy przeżyli, w tym i Polacy, bo i oni nie uniknęli "Kołymy", byli w piekle na ziemi. Po lekturze książki chciało by się zapytać, i co to już koniec. Polecam.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(12)