-
-
-
-
-
Echo
- Leona Lewis
-
cena:
37,99
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: E=MC2 [Jewelcase]
Średnia ocena z 11 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Mariah Carey
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2008
- Nr katalogowy:
- 1750758
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mariah Carey
Płyta objęta patronatem Merlin.pl
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Migrate |
|
| 2. Touch My Body |
|
| 3. Cruise Control |
|
| 4. I Stay In Love |
|
| 5. Side Effects |
|
| 6. I'm That Chick |
|
| 7. Love Story |
|
| 8. I'll Be Lovin' U Long Time |
|
| 9. Last Kiss |
|
| 10. Thanx 4 Nothin' |
|
| 11. O.O.C. |
|
| 12. For The Record |
|
| 13. Bye Bye |
|
| 14. I Wish You Well |
|
- E=MC2 [Jewelcase]
- Wykonawca:
-
Mariah Carey
Mariah nie ukazuje tu swojego talentu
(2009-12-29)
wikkax3
Więcej o recenzencie
Mimi jest najlepszą wokalistką od wielu, wielu lat. Na swoich albumach pokazywała różne brzmienia i atuty skali barwy swojego głosu, ale tutaj się nie popisała. "Migrate" jest rewelacyjną piosenką, gdzie na samy początku można usłyszeć ten piękny "gwizdek". "Touch My Body" jest kawałkiem porywającym do tańca i rozweselającym, ale... zastanawiam się, gdzie podziała się autorka tekstów "Love Takes Time", "Butterfly" czy "Never Too Far". Ta piosenka jest zboczona i nie pasuje do 38-letniej kobiety. "Cruise Control" to piosenka troszkę oklepana, ale miło się jest słucha. "I Stay In Love" to rewelacyjny singiel, ale też piękna ballada. "Side Effects" opowiada o jej pierwszym małżeństwie. Jest to piosenka porywająca do tańca, ale i bardzo osobista - rewelacja. "I'm That Chick" to bardzo zabawna piosenka utrzymywana na 3-4 oktawie, gdzie głos Mimi brzmi pospolicie. Jednak polecam, ponieważ wprawia w dobry nastrój. "Love Story" pokazuje nam dawną MC i ta piosenka jest cudna. Brakuje mi jedna popisu skali jej głosu pod koniec piosenki, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. "I'll Be Lovin' U Long Time" to kawałek, który bardzo mi się podoba i jest fajny na imprezkę. "Last Kiss" to kolejny mój ulubiony utwór z płyty: spokojny, opanowany... i znowu brakuje gwizdka. "Thanx 4 Nothin' " rewelacyjny kawałek. "O.O.C." ... żenada... w ogóle mnie nie rusza. "For The Record" jest jednym z najlepszych piosenek z płyty. W końcu można usłyszeć jej głos! "Bye Bye" jest piękną piosenką, gdzie parę razy podczas jej słuchania poleciały mi łzy. "I wish you well" to również piękna piosenka, dedykowana ojcowi Mariah, który zmarł w 2002, utrzymana w akompaniamencie fortepianowym. Tekst tej piosenki jest rewelacyjny - Mimi opiera się na cytatach w Biblii, a najpiękniejsze jest to, że jest to jedna z niewielu piosenek z "E=MC2", gdzie można usłyszeć jej pięć oktaw.
Mimi wysiliła się tylko tym, że zaprosiła wybitnych raperów do pomocy nad tymi kawałkami. Jednak nie pokazała tu skali swojego głosu i większość piosenek bez żadnych problemów mógłby zaśpiewać przeciętny śmiertelnik o 3 oktawowym głosie. Większość piosenek porywa do tańca i są dobre na domówkę, jednak na spacer czy do relaksu nie. Moim zdaniem lepsze jest "Memoirs Of An Imperferct Angel".
Przyznaję albumowi 4 za rytmiczne kawałki i piękne ballady, jednak byłoby 5, gdyby MC użyła całego swojego głosu, a nie tylko połowy.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Emancypacja do kwadratu?
(2009-09-26)
Mateusz
Klimecki
Więcej o recenzencie
"E=MC 2" to kontynuacja najwybitniejszego dzieła w dorobku piosenkarki, jakim
był album "Emancipation Of Mimi" z 2005 roku.
Płytę otwiera elektryzujący wokal Mariah, który zapowiada piosenkę "Migrate" -
czyli najlepszy utwór znajdujący się na tej płycie. Piosenka utrzymana w starych
klimatach, które już od kilku lat propaguje wokalistka. Soul i R&B to widocznie
gatunki w jakich artystka czuje się najlepiej, ale czy my też to czujemy?
Płyta rozpoczęła się mocnym i ciekawym brzmieniem, który długo zapada w pamięć,
następny to "Touch My Body", czyli pierwszy singiel z owej płyty.
Tym razem mamy odwołanie do "Loverboy" czyli przesłodzonego przeboju z 2001 roku. Piosenka ma nijaki przekaz, jest sztuczna i nie ciekawa muzycznie w porównaniu z "Migrate". "Cruise Control" jest delikatnie nużąca, ale ciekawa wokalnie, przez co płyta brzmi różnorodniej. "Bye, Bye" i "I Stay In Love" to ballady, które są całkowicie niezadowalające. Przypominając sobie "We Belong Together" czy "Without You" czujemy niedosyt i wyraźny chwyt marketingowy. "Side Effect" i "I'll Be Lovin ' Long Time" to idealnie skrojone i wyprodukowane kity, które są tak zwanymi zapychaczami albumu. Jak do tej pory płyta jest nagrana pod "jedną nutę", po za pierwszą piosenką otwierającą album. "Thanx 4 Nothing" to druga perełka albumu, która ma zupełnie inne brzmienie, mocny wokal, emocje i przekazuje artystyczny manifest. Jest coraz lepiej.
"O.O.C" porywa do tańca i rozprasza energię, poprawiając samopoczucie.
"For The Record", "I Wish You Well" i "Last Kiss" to powtórka z rozrywki, którą kochamy. Utwory są w starym dobrym stylu Carey z początków kariery, a przynajmniej z tej lepszej strony jej dotychczasowej kariery.
Po prostu świetne, dzięki nim "E=MC2" zyskuje na wartości. Moja ocena: 4,2 na 6. Polecam: "Migrate", "Cruise Control", "Thanx 4 Nothing", "O.O.C", "For The Record", "I Wish You Well" i "Last Kiss".
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Chyba miałem większe oczekiwania
(2008-05-29)
Łukasz
Zalewski
Więcej o recenzencie
Od 3 dni słucham tego krążka bez przerwy i jakoś nie mogę się do niego do końca przekonać, a mówię to jako fan twórczości Mariah. Po rewelacyjnej "Emancypacji", Mimi, gdzie każdy kawałek był perfekcyjnie dopieszczony, każda nuta dokładnie przemyślana ten krążek wypada niezmiernie blado. Mariah w żadnym, dosłownie w żadnym, utworze nie pokazuje pełni swoich możliwości wokalnych, które są przecież bezdyskusyjne. Wystarczy wspomnieć utwory takie jak "Emotions", "My All" czy chociażby "We Belong Together", w któych Meriah dosłownie przeszywała wokalem słuchacza wywołując dreszcze. "E=MC2" niestety takich dreszczy nie wywołuje. Najmocniejszą stroną albumu są szybsze utwory: "Migrate", "Side Effects", "O.O.C." czy "I'm That Chick". Ballady niestety są dość słabe, zwłaszcza w sferze aranżacyjnej. Ich linie melodyczne oraz produkcja są tak do siebie zbliżone, że zbijają się w jedną masę. Wyróżniają się "For The Record", "Bye Bye" i chyba najlepsza na płycie old schoolowa ballada "I Wish U Well", w której jako jedynej Mariah pokazuje choć odrobinkę swoich możliwości wokalnych.
Podsumowując, "E=MC2" z pewnością nie będzie moją ulubioną płytą Mariah (ani płytą w ogóle). Nie jest albumem z gruntu złym, jednak gdy sięgam po album diwy to chcę usłyszeć diwę, a nie Christinę Milian.
Nieco rozczarowany czekam na nowy album, a w międzyczasie pobujam się przy "Migrate".
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Emancypacja do kwadratu
(2008-05-16)
Tidus
Więcej o recenzencie
Po ogromnym sukcesie poprzedniego krążka - "The Emancipation Of Mimi", na którym poznaliśmy nową odsłonę Mariah, przyszedł czas na jego bezpośrednią kontynuację. Już samym tytułem, którego rozwinięcie to "Emancipation = Mariah Carey squared", Mariah wyraźnie nawiązuje do poprzedniej płyty. Brzmieniowo E=MC2 to, tak jak poprzednik, znakomita mieszanka r'n'b, hip-hopu, soulu, gospel i popu. Jak wypada w konfrontacji z pierwszą odsłoną Mimi? Myślę, że bardziej przebojowo.
Krążek zmierza wyraźnie w stronę tanecznych bitów, odchodząc trochę, od tak bardzo charakterystycznych dla Mariah, ballad. Oczywiście te ostatnie nadal w repertuarze Mimi znajdziemy - spokojne "For The Record", czy "I Stay In Love", to wg mnie najpiękniejsze utwory na płycie; porównywalne, jeśli nie lepsze, niż pamiętny "We Belong Together". Artystka po raz kolejny zaprosiła do współpracy wielu raperów; tym razem ich udział w tworzeniu płyty jest nawet bardziej widoczny. Otwierające "Migrate", czy naprawdę mroczne "Side Effects", to utwory w których usłyszymy rapujących gości. Czytałem recenzję, w której zarzucono Mariah, że pozostała tylko "refrenistką" oddając zbyt duże pole do popisu rapującym gościom. Oczywiście recenzja była spod pióra polskiej recenzentki, gdyż żaden zagraniczny autor nie pozwoliłby sobie na tak daleką nadinterpretację - rap jest zaledwie w kilku piosenkach i nigdy nie trwa więcej, niż 25% utworu. Goście są jedynie wisienką na świetnym torcie, jakim jest E=MC2. Przez zagraniczne media krążek został bardzo dobrze przyjęty - nie spotkałem się z oceną poniżej 80%.
Nie mogę niestety pozostać bezkrytyczny wobec samego śpiewu Mimi. O ile jej głos brzmi, jak zawsze, po prostu wspaniale, to niestety Mariah zrobiła wyraźny ukłon w stronę mainstreamowej publiczności i odrzuciła manierę wysokiego śpiewania, poza linią melodyczną. We wspomnianym wcześniej "For The Record" znajdziemy fragmenty dawnego "wycia" diwy, lecz w większości piosenek Mariah śpiewa już bardzo równo i nie pozwala sobie na zbyt wielkie manipulacje głosem. Dla mnie to zdecydowany minus, gdyż o Mariah wiele można powiedzieć, ale chyba każdy zgodzi się z tym, że tak wysoko i pięknie nie potrafi śpiewać (prawie?) nikt inny. Na płycie mamy też kilka (udanych!) eksperymentów muzycznych - "O.O.C", czy "Cruise Control" nie brzmią w stylu Mariah i czerpią nawet z gatunków takich jak reggae, lecz są świetną, lekką propozycją na nadchodzące letnie dni.
Zwykle "drugie części" nie dorównują oryginałom, lecz w tym wypadku z wielką ulgą stwierdzam, że druga część dokonań wyemancypowanej Mimi zdecydowanie nie zawiedzie fanów "jedynki". Słucham tej płyty od miesiąca i nie zanosi się na to, żebym mógł przestać.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
E=MC²
(2008-04-20)
Krzysztof
Adamaszek
Więcej o recenzencie
Mariah wyszła z życiowego zakrętu i po raz kolejny wraca z niesamowitą płytą. Tytuł "E=MC²" to oczywiście nawiązanie do poprzedniego albumu "The Emancipation of Mimi", ale do kwadratu. I tak jest. Płyta jest jeszcze lepsza i jeszcze dojrzalsza. Mariah umieściła tu kawałki, które reprezentują bardzo wiele gatunków. Od hip-hopu ("Migrate), przez lekki dance ("I'm That Chick") R&B ("Side Effects"), soul ("I Wish You Well"), reggae ("Cruise Control") po spokojne ballady ("Bye Bye", "Last Kiss"). Znalazło się równie miejsce, by rozwinąć melodie z 30 -sekundowego spotu reklamującego jej perfumy "M" i tak oto powstał utwór "For the Record", który moim zdaniem jest najlepszy na tym albumie. Jednak prawda jest taka, że album do najłatwiejszych nie należy. Odsłuchanie go jeden raz może Was zrazić, gdyż na jeden odsłuch wszystkie utwory brzmią podobnie. Jednak trzeba mu poświęcić trochę więcej czasu i skupić się na każdym utworze z osobna i wtedy dopiero w pełni doceni się tę płytę. Niezaprzeczalnym faktem jednak jest to, że Mariah ma się świetnie, co zresztą i widać i słychać. "The Emancipation of Mimi" przyniosła Mariah 3 Grammy. Czyżby teraz dostała ich 9? Wszystko na to wskazuje...
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(11)