Dzisiaj narysujemy śmierć
okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 152
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (2)
Listopad 2010 - Opowieść o tym, jakie konsekwencje niesie ludobójstwo nie tylko dla sprawców i ofiar, ale przede wszystkim dla nas - świadków. Tochman wikła czytelników w cierpienie swoich bohaterów, a każdy z nich jest ze swą historią konkretny, pojedynczy, wyjątkowy. Stawia nam pytanie: dlaczego mamy płakać...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
-
Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, Swietłana Aleksijewicz,
Książki,
cena:
34,99
zł
-
Planeta Kaukaz, Wojciech Górecki,
Książki,
cena:
33,49
zł
-
Wysoki. Śmierć Camerona Doomadgee, Chloe Hooper,
Książki,
cena:
33,99
zł
-
Gottland, Mariusz Szczygieł,
Książki,
cena:
28,48
zł
-
Zaginione białe plemiona. Podróż w poszukiwaniu zapomnianych mniejszości, Riccardo Orizio,
Książki,
cena:
33,99
zł
-
-
-
-
Gottland
- Mariusz Szczygieł
-
cena:
28,48
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Dzisiaj narysujemy śmierć
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Wojciech Tochman
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Listopad 2010
- Seria:
-
Reportaż
- ISBN:
- 978-83-7536-228-2
- Liczba stron:
- 152
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Wojciech Tochman
Opowieść o tym, jakie konsekwencje niesie ludobójstwo nie tylko dla sprawców i ofiar, ale przede wszystkim dla nas - świadków. Tochman wikła czytelników w cierpienie swoich bohaterów, a każdy z nich jest ze swą historią konkretny, pojedynczy, wyjątkowy. Stawia nam pytanie: dlaczego mamy płakać za ludźmi zamordowanymi w dalekiej Afryce 15 lat temu?
- Dzisiaj narysujemy śmierć
- Autor:
-
Wojciech Tochman
Cały świat powinien krzyczeć!
(2011-08-08)
Izabella
Urbańska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Nie wiem, jaką cenę zapłacił W. Tochman za napisanie swojej książki, ile kosztowało go zmierzenie się z niewyobrażalnym cierpieniem oraz trudnym do zrozumienia i ogarnięcia okrucieństwem. Wiem natomiast, że od przeczytania przed kilkoma dniami tej wstrząsającej relacji z Rwandy, wciąż nie mogę otrząsnąć się i wrócić do rzeczywistości, bo mam przykre wrażenie, iż jakaś część winy za wyrządzone tam zło przylepiła się do mnie i odebrała spokój, przybrudziła dość czyste, jak mi się wydawało do tej pory, sumienie. Po 15 latach od wojny domowej w tym kraju o wielkości jednego polskiego województwa, gdzie co trzeci obywatel liczącego 10 milionów społeczeństwa żyje za mniej niż dolara dziennie, autor zapisuje wspomnienia ludzi ocalałych z pogromu bratobójczej masakry, która odbywała się na oczach całego, obojętnego świata. Konflikt między Hutu a Tutsi ma związek z jego kolonizacją, a na dobre zaistniał w latach 30 XX wieku, gdy belgijscy kolonizatorzy wprowadzili obowiązek posiadania dowodów osobistych i nagle okazało się, że nie wystarczy być Rwandyczykiem –trzeba należeć do jednej z trzech ras: Tutsi, Hutu i Twa. Tak narodził się tu rasizm. Odtąd podzielonym narodem łatwiej było rządzić, cynicznie podkreślając i wykorzystując rodzące się między ludźmi antagonizmy, które w rezultacie doprowadziły do ich eskalacji w 1994 roku. Umiejętnie podkreślane podziały oraz konsekwentnie podsycana wzajemna wrogość i nieufność – miały miejsce nie tylko wtedy, ale niestety, są obecne także i dziś, będąc dowodem nie tylko na to, że człowiek nie chce się uczyć na własnych błędach, ale również na fakt, iż niektórym opłaca się nadal dzielić społeczeństwo na Hutu i Tutsi. Tak postępuje na przykład, z czym trudno się pogodzić, duchowieństwo katolickie. Zresztą niejednoznaczna postawa przedstawicieli Kościoła Katolickiego podczas pogromu w 1994 roku jest dla mnie – katoliczki - najbardziej gorzkim i niezrozumiałym faktem opisanym w tej książce. Wprawdzie nie można nikogo zmusić do bohaterstwa i poświęcenia, jednak chciałoby się oczekiwać od katolickich misjonarzy, by nie opuszczali powierzonych sobie wiernych w obliczu najwyższej próby. Reportaż W. Tochmana jest dla czytelnika wielkim wyzwaniem, które jednak warto podjąć. Tylko co począć z tą wiedzą, że pękająca pod ciosem maczety czaszka wydaje odgłos pękającej głowy kapusty?
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kraj tysiąca wzgórz i miliona uśmiechów
(2011-02-22)
Agnieszka
Kusiak
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Czy jest na świecie sprawiedliwość? A jeśli jest, to gdzie? W Rwandzie jej na pewno nie ma. Rwanda nie należy do "uprzywilejowanych" państw, tu nawet pokój i lojalność nie mają prawa bytu. Podobnie jest z człowieczeństwem, które widnieje tylko jako wyraz w słowniku czy encyklopedii, bo w Rwandzie nie wiadomo, co ono powinno sobą reprezentować. Kigali, Gikondo, Butare, brzeg jeziora Kivu... próżno tu szukać ludzkiej twarzy dobra i prawości. Herbem są maczety skalane krwią oraz bunt i wrogość Hutu. Bo Rwandę zamieszkiwały Hutu, Tutsi i Twa - "nieformalne" frakcje jednego społeczeństwa, pozornej jedności. Gdy 6 kwietnia 1994 roku zestrzelono samolot z prezydentem Habyarimaną na pokładzie, masakry zaczął się czas. Tutsi stanęli w obliczu zagłady. W przeciągu 3 miesięcy zabitych zostało „dziesięć tysięcy ludzi dziennie, czterystu w ciągu godziny, siedmiu w ciągu minuty” – ponad milion obywateli straciło życie. Ludobójstwo odbywało się na oczach innych i za ich zgodą. Tochman dotarł nawet do polskich misjonarzy, którzy nawracali prymitywnych Rwandyńczyków z drogi zła na drogę wiary w Jezusa. Sami przychylili się do mordów, nie pomogli ofiarom w cieczce czy w schronieniu. Nikt z dostojników kościelnych nie chce rozmawiać z pisarzem, fakty zostały ukryte i wymazane. Mury kościelne skrywają prawdę ociekającą ludzką krwią. W imię czego? Tochman napisał książkę-reportaż, która oprócz faktów zawiera wiele pytań samego autora. Próżno jednak przyjdzie nam szukać odpowiedzi na nie. Sami musimy sobie odpowiedzieć na wiele wątpliwości i sami musimy rozwiać wątpliwości, które narastają z każdą kolejną przeczytaną stroną tej książki. Na końcu zaś, gdy ją zamkniemy, zamilczmy i pokontemplujmy w ciszy i spokoju.
(8 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji