-
-
-
-
-
7
- O.S.T.R.
-
cena:
30,49
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Eldo 27
Średnia ocena z 23 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Eldo
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2007
- Nr katalogowy:
- 1732262
- Sprawdź inne tytuły:
-
Eldo
Nowy album rapera Eldo. Artysta mówi o swoich nagraniach, że jest to "płyta dla ludzi, którzy lubią hip hop, nie dla niedzielnych słuchaczy chcących pobujać się na domówce z koleżankami z gimnazjum. Klimatem na pewno blisko tej płycie do Eterni. Jest surowa i mocna tekstowo". Gościnnie pojawiają się: Diox i Juzek, a za produkcję odpowiedzialni byli m.in. Flamaster, Kixnare, Daniel Drumz, Dena, Zna i Webber. Płyta objęta patronatem Merlin.pl
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Co słychać? |
 |
 |
| 2. 27 |
 |
 |
| 3. Szyk (gościnnie Pjus) |
 |
 |
| 4. Noc, rap, samochód (gościnnie Diox) |
 |
 |
| 5. Noc (skit) |
 |
 |
| 6. Zamieć prawdę pod dywan |
 |
 |
| 7. Krew, pot, sperma i łzy |
 |
 |
| 8. Dzieciństwo |
 |
 |
| 9. I'm in love |
 |
 |
| 10. Styl, flow, orginalność |
 |
 |
| 11. Dany Drumz gra funk |
 |
 |
| 12. Ferajny |
 |
 |
| 13. Spacer |
 |
 |
| 14. Są rzeczy, których chciałbym nie pamiętać |
 |
 |
| 15. Więcej |
 |
 |
| 16. Koniec |
 |
 |
- Eldo 27
- Wykonawca:
-
Eldo
Szacun dla tej płyty
(2010-06-05)
Piotr
Balkus
Więcej o recenzencie
Eldo to raper, który w słynnym filmie Sylwestra Latkowskiego "Blokersi" wypowiedział się niepochlebnie o polskiej scenie hiphopowej, negując komercjalne podejście do tej muzyki części artystów. Na płycie "27" nie zajmuje się jednak tzw. 'dissowaniem', czyli obraźliwymi ripostami pod adresem kolegów po fachu. Wręcz przeciwnie, to bardzo osobisty album, pełen respektu dla Warszawy, skąd Eldo pochodzi, pełen rozliczeń z samym sobą, połączone z uświadamianiem słuchacza jak ważną rolę pełni w hip-hopie patriotyzm lokalny.
Całość zaczyna się spokojnie, "po bożemu". Dwa pierwsze kawałki - runda rozpoznawcza. Dostajemy wykładnię tytułu płyty (27 to dzień miesiąca, w którym urodził się Eldo, ale i w ubiegłym roku, kiedy płyta powstawała, miał on właśnie tyle lat) i słyszymy dźwięki, do których nas przez ostatnie lata przyzwyczaił, chociażby na płycie Eternia, lub na krążkach macierzystej formacji Grammatik. Trzeci numer na albumie, Szyk, to prawdziwy nokaut... jednak w tym przypadku bardzo przyjemny. Chce się tego numeru słuchać na okrągło! Klimat znany z kompozycji Jamesa Browna, czy może bardziej grupy Four Tops. Oldskulowy bit i nawijka o modzie na warszawskich ulicach ("Na mieście dużo pedałów, chociaż żaden nie jest gejem, zajarali się Beckhamem i latają z irokezem"). A do tego gościnnie niejaki Pjus z 2cztery7! Oboje zaśpiewali już niedawno jeden numer na albumie Molesty Ewenement z 2006 roku. Jak widać przypadli sobie do gustu. Mnie również.
Kiedy zauważam, że kolejny numer jest świetny, zaczynam nie żałować trzydziestu złotych z hakiem, które wydałem na ten album. Ale potem z każdą kolejną minutą robi się na "27" coraz gorzej i mój 'pieniężny żal' powraca...
Do dwunastego utworu na krążku nie dzieje się właściwie nic. Eldo powiela schematy swoich starszych kompozycji, serwując rap, który nie wzbija się ponad przeciętność, a momentami w ogóle nie rozwija skrzydeł. Nawiązuje przy tym do klimatów amerykańskiego popu lat sześćdziesiątych i gdzieniegdzie słychać jego fascynację wczesną twórczością Wilson Picketa. Ale przychodzi ocalenie... Song zatytułowany "Ferajny" ma niesamowitą, jakby astronautyczną melodię i stonowany bit - to wszystko przenosi słuchacza w inny wymiar. Warszawski raper śpiewa o przemianach swojego miejsca zamieszkania: "Miasto zostało to samo, język się zmienił, i są ziomki z podwórek zamiast ferajn z kamienic", odnosząc się do niego z szacunkiem, uderzając przy tym w nieco sentymentalny ton, który utrzymuje się w następnej kompozycji pt. Spacer, opowiadającej o włóczeniu się nocą po zaułkach miasta. Utwór Spacer należy do lepszych na "27", dobrze kojarzy się z produkcjami Snoop Dogga. I chociaż na tym numerze płyta się nie kończy, to można śmiało już ją wyłączyć, bo dalej jest już tylko rapowa mąka.
Cały album jest bardzo osobistą wypowiedzią muzyczną, choć, jak łatwo zauważyć, nie pozbawioną odwołań do hip-hopowej i częściowo soulowej tradycji. Brakuje tej płycie jednak świeżości andergrandu, polotu debiutanta. Eldo miejscami popada w rutynę, a tak jak wiadomo potrafi zabić. Ale summa summarum nie żałuję tego, że nabyłem ten krążek. I wy z pewnością nie pożałujecie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(23)