-
-
-
-
Gnój
- Wojciech Kuczok
-
cena:
28,49
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Dżozef
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Jakub Małecki
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Styczeń 2011
- ISBN:
- 978-83-7414-919-8
- Liczba stron:
- 384
- Wymiary:
- 123 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jakub Małecki
Grzesio Bednar, absolwent szkoły zawodowej na warszawskiej Pradze, spotyka na swej drodze "złych ludzi", którzy łamią mu nos i zabierają telefon. Na domiar złego napuchnięta twarz chłopaka nie podoba się pracodawcy, a dziewczyna nie potrafi zrozumieć, jak można było do niej zaraz po wypadku... nie zadzwonić. Bednar trafia do szpitala. W sali poznaje trójkę mężczyzn, przekraczających smugę cienia. "Kurz" to rzutki biznesmen, "Maruda" jest wiadomo jaki, a "Czwarty" okazuje się bibliofilem i dziwakiem - czyta bez opamiętania książki Josepha Conrada, a kiedy zaczyna gorączkować, dyktuje Grzesiowi tajemniczą opowieść. Wkrótce szpitalna rzeczywistość zaczyna przypominać świat z koszmaru klaustrofobika. Czyżby demony z majaków "Czwartego"?
Dżozef to pozornie lekka, wakacyjna pocztówka ze szpitala na peryferiach, którą wypełniają męskie Polaków rozmowy. Autor nie szczędzi czytelnikom blokerskich dosadności, często dorzucając szczyptę sarkazmu. Jednocześnie pokazuje, jak literatura przechodzi w rzeczywistość, a bułhakowski Mistrz radzi sobie na Czarodziejskiej Górze XXI wieku.
- Dżozef
- Autor:
-
Jakub Małecki
Opowieść o miłym "dresie"
(2011-06-07)
Przemysław
Opłocki
Więcej o recenzencie
Grzesiek, bohater najnowszej książki Jakuba Małeckiego - "Dżozefa", mieszka na Pradze Północnej. Skończył zawodówkę. Trochę "cwaniaczy", imprezuje, chodzi na imprezy z kolegami, których ksywki stanowiłyby opis produktów z Castoramy. Wszystko zmienia się w dniu, gdy dwóch, niepozornych kolesi kradnie mu nową, elegancką komórkę.
Kradzież rozpoczyna lawinę przykrych wypadków. Rzuca go dziewczyna. Zostaje zwolniony z salonu samochodowego i to w dniu zatrudnienia. Złodzieje uszkadzają również jego nos na tyle poważnie, że trafia do szpitala.
Leży na sali z trzema pacjentami: Marudą, narzekającym na jedzenie, pogodę za oknem, zagięcia na pościeli i na co tylko pozwalała jego kreatywna zrzędliwość; Kurzem, biznesmenem po pięćdziesiątce, dla którego pobyt w szpitalu to jeden z nielicznych „urlopów”, na jaki mógł sobie pozwolić w ciągu ostatnich kilku lat; Czwartym, pasjonatem twórczości Josepha Conrada, wiecznie zaczytanym w jego powieściach. Pewnego wieczora Czwarty zaczyna dziwnie się zachowywać. Każe Grześkowi spisać powieść, którą zamierza mu podyktować. Nic nie wskazuje na to, że będzie ona miała niebagatelny wpływ na dalsze losy pacjentów.
Powieść Małeckiego jest jak emocjonalny dynamit, rozsadzający czytelnika od środka. Niszczy wszelkie mosty łączące z rzeczywistością. Nie ma czasu na myślenie o zbliżającym się śledziku czy planowanie pieszego rajdu w okolicach Średniej Wsi na Podkarpaciu. Człowiek angażuje się emocjonalnie, przeżywa losy bohaterów, odnajdując w nich własne konfrontacje z lękami i ciemną stroną osobowości.
Czytelnik, zagłębiając się w „Dżozefa”, odczuwa pewien dyskomfort. Z jednej strony chce przerwać lekturę. Rzucić książkę o ścianę, wyrzucić przez okno, zapomnieć o ciemnej stronie powieści, w jaką został wprowadzony. Z drugiej, pragnie jak najszybciej dotrzeć do końca. Dowiedzieć się, jak zakończyła się podszyta grozą historia miłego „dresa” Grześka i pozostałych pacjentów.
Od czasu trylogii „Millenium” Stiega Larssona nie przypominam sobie, żebym tak mocno wciągnął się w świat wykreowany przez pisarza. Proza Małeckiego wstrząsa. Pozwala przeżyć katharsis. Jest to wyjątkowa pozycja wśród dorobku polskich pisarzy młodego pokolenia. Zasługuje na poświęcenie jej czasu, czy nawet „wciągnięcie” słowo po słowie.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Walka z upiorami
(2011-02-24)
Joanna
Gołaszewska
Więcej o recenzencie
Miałam ogromne trudności z określeniem uczuć własnych wobec tej powieści. Zachęcona entuzjastyczną recenzją Pabla postanowiłam przeczytać tę książkę. Przyznaję, że innych opinii na jej temat nie przeczytałam z całą świadomością, bo nie chciałam się nastawiać, chociaż już byłam nastawiona - oczekiwałam rewelacji. Pojawianie się recenzji tego tytułu na wielu blogach też nie wydaje mi się być in plus, jeśli chodzi o nastawienie czytelników, ale na pewno książka zaistniała w świadomości blogerów. Ten upiorny kozi łeb pojawiający się często na monitorze na pewno zostanie w pamięci.
Przechodząc do sedna - ta książka nie była dla mnie. Wiem, że można ją odczytywać na wiele sposobów i interpretacji będzie zapewne dużo i różnych i każda będzie dobra. Bo nieważne, co poeta miał na myśli, tylko co wyczytał odbiorca. Każda książka żyje tyle razy, ile razy jest czytana i książki są lustrem - zobaczysz w nich to, co już masz w sobie - któż z nas nie zna tych cytatów? Co ja zobaczyłam w Dżozefie?
Zobaczyłam obraz współczesnej literatury - nic tak nie potrafiło ratować Staśka, jak proza starego dobrego Conrada. Nic innego. Czyżby autor próbował naigrawać się z dokonań literatury "poconradowskiej"? Nie wiem, czy próbował, ja tak to odebrałam. A może śmiał się z czytelników i ich ucieczki od życia w książki?
Kolejny temat:
Znowu zacznę od cytatu: "Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie." - I. Kant
Czytając o przeżyciach Staszka, wciąż nasuwał mi się ten cytat, uparcie i bez przerwy. Dzieciak tak się nakręcił wyrzutami sumienia, że nie mógł się z nich pozbierać przez całe życie, dopiero koledzy ze szpitala pomogli mu się uporać z własnymi demonami. Czyli możemy tak tłamsić w sobie wszystko długo, oczyszczająca rozmowa pomaga itp. Nie było to zbyt odkrywcze, ale rozumiem, że kogoś mogło zachwycić.
Na koniec zostawiłam sobie to, czego najbardziej nie lubię - majaki, przywidzenia, jakieś omamy, coś, co widzi tylko nasz bohater, inni nie - nie lubię nikomu opowiadać swoich snów, nie lubię, gdy ktoś chce się ze mną dzielić swoimi sennymi majakami, nie lubię czytać o przywidzeniach, nierealnych obrazach migoczących w świecie realnym. Albo coś jest fantastyką (SF, fantasy) i wtedy czytam z nastawieniem na odbiór takiego gatunku, albo nie. Nie, nie lubię gadających rzeźb, przesuwających się ścian w szpitalu.
Być może nie odczytałam wszystkiego tak, jak potrafiłby zrobić to ktoś inny. Może nie dokopałam się do drugiego dna, może... A może po prostu ta książka nie jest dla mnie, tak jak napisałam na samym początku. Kiedyś przy innej książce wspominałam, że nie rozumiem chorób psychicznych i związanych z nimi komplikacji. Dla mnie Staszek był chory psychicznie.
I jeszcze jedno - to jest moja opinia, a nie analiza utworu. Analizować można z kimś, kto już przeczytał, więc nie zagłębiam się w szczegóły.
Zaletą powieści może być świat dresiarzy - specyficzny język, kultura, specyficzne postrzeganie świata. Na pewno inne od mojego. I tę część czytałam z dużym zainteresowaniem - Grzesiek i jego świat bardzo mnie zainteresował i dlatego książce stawiam 4, bo uważam, że była dobra.
Jeśli ktoś doczytał tę moją opinię do końca, to powiem szczerze - polecam - książka jest dość niezwykła i nie wpisuje się w żadne schematy, warto wyrobić sobie o niej własne zdanie.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Oryginalna, odważna powieść pełna kontrastu, symbolizmu i wieloznaczności
(2011-02-11)
kasandra85
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Gdy zobaczyłam w zapowiedziach książkę „Dżozef” Jakuba Małeckiego, z niebieską kozą na okładce i ciekawym opisem, zaintrygowała mnie ta pozycja. Mimo to nawet nie przypuszczałam, jak bardzo wciągnie mnie książka w swój dziwny świat i wyjątkową historię.
Bohaterem książki jest 23-letni Grzesio Bednar, absolwent zawodówki. Mieszka na warszawskiej Pradze i wiedzie w miarę spokojne życie. Pewnego dnia zostaje napadnięty i pobity. Ma nie tylko złamany nos, ale przy okazji traci komórkę, dziewczyna go rzuca a z pracy zostaje zwolniony już pierwszego dnia. Oczywiście trafia do szpitala na oddział laryngologiczny celem zoperowanie nosa, gdzie na szpitalnej sali poznaje swoich towarzyszy - biznesmena Kurza, Marudę a potem również Czwartego, zafascynowanego postacią Josepha Conrada. Monotonne życie szpitalne szybko daje się we znaki, czasopisma dla kulturystów nie są już takie ciekawe a oglądanie płatnej telewizji przestaje się opłacać. Odwiedziny troskliwej do bólu matki też nie należą do przyjemności. Z marazmu wyrywa ich opowieść Czwartego, który w gorączce zaczyna opowiadać przedziwną historię o duchach z przeszłości. Robi się duszno, ciemno i mroczno. Przestrzeni jakby mniej a to zaledwie początek...
Na okładce wyczytałam, że "Dżozef" to powieść dresiarska. Nic z tego! Fabuła bowiem początkowo prosta i zwyczajna, szybko nabiera tempa i przybiera niezwykle interesującą postać, która całkowicie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się zwyczajnej książki a otrzymałam oryginalną powieść, pełną symbolizmu, wieloznaczności, paranoi i tętniących emocji. A to zaledwie cząstka tego, z czym przyjdzie nam się spotkać podczas czytania „Dżozefa”.
Nie jestem w stanie zakwalifikować tej książki do konkretnej dziedziny i ta „inność” jest jej ogromnym atutem. Jest to zupełnie nietypowa i nieszablonowa pozycja literacka. Odważna, pełna kontrastów, łącząca w sobie szczyptę fantastyki i realizmu magicznego oraz dozę horroru czy psychologii... Charakterystyczny język, świetnie nakreśleni bohaterowie, niezwykły klimat, powodują, że pisarz stworzył genialną książkę z pogranicza jawy i snu. Polecam gorąco!
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Praska smuga cienia
(2011-01-12)
Kasia
Woźniak
Więcej o recenzencie
Dwudziestotrzyletni absolwent zawodówki na warszawskiej Pradze, Grzesio Bednar, na przystanku traci telefon, ciągłość tkanki chrzestnej w obrębie nosa, a następnego dnia pracę. Dziewczyna zostawia go, robiąc wcześniej awanturę, że zaraz po wypadku do niej nie zadzwonił. Do sali szpitalnej trafia razem z warszawskim biznesmenem z zaawansowanym problemem małżeńskim, z wiecznie utyskującym malkontentem i wreszcie małomównym odludkiem, którego uwielbienie dla powieści Conrada może się wydawać więcej niż chorobliwe. Telewizja zaczyna nużyć, poradniki o odżywkach dla sportowców w końcu również przestają fascynować, odwiedziny na pokaz nadopiekuńczej matki i zahukanego ojca nadwerężają zszargane praską beznadzieją nerwy Grzesia. Okazuje się, że czterem bohaterom przyjdzie się zmierzyć z jeszcze poważniejszymi problemami niż znane dotąd z szarej warszawskiej codzienności. Czwarty, wielbiciel Conrada, dyktuje Grzesiowi opowieść o zmorach z przeszłości. A to tylko początek zmian w życiu, jak to określił Jacek Dukaj, „najpoczciwszego dresiarza Rzeczypospolitej”.
Na pierwszy rzut oka Małecki podejmuje się zadania karkołomnego: cytaty z autora - pomnika contra absurdalna, brudna i chora rzeczywistość Pragi. To jeszcze odważniejsze niż nowa konwencja powieściowa w twórczości Małeckiego. Rezultat jednak zaskakuje i Dżozefa pochłania się szybko i z pewnym niedowierzaniem, bo kilkakrotnie uda nam się szczerze roześmiać.
Osobiście zdecydowanie wolę Małeckiego z jego opowiadań, o zwartej strukturze, narracji wyjątkowo sugestywnej, zanurzonej w prawdziwych ludzkich emocjach, nie stroniącej od opisów stanów chorobliwych, wynikłych z doświadczenia nadludzkiego cierpienia i rozpaczy (świetne opowiadanie Za godzinę powinna tu być). Małecki znów zwraca uwagę niecodzienną, ale pozbawioną przesady zdolnością empatii („Czy gdyby wszyscy na świecie byli szczęśliwi, nie byłoby już żadnych ciekawych opowieści?”). Niemniej jednak powieść Dżozef jest udaną próbą podjęcia dyskusji przede wszystkim ze swoją poprzednią twórczością. Małecki ma odwagę próbować nowych, dużych form, nowego języka, nie przeraża go konwencja szkatułkowa, cały czas trzyma jednak do siebie dystans i to bez wątpienia atut tej powieści.
Dżozefa nie sposób sklasyfikować, ani zaszufladkować. Nosi znamiona powieści dresiarskiej, ale na pewno nie jest to ani męski, ani kulturowy odpowiednik Masłowskiej. Zbyt pełne tu zdania i logiczna myśl. Realizm magiczny na pewno odbija się w opowieści Czwartego, ale nie jest tak spójny jak u Borgesa, ani tak krwisty, jak u Marqueza. Pamiętajmy jednak, że Małecki to młody autor. Młody, ale odważny i widzący ostro. Niektóre fragmenty, szczególnie cytaty z Conrada, uwierają i wydają się nie pasować, mało prawdopodobne jest również to, żeby absolwent szkoły zawodowej miał takie wyczucie języka i taką wiedzę o kulturze. Ale to po prostu kolejne oko puszczone do czytelnika. Dżozefa można również odczytać jako studium narastającej paranoi, próbę mentalnej ucieczki od rzeczywistości, albo po prostu Gombrowiczowską gębę pod adresem młodej polskiej prozy. W zasadzie wszystko się sprawdza. Zakończenie powieści jest jeszcze bardziej surrealistyczne niż opowieść Czwartego, ale, żeby ta recenzja zabrzmiała wiarygodnie, z Dżozefem trzeba się spotkać oko w oko. I to bez znieczulenia.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji