Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Elbing 1945. Odnalezione wspomnienia. Tom 1
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Tomasz Stężała
- Wydawnictwo:
-
Instytut Wydawniczy Erica
- ISBN:
- 978-83-62329-10-6
- Sprawdź inne tytuły:
-
Tomasz Stężała
Przedstawiamy Państwu niesamowitą powieść o prawdziwej historii Elbląga. Autor bardzo realistycznie w oparciu o badania przedstawia obraz miasta do którego nieuchronnie zbliża się front. Rok 1944 Prusy wschodnie. Nadciąga sowiecka ofensywa. Z relacji mieszkańców urywków listów notatek i dokumentów powstała wciągająca opowieść opisująca wydarzenia tamtych dni. Poznajemy zarówno mieszkańców ówczesnego Elbinga losy niemieckich obrońców jak i historię żołnierzy Armii Czerwonej. Ich oczami poznamy kulisy tych niezwykle morderczych walk które posłużyły Sowietom jako poligon przed zdobyciem Berlina. Powieść Tomasza Stężały w barwny i sugestywny sposób ukazuje czytelnikowi jak naprawdę przebiegało sowieckie wyzwolenie.
- Elbing 1945. Odnalezione wspomnienia. Tom 1
- Autor:
-
Tomasz Stężała
Po obu stronach walczą ludzie
(2011-02-15)
Joanna
Gołaszewska
Więcej o recenzencie
Ze wstępu do tej powieści dowiadujemy się, że autor napisał książkę na podstawie relacji bezpośrednich świadków ze zdobywania Elbląga w styczniu 1945r. I dlatego ta historia jest taka przejmująca.
Otóż relacje są prowadzone dwutorowo - oglądamy przygotowywanie miasta do obrony, widzimy ogromne skupisko ludzi zamieszkane przez Niemców i Polaków. Często napotykamy wzmianki, że przed wojną było tu wielu Żydów i właściwie nikomu oni nigdy nie wadzili - mieszkańcy nauczyli się żyć w zgodzie i harmonii w tym wielonarodowościowym tyglu. Mieszane małżeństwa wcale nie były rzadkością. Przykładem takiej mieszanej rodziny jest małżeństwo brata jednej z głównych bohaterek - Polki Katarzyny. Jej brat ożenił się z Trudą i w codziennej rzeczywistości nikt nie pamiętał o tym, że ona jest Niemką.
Co mną wstrząsnęło najbardziej to fakt, że taki stan rzeczy przeszkadzał Niemcom przygarniętym z dobrego serca przez tych ludzi. Mauerowie to Niemcy uciekający przed Sowietami z Kurlandii. Długo się tułali, zanim osiedli na trochę w Elbingu, w domu Roberta i Trudy. Dostali dach nad głową, jedzenie, ciepło, dobre słowo. A co im przeszkadzało? To, że Truda wyszła za tego "Polaczka"? Za podczłowieka.
Takich różnych drażliwych sytuacji jest mnóstwo. Rosyjscy żołnierze hamowali się ze swoim bestialstwem na terenach rdzennie polskich, ale gdy tylko ofensywa ruszyła na tereny Prus, musieli sobie odbić za wszystkie krzywdy, których dotychczas zaznali od hitlerowców. Za rodziny zmarłe z głodu w Leningradzie, za ofiary nacjonalistycznych czystek na Ukrainie.
Trudno mi o tym pisać obiektywnie - czytałam tę książkę z wielkim zainteresowaniem, bo Rastenburg to dzisiejszy Kętrzyn, obwodnicę wokół Elbląga mam opanowaną i resztę tych terenów znam tyle o ile, ale wiecie, jak to jest, gdy się czyta o miejscach, po których często się jeździ. Iława, Ostróda, Pasłęk, wioski na trasie Elbląg-Trójmiasto - przypominałam sobie te miejsca. Dlatego ta książka jest dla mnie ważna.
Niestety, pierwszy tom kończy się w momencie, kiedy zdobywanie samego Elbląga ma się dopiero zacząć. Przez całą książkę obie strony się do tego przygotowują - Niemcy budują umocnienia (wykorzystując więźniów z obozu w Sztutowie), Rosjanie szkolą swoich nowych poborowych. Poznajemy bohaterów, ich marzenia, pragnienia, rodziny. Zżywamy się i z Ottem i z Andriejem. Ci młodzi chłopcy w innych okolicznościach może zostaliby przyjaciółmi?
Kiedyś, dawno dawno temu, nastolatką będąc, nudziłam się już czytając o wojnie. Wojna i wojna - myślałam. Ile można? A dziś twierdzę, że trzeba przypominać młodym ludziom o tamtym koszmarze. Trzeba im pokazać i nie można nigdy zapomnieć. Nigdy. Żeby koszmar się nie powtórzył. A ta książka pokazuje tragedię ludzi. Nie państw, nie systemów, ale ludzi.
Ale mimo to mam nadzieję na drugi tom. Bo ja wiem, jak to się skończy - poszperałam w necie, poczytałam o historii Elbląga, popatrzyłam na przebieg przemarszu Armii Czerwonej, więc wiem - zakończenie mnie nie zaskoczy. Ale jak wcześniej napisałam - historia składa się z losów jednostek. Ciekawa jestem, co będzie z Katarzyną i Hubertem, Karlą i Elsą. I małym Erwinem. Bo miasto to ludzie w nim żyjący. Jak ludzie poradzą sobie w tej dziejowej nawałnicy?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Walka o Elbląg z różnych perspektyw
(2011-01-26)
Doorka7
Więcej o recenzencie
"Elbing 1945. Odnalezione wspomnienia" to książka poruszająca. Nie jest typową opowieścią o wojennych czasach, choć jej druga połowa składa się z przeplatanych przeżyciami cywilów dokładnych opisów akcji – z perspektywy Niemców i Rosjan, co daje naprawdę ciekawy efekt.
Pokazana przez autora wielość narodowości i wyznań mieszkańców Elbląga przypomina, że to nie było „polskie miasto”, jak zwykło się myśleć, i że choć nie zawsze przedstawiciele tych narodowości żyli ze sobą w zgodzie, to na pewno współdziałali, by obronić swoje miasto. Uświadamia, że atak Sowietów na Elbląg to faktycznie nie było „wyzwolenie” Polaków od Niemców. Owszem, wyzwolili oni jeńców okolicznych obozów koncentracyjnych (jednak nie można zapominać, że zaraz potem NKWD utworzyło tam obóz dla swoich więźniów), ale samo miasto było równie niemieckie, co polskie, czy więc można nazwać „wyzwoleniem” walkę z Niemcami, którzy chronili także ich miasto?
Stężała przedstawia historię walk w Elblągu (i przygotowań do nich) w taki sposób, że można zrozumieć motywację, uczucia i przekonania każdej ze stron walczących. Prawie każdy z bohaterów, niezależenie od tego, czy to Polak, Niemiec, czy może żołnierz Armii Czerwonej, staje się człowiekiem, istotą ludzką z uczuciami, przemyśleniami, także krytycznymi odnośnie ideologii, której powinien być wierny jako członek danego narodu. Autor pokazuje, że nie tylko fanatyczni Niemcy walczyli za III Rzeszę, a Armia Czerwona to nie tylko ludzie zapatrzeni w Stalina, myślący wyłącznie o honorach, jakie zdobędą po „wybiciu” Polaków i Niemców. Także Polacy nie są u Stężały święci. To wszystko sprawia, że czyta się tę książkę w sposób, który nie pozwala ograniczyć się do tego, co ogólnie wiemy na temat drugiej wojny i ludzi, którzy aktywnie brali w niej udział. Niby każdy zdaje sobie sprawę, że wszyscy ci, którzy walczyli po różnych stronach, też byli ludźmi z krwi i kości, że mieli swoje uczucia, myśli, marzenia. Ale kiedy się czyta książkę, w której – jak u Stężały – poznajemy różne punkty widzenia, trudno chwilami nie wczuwać się w przeżycia również wrogów. Do momentu rozpoczęcia ataku Sowietów na Elbląg jakoś nie chce się wierzyć, że bohaterowie, z którymi się zapoznajemy, których życie osobiste nie jest już nam obce, zaraz nawzajem będą się zabijać. Że mogą się tak nienawidzić. Że ich interesy są na tyle sprzeczne, że nie tylko niemal zrównają z ziemią jedno z najstarszych miast w Polsce, ale i sprawią, że zginie tyle jego mieszkańców.
Imponujący jest zakres informacji i danych, jakie musiał odnaleźć autor przed przystąpieniem do pisania. Zresztą niektórymi źródłami dzieli się na końcu książki oraz na swojej stronie internetowej (Ciekawy pomysł! Prawie jak książka multimedialna – łatwy dostęp do linków do filmów archiwalnych, do zdjęć bardzo przyjemnie urozmaica lekturę i pozwala trochę lepiej sobie to wyobrazić. A przede wszystkim przypomina, że to byli prawdziwi, żyjący wtedy ludzie, a nie wymyślone postacie). Bardzo polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji