Telewizyjna inscenizacja jednego z najwybitniejszych dzieł Sławomira Mrożka, w reżyserii Kazimierza Kutza, ze znakomitymi kreacjami Marka kondrata i Zbigniewa Zamachowskiego w rolach emigrantów. W noc sylwestrową, kiedy cały świat się bawi, w suterenie na obrzeżach wielkiego miasta toczy się dialog dwóch osób - emigranta politycznego i zarobkowego gastarbeitera. Wszystko ich dzieli: pochodzenie, obyczaje, poglądy. Ich oczekiwania wobec Zachodu też są odmienne: inteligent szuka wolności duchowej, proletariusz - materialnej. Obaj przeżywają dramat monotonnej i beznadziejnej egzystencji. Żyją złudzeniami i są tak samo bezradni.
Sukces reżysera, porażka wydania.
(2010-03-20)
MarS
Więcej o recenzencie
Każdy miłośnik Kazimierza Kutza będzie zadowolony. A może każdy, kto lubuje się w estetyce "klasycznego" teatru telewizji - tej spod znaku oszczędnych dekoracji, braku plenerów i "filmowych" środków. Reżyser przekonuje (podobnie jak w "Kolacji na cztery ręce"), że nie potrzebuje zbyt wiele przestrzeni, przedmiotów, fajerwerków... Jedynie parę dobrych aktorów, którzy wcielą się w postacie, przeciwstawione sobie. To konflikt, narastający od pierwszej sceny, zawikła widza i zafrapuje na cały czas sztuki. I mimo dość długiego seansu, na pewno nie będzie miejsca na znużenie. W tym zasługa niebanalnego tekstu, wybitnego reżysera i dobrze dobranych aktorów. Kondrat i Zamachowski prowadzą swój dialog w przestrzeni piwnicy, pod "cywilizowaną", zachodnią Europą, która nie za bardzo o nich pamięta - gościach z biednego, komunistycznego kraju na Wschodzie. Dwaj aktorzy igrają z dwoma wizerunkami emigranta - inteligenta i robola - by ukazać niedole polskiego człowieczeństwa. A jest - jak to u Sławomira Mrożka - niezwykle zabawnie i groteskowo. Bohaterów otaczają walające się puszki z psia karmą, czarna dziura po nieobecnych już muchach i jakiś ból egzystencji (ewentualnie jej pustka). Jeden z nich Polaków ciągle musi dawać, by drugi łakomie pożerał (nieświadomie wystawiając się przy tym na psychologiczne represje współlokatora). Szmery cały czas towarzyszą parze rozbitków - w rurach gra kanalizacyjna muzyka, na górze "ludzie" świętują Nowy Rok. A na dole - w piwnicy - świnia i wół smętnie zalewają swe smutki. Niestety, sama jakość wydania dvd jest dość żenująca. Nie wiem, czy to kwestia długości produkcji (ponad dwie godziny!) - co powinno zostać jakoś zniwelowane przed płytę dwuwarstwową). Duża pojemność nie jest jednak zbytnio wykorzystana - objętość plików zajmuje niewiele ponad 5 gigabajtów. Podobnie nieciekawie zostało przygotowane wydanie spektaklu Laco Adamika "Elżbieta Królowa Anglii". Jedenaście lat dzielące te spektakle nie są zbytnio zauważalne - obrazowi w obu przypadkach daleko do klarowności. Nie jest to na pewno wizualna "żyleta". Poziom płyty dvd z "Emigrantami" zbliżony jest do jakości wydania na kasecie wideo. Ze wstydem oglądam te spektakle i zastanawiam się, czy były rejestrowane w aż tak niekomfortowych warunkach, że i dziś niewiele da się z nich wykrzesać? Zabrakło funduszy na cyfrowe odnowienie kopii? W ramach dodatków zamieszczono zdjęcia okładek czterech wydań przedstawień teatru telewizji, z drobnymi "żywymi" fragmentami sztuk w tle - taki substytut zwiastunów? To wszystko, a chciałoby się zobaczyć więcej - np. jakikolwiek wywiad z kimkolwiek - to w końcu "Złota Setka", jak dumnie głosi napis na pudełku. "Pętlę" W. J. Hasa wydano z "Ulicą brzozową", wywiadem z Gustawem Holoubkiem. Tu widz musi się zadowolić wyjątkowo marnej jakości wydaniem dvd i, jeśli chce, ustawić płytkę na swej inteligenckiej półeczce obok dzieł zabranych Mrożka czy Mickiewicza, poprzestając na "klasie" złoconego opakowania.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji