Marek Krajewski  "Dżuma w Breslau"

Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

Dżuma w Breslau
Autor:
Marek Krajewski

"Sehr gut!" (2008-03-18)

Wojciech Wojnicz  Więcej o recenzencie

Właśnie skończyłem... Przeczytałem wszystkie części podróży po niemieckim Wrocławiu, ta jest chyba najbardziej sensacyjna i "najgłębiej" wciągająca. Po wielu stronach specyficznych konstrukcji lingwistycznych Krajewskiego doszedłem do wniosku, że ostatnia (mam nadzieję, że nie definitywnie!) pozycja opisująca przygody Ebiego, jest napisana na "jednym wydechu" - spójna, doskonała językowo, wyjątkowo ciekawa i przemyślana. Chociaż... Właściwie wszystkie części można właśnie tak opisać. Dla mnie czad!

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Lepsza czy gorsza... ważne, że komisarz Mock znowu w akcji (2008-02-05)

Janusz Leszczyński 2Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

Można debatować czy ta książka jest najsłabsza z serii... ale po co? Napisana świetną polszczyzną, autor znowu mistrzowsko wprowadza nas w świat i półświatek starego Wrocławia, suspens w poprawnej formie i ilości jest, więc po co dywagować na tematy nieistotne skoro najważniejsze jest, że wraca postać Eberharda Mocka. Czekam na kolejne tomy!

(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Jesli to jest najsłabsza książka z serii to chce natychmiast resztę! (2007-12-07)

Urszula Lesman  Więcej o recenzencie

Właśnie skończyłam czytać Dżumę w Breslau i przywróciła ona moja zanikającą wiarę w polską literaturę współczesną. Krajewski pisze jakby nie był Polakiem - i to jest komplement - pisze z polotem, ciekawie i niesztampowo. Nie można się od książki oderwać. I na dodatek to nie jest prymitywny kryminał - w stylu porażająco głupiego Kodu LD - ale w gruncie rzeczy subtelna powieść psychologiczna. Mock jest wielowymiarowy - składa się z półcieni a nie z bieli i czerni. W powieści nie na nachalnego dydaktyzm i podziału na tylko dobrzy i tylko źli. Jest prawdziwe życie i prawdziwi ludzie, którzy są czasem źli a czasem dobrzy. Czasem zachowują się bohatersko a czasem kompromitują aż do bólu. Czasem wspinają na wyżyny a czasem spadają na samo dno by się z niego z mozołem wydostać. Jeśli to jest najsłabsza powieść Krajewskiego to ja chcę więcej. Idę zamawiać pierwsze 4 tomy.

(5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Niestety słabsza od innych z serii (2007-11-19)

Krzysztof Granowski  Więcej o recenzencie

Pod względem fabuły książka niestety wyraźnie ustępuje pozostałym z serii. Wątek kryminalny jest przewidywalny i został potraktowany drugoplanowo, dając pierwszeństwo opisom "zepsutego" świata.

(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Breslau jakiego nie znamy (2007-11-17)

Marta Kilian 2Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

Jestem wielką fanką kryminałów Krajewskiego, dlatego uważam go za mistrza tego gatunku. W swoich powieściach przenosi nas do niemieckiego Wrocławia, gdzie na każdej ulicy jest burdel, gdzie prostytutki bezwstydnie stoją na każdej przecznicy, gdzie wszelka moralność sięgnęła bruku. Opisuje cudowny, wspaniały i klimatyczny Wrocław - magiczne miasto. Przedstawia Niemców jako zboczeńców, degeneratów i hedonistów. Eberhart Mock - główny bohater rośnie do rangi bohatera narodowego, bohatera Breslau, jego wybawcy i stróża prawa, który nie jest ideałem, ma przeróżne słabostki i wadliwy charakter, a jednak sympatyzujemy z nim i dopingujemy w każdej sytuacji. To człowiek, który wielokrotnie uznawany był za zmarłego i nie raz wychodził cało z opresji. To doskonały policjant znający się nie tylko na swoim fachu, ale również na ludzkiej psychice, to zwolennik niekonwencjonalnych metod śledczych i miłośnik literatury klasycznej, która wielokrotnie jest przytaczana przez autora - profesora filologii klasycznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Powieść jest doskonałym sprawdzianem dla tych, którzy mięli już styczność z łaciną lub greką, ponieważ zarówno jak i autor, tak wydawca nie tłumaczą przytaczanych fraz i sentencji. Mamy tutaj styczność z naturalizmem i realizmem, co przypomina gatunkowo Klub Dantego. Wszystkie opisy są do bólu prawdziwe i oddają istotę rzeczy, czyniąc książkę posępną i ponurą. Lektura trzyma w napięciu. Każda z części serii o mrocznym Breslau jest równie dobra, by nie rzec doskonała, w całej swej krasie. To dzięki Krajewskiemu i Mockowi spojrzałam na dzisiejszy Wrocław łaskawszym i bardziej wnikliwym wzrokiem. To za ich sprawką pokochałam to miasto, mam nadzieję, że ze wzajemnością. Patrząc z osiemnastego piętra na stolicę Dolnego Śląska, zachęcam sympatyków i przeciwników miasta mostów, parków i malowniczych kamienic do sięgnięcia po "Dżumę w Breslau" i wcześniejsze części cyklu, z całą pewnością nie pożałujecie tego kroku.

(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Odcinania kuponów ciąg dalszy (2007-11-13)

Jerzy Oledzki  Więcej o recenzencie

To miło, że ktoś zadał sobie trud i przekopał się przez plany i wykazy barów, sklepów szynków, itp. przedwojennego Breslau. Tylko czy jest to powód, aby nas czytelników uraczać tymi nazwami. Może przeczytało się "Złego" a potem "Donnę Leon", ale to trochę za mało na literaturę...

(3 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

To się miało prawo nie udać (2007-11-02)

Piotr Huniewicz  Więcej o recenzencie

To się miało prawo nie udać. Nie wstępuje się piąty raz do tej samej rzeki. Udało się. Marek Krajewski wstąpił. Jego piąta powieść należy do najlepszych w całym dorobku. Jest roku 1923. W jednym z mieszkań w przedwojennym Breslau policja odnajduje dwa ciała brutalnie okaleczonych i uduszonych prostytutek. Szef policji kryminalnej wzywa Eberharda Mocka na miejsce zbrodni w celu identyfikacji zwłok. Któż bowiem, jak nie on zna się - w pełnym tego słowa znaczeniu - na prostytutkach lepiej? Początkowo wszystko wskazuje na to, że w sprawę brutalnego morderstwa prostytutek zamieszany jest ich były "opiekun" Max Niegsch. Mock ściąga więc wszystkich wrocławskich alfonsów na tajne przesłuchanie. W tym samym czasie jesteśmy świadkami, jak pewien człowiek próbuje nawiązać kontakt z tajemniczą, działającą we Wrocławiu sektą mizantropów, której członkami są w większości wysoko sytuowani w społecznej hierarchii ludzie. Do bractwa mizantropów można dostać się na trzy sposoby. Każdy prowadzi do czyjejś śmierci. Jednocześnie we wrocławskim więzieniu pewien upokorzony i poniżany więzień - Hans Priessl - popełnia samobójstwo. Mock próbuje wyjaśnić dlaczego jego dawny informator posuwa się do tak desperackiego kroku. Wkrótce wszystkie te wątki zaczynają układać się w w tyleż zrozumiałą i logiczną, co przerażającą całość. Niestety - dla Eberharda Mocka nie jest to wiadomość dobra. Na pasku, którym uduszono dwie prostytutki znajdują się jego odciski palców. Mock na kilka miesięcy trafia do więzienia, z gończego psa sam staje się ofiarą nagonki. Eberhard Mock z "Dżumy w Breslau" jest w zasadzie takim, jakiego już znamy - brutalny, mściwy, nieobliczalny, zapalczywy a nawet okrutny a drugiej strony - ckliwy, delikatny, sprawiedliwy. Ale mimo wszystko jest w "Dżumie w Breslau" zadziwiająca świeżość. Fakt, że Krajewskiemu udało się po raz kolejny powrócić do przedwojennego Wrocławia wynika z kilku elementów. Po pierwsze z faktu, że Marek Krajewski do ponurej przecież i brutalnej jak zawsze opowieści, wprowadził sporo sytuacyjnego i językowego humoru. Po drugie - w sposób niebywały, przez cały czas trwania powieści, utrzymał odpowiednią dramaturgię. Po trzecie - skonstruował porządną intrygę kryminalną. Po czwarte - Krajewski potrafi w niebywały sposób zainteresować czytelnika wątkami pobocznymi, drugoplanowymi postaciami, wspomnieniami a nawet opisami. Po piąte wreszcie - na nowo wykorzystał zgraną już, wydawałoby się, kartę, czyli skomplikowaną naturę Eberharda Mocka. Jeśliby się doszukiwać głębszych sensów to "Dżuma w Breslau" ma - i tego akurat można było się domyślać - dość pesymistyczną wymowę. Zło dotyka każdego - nawet tych stojących po stronie sprawiedliwości. Nie ma dobrych wyborów, każdy z nich prowadzi do jakiejś tragedii. Być może są zalążki szlachetnych intencji, ale i na nie cieniem kładzie się przeznaczenie. Marek Krajewski z całą pewnością do Eberharda Mocka jeszcze powróci, bo "Dżuma w Breslau" to jedna najlepszych części całego cyklu.

(5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Miło było (2007-11-02)

Samien77  Więcej o recenzencie

Eberhard Mock powrócił. Bardziej wyrazisty i bezczelny. Jak zawsze czytając można poczuć klimat przedwojennego Breslau, książka bardzo pobudzająca zmysły, niemal "sensoryczna". Minusem jest to, że ze wszystkich pięciu części ta ma zdecydowanie najmniej zawiłą fabułę, a koniec w dużej mierze przewidywalny. Jednak tym, którzy już od pierwszej książki uwielbiają serię Marka Krajewskiego i ta powieść gwarantuje mile spędzony czas.

(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Po prostu Mock (2007-10-30)

karos  Więcej o recenzencie

Tym razem przygody Mocka wydają się mniej brutalne i niesamowite, ale tak samo jak zawsze trzymają czytelnika do ostatniej strony w napięciu!

(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Brawo! (2007-10-24)

Artur Chodor  Więcej o recenzencie

Krajewski w dobrej formie. Książka na jeden wieczór. Dla fanów Eberharda Mocka i nie tylko...

(1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

(Stron: 3)
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!