Być sobą i narazić się na wykluczenie ze społeczności? Czy udawać, że jest się kimś innym? Poruszająca opowieść o tym, jak trudno poznać kogoś do końca i jak bolesna bywa utrata niewinności.
Siedemnastoletni Peter Houghton, od lat poniżany psychicznie i fizycznie przez szkolnych kolegów, zostaje doprowadzony do ostateczności. Feralnego ranka wyrusza do szkoły z plecakiem wypchanym bronią. Dziewiętnaście minut ? tyle wystarczy, żeby dopełnić zemsty i na zawsze zmienić życie mieszkańców Sterling.
Alexandra Cormier, sędzia przypisana do sprawy Petera, a prywatnie matka Josie, jego najlepszej przyjaciółki i świadka dramatycznych zdarzeń, znajduje się w dość trudnej sytuacji ? czy biorąc udział w tej najpoważniejszej sprawie w swojej karierze, zburzy i tak kruche relacje z córką? Tymczasem Josie zeznaje, że nie pamięta, co się tak naprawdę stało, a rodzice Petera bezustannie badają przeszłość, by dociec, czy w jakikolwiek sposób natchnęli syna do zbrodni.
zapadająca w pamięć...
(2012-04-13)
Aleksandra
Dudek
Więcej o recenzencie
Książka napisana super. Wprawdzie domyślałam się zakończenia, ale i tak było ono dla mnie wielkim szokiem. Czyta się ją szybko, mimo, że ma niespełna 700 stron. Autorka poruszyła bardzo ważny temat dotyczący naszych czasów. Przedstawiła go z kilku punktów widzenia, co moim zdaniem jest wielką zaletą książki. Czytając "Dziewiętnaście minut" miałam wrażenie, jakbym oglądała film. W mojej głowie pojawiały się obrazki niczym z kadrów filmowych. Im dłużej się zagłębiałam w książkę, tym ciężej było mi się od niej oderwać. Portret psychologiczny bohaterów został przedstawiony w doskonały sposób. I retrospekcje wplecione w całą książkę, a właściwie ją budujące, robią specyficzny klimat. Książka naprawdę zapada w pamięć. Dodatkowo myślę, że zostawia po sobie ślad w głowie czytelnika na dość długi czas. Bardzo gorąco polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zwalająca z nóg książka
(2011-12-29)
anetapzn
Więcej o recenzencie
To moje piąte spotkanie z tą autorką i pierwsze po którym mogę śmiało napisać - rewelacyjna książka. Dwie wcześniej przeczytane książki Picoult w ogóle mi się nie spodobały, kolejne dwie oceniłabym na 3+, a tu śmiało mogę dać 6(taką ocenę dałam na moim blogu).Do przeczytania Dziewiętnastu minut namówiła mnie pani bibliotekarka w mojej ulubionej bibliotece, za co jestem Jej ogromnie wdzięczna, a muszę się przyznać, ze zabierałam się do lektury, jak do jeża...
Książka powinna się spodobać zarówno wielbicielom twórczości Jodi Picoult, jak i osobom, które tak jak ja do tej pory nie przepadały za Jej twórczością.
Książka rozpoczyna się następująco: "W dziewiętnaście minut można skosić frontowy trawnik, ufarbować włosy, obejrzeć tercję meczu hokejowego. (...) W ciągu dziewiętnastu minut można się doczekać dostawy zamówionej pizzy. Przeczytać dziecku bajkę lub wymienić olej w aucie. (...) W dziewiętnaście minut można wstrzymać świat lub ewakuować się z niego na zawsze.
Dziewiętnaście minut-tyle wystarczy, żeby dopełnić zemsty". I to jest moim zdaniem podsumowanie całej treści powieści.
Dziewiętnaście minut, to powieść wielowątkowa. Autorka porusza w niej wiele bardzo ważnych problemów, m.in. przemoc w szkole wobec słabszych, często innych, różniących się od szkolnej elity uczniów, problemy z nieumiejętnością dopasowania się do owej elity, mimo, iż jest się w niej na czołowej pozycji, problemy braku komunikacji miedzy matką i córką, faworyzowanie jednego dziecka kosztem drugiego i wiele innych.
Polecam każdemu tą książkę, a przede wszystkim osobom mającym dzieci. Warto zastanowić się, czy znamy własne dziecko - ale czy znamy je tak na prawdę-czy znamy jego/jej problemy, kolegów, czy tylko jesteśmy zadowoleni, ze dziecko chodzi do szkoły, uczy się w miarę dobrze i nie sprawia problemów. Jeżeli nie znamy na prawdę swojego dziecka, pewnego dnia możemy być bardzo nie mile zaskoczeni. Matka Petera, głównego bohatera, w pewnym momencie zaczyna się zastanawiać- kiedy to się zaczęło; gdy na rozprawie Peter powie, że wszystko zaczęło się jeszcze w przedszkolu, gdy miał 5 lat, matka nie będzie mogła uwierzyć, będzie w szoku. Wtedy okaże się, ze to co do tej pory uważała za zalety syna- wrażliwość, delikatność, powroty zaraz po szkole do domu, nie włóczenie się z kolegami-okazały się przekleństwem jej syna i doprowadziły w efekcie końcowym do tragedii. No właśnie, ale czy ta tragedia jest końcem, czy dopiero początkiem?
Książka niesie sobą wiele morałów i pytań, warto m.in. zastanowić się, czy jeżeli skupimy się na udawaniu kogoś, kim w rzeczywistości nie jesteśmy, to w końcu staniemy się tym kimś, i czy wtedy będziemy szczęśliwi?
Z całej książki utkwiły mi najbardziej w pamięci trzy fragmenty:
(...) Zapytajcie pierwszego lepszego z brzegu dzieciaka, czy chce należeć do szkolnej elity, a powie, że nigdy w życiu, chociaż tak naprawdę, gdyby umierał z pragnienia na pustyni i dostał do wyboru: szklankę wody lub natychmiastową popularność - najprawdopodobniej wybrałby to drugie(...)
(...)- Wytłumacz mi Peterze. Pozwól mi zrozumieć - mówi matka.
Peter odpowiada - Nie byłaś w stanie zrozumieć przez 17 lat, czemu akurat teraz miałabyś to zrozumieć?(...)
(...)Więzienie w gruncie rzeczy niewiele różniło się od publicznej szkoły.(...)
Gorąco zachęcam do lektury.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji