Recenzja-Rzeczpospolita - Zapiski z informatycznego raju
Ocena 4 na 5
P.K.
Więcej o recenzencie
Literatury traktującej o problematyce komputerowej w naszym kraju nie brakuje. Natomiast książek przedstawiających historie sukcesu na rynku informatycznym jest mniej więcej tyle, co międzynarodowych karier naszych rodaków w tej dziedzinie - czyli raczej niewiele. Tym bardziej interesująca wydaje się być E-mailem z Doliny Krzemowej Marka Hołyńskiego - która wkrótce ukaże się w księgarniach - autora publikującego również na stronach "Rzeczpospolitej".
Cupertino, Menlo Park, Palo Alto, Sal Jose czy Sunnyvale to symbole Krzemowej Doliny - informatycznego raju, będącego miejscem, gdzie opracowywane są niemal wszystkie nowoczesne technologie związane ze światem komputerów. trafienie do jednej z firm mających swoje siedziby w Sillicon Valley jest rodzajem informatycznej nobilitacji. Jednocześnie, jak pisze Hołyński, rzeczywistość Krzemowej Doliny odbiega znacznie od wyobrażenia przeciętnego śmiertelnika o pracy w najbogatszych komputerowych koncernach. Nie ma białych koszul, krawatów i garniturów, są za to znoszone jeansy i trampki szefów firm, którzy jeszcze nie zdążyli pozbyć się swoich uniwersyteckich nawyków. Panuje atmosfera "garażu", nadająca pracy nad informatycznymi projektami pewien "romantyczny" posmak.
Połowa i koniec lat 90. to również okres gwałtownego wzrostu znaczenia Internetu - początek sieciowej rewolucji i zmiany w sposobie myślenia szefów największych firm na rynku komputerowym. Urosły nowe fortuny, pojawili się nowi gracze, lecz niektóre firmy, doskonale niegdyś znane, odeszły w niebyt. Przy okazji w E-mailem z Krzemowej Doliny dostało się również największym dziś firmom na rynku sprzętu i oprogramowania - m.in. Microsoftowi i HP. "Informatyczny romantyzm" owocujący nowymi ideami zastąpiony został teraz błyskotliwymi posunięciami marketingowymi i sprytem prawników. Zapiski z codziennego życia i pracy w Krzemowej Dolinie to również obraz błyskawicznie tworzących się i rosnących firm, których jedynym kapitałem był pomysł, a strategia streszczała się do słowa "Internet". Nie można oprzeć się wrażeniu, ze od tego czasu wiele się zmieniło.
Młodsi czytelnicy dowiedzą się z książki również o czasach jeszcze sprzed fotorealistycznej grafiki "Parku Jurajskiego" i szybkich strzelanin w rodzaju "Quake". Nawiasem mówiąc, ciekawe, czy ktoś dzisiaj jeszcze pamięta o prymitywnych grach w rodzaju "Pong", czy filmie "TRON" - prekursorach dzisiejszych, wypełnionych fajerwerkami efektów technicznych filmów i programów komputerowych. Marek Hołyński to bowiem jeden z najlepszych na świecie ekspertów zajmujących się komputerową grafiką i najbardziej znanych Polaków pracujących w amerykańskim przemyśle komputerowym. Wywodzący się z Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej Hołyński pracował w latach 80. na Mssachusetts Institute of Technology oraz Uniwersytecie Bostońskim. Do 1997 zatrudniony był na słynnej Silicon Graphics - firmie, która na początku lat 90. zaprezentowała graficzne stacje robocze Indy i Indigo.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji