Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Epifania Wikarego trzaski
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Szczepan Twardoch
- Wydawnictwo:
-
Wydawnictwo Dolnośląskie
, Czerwiec 2007
- Seria:
-
Behemot
- ISBN:
- 978-83-7384-692-0
- Liczba stron:
- 176
- Wymiary:
- 130 x 205 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Szczepan Twardoch
Trzecia powieść Szczepana Twardocha, jednego z najbardziej obiecujących młodych polskich pisarzy, socjologa, filozofa, publicysty, jest czymś więcej niż kolejną fantastyczną historią. To podróż przez śląską prowincję, gdzie każdy człowiek ma swój dramat, opowiedziana znakomitym językiem, obfitująca w niebanalne pomysły i oryginalne spostrzeżenia - wyjątkowa książka. Jej bohater, tytułowy ksiądz Jan Trzaska, intelektualista w sutannie, zostaje wikarym w małej miejscowości na Górnym Śląsku. Czuje się tam jak na zesłaniu - aż pewnej nocy zjawia się u niego Jezus Chrystus w towarzystwie archanioła Michała. Odtąd słowo wikarego oszałamia, dotyk leczy, a na Śląsk zjeżdżają dziennikarze, duchowni, a przede wszystkim chorzy pragnący uleczenia. Czy to jednak możliwe, żeby Jezus rozmawiał z człowiekiem? "Szczepan Twardoch próbuje na nowo odkryć konwencję współczesnej opowieści o rzeczywistości złożonej po równo ze świata materialnego i świata ducha. Pomiędzy powieścią grozy i powieścią obyczajową - czy pozostało miejsce na literaturę, w której przydarzające się nam objawienia nadnaturalnego nie są ani efektem choroby psychicznej, ani formą magii?"
Jacek Dukaj
- Epifania Wikarego trzaski
- Autor:
-
Szczepan Twardoch
Jak to Jezus zamieszkał w szafie
(2007-11-30)
Bartosz
Soczówka
Więcej o recenzencie
Epifania, z greckiego epifaneia, znaczy objawienie, ukazanie się bóstwa światu i ludziom. Sytuację, w której młodemu wikaremu objawia się Jezus w towarzystwie archanioła Michała, bez wątpienia możemy doń zaliczyć. Nie jest powiedziane, czy okoliczności objawienia, bądź jego treść mają tutaj znaczenie. A te właśnie są w powieści Szczepana Twardocha co najmniej "wyjątkowe". "Epifania wikarego Trzaski" to barwna opowieść o młodym księdzu, który z Warszawy przeniesiony zostaje na śląską prowincję. Zderzenie tych dwóch światów jest dla niego trudnym przeżyciem, w którym odnajduje Boga i coraz to nowe wartości swojej posługi. Pewnego dnia jego życie ulega jednak diametralnej zmianie. Oto na plebani, u tytułowego wikarego Trzaski, pojawia się Jezus Chrystus w towarzystwie Michała Archanioła i zapowiada, że kolejne objawienie stało się właśnie udziałem księdza i to właśnie on został wybrany, by przekazać światu kolejne prawdy wiary. Reakcja księdza? "Ja pierdolę!". Dokładnie w takim nastroju, w jakim obecnie jesteś Drogi Czytelniku, pokonujesz kolejne stronice tej barwnej przypowieści. Od momentu spotkania z Jezusem ksiądz Jan Trzaska zaczyna być obiektem niezwykłych wydarzeń. Jego mowa przyciąga tłumy, jego dłonie uzdrawiają chorych, a on sam zastanawia się, czy nie zwariował. A na to wszystko Jezus upodobał sobie szafę wikarego za miejsce, w którym się zatrzyma na czas ich wspólnej misji. Powieść Twardocha to z jednej strony pomysłowa i oryginalna historia, a z drugiej niezwykle refleksyjna powieść obyczajowa. Z początku jest bardzo wesoło, jednakże im bliżej jesteśmy końca książki, tym bardziej rozumiemy, że intencje autora dalece wykraczają poza chęć rozbawienia nas. Grzech, przebaczenie, nawrócenie - wszystko to przybliża nam Szczepan Twardoch. Mnogość barwnych postaci, ich indywidualne historie i przeżycia są bez wątpienia wielkim atutem powieści. Gorąco polecam "Epifanię wikarego Trzaski", którą czyta się bardzo lekko i która z dozą dobrego humoru, zmusza nas do refleksji nad człowiekiem i otaczającą go rzeczywistością.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Objawienie księdza Janeczka
(2007-07-20)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Nie mam pojęcia kto decyduje o tym, że powieść przynależeć ma do takiego, a nie innego nurtu literackiego, ale określanie noweli Szczepana Twardocha mianem
"fantasy" jest grubym nadużyciem. Oczywiście, definicja owego nurtu już dawno wypłynęła poza krasnoludki i czarownice, ale jednak... Historia, którą ofiaruje nam Twardoch jest powieścią tak w pełni realistyczną, że aż przeraża. Tym bardziej, gdy zna się śląskie obyczaje, śląską gwarę i historię. Zachowania i mentalność. Historia księdza, któremu objawia się Chrystus z aniołem, który nagle otrzymuje dar uzdrawiania i szansę na zostanie prorokiem, nie jest opowieścią fantasy. To raczej realistyczna wizja małej mieściny, zwykłych ludzi, oraz tak rzadko spotykanego: zwyczajnego, prostego życia i człowieczeństwa. Oto świat, w którym polityka stoi niżej, niż to, co mówią starcy. W którym etyka rozbiega się w dwie strony, jest tym czego uczą w szkole i tym, co wpojono w umysły od urodzenia. Wspaniała opowieść o kawałku świata, w którym przytrafił się cud. Świata, gdzie na mszę chodzą stare panny i wdowy, babinki ze zgarbionymi plecami i miejscowy głupek, a wraz z nimi demony przeszłości i wielka historia. Bo ów świat nie oddarł się od gęstej tkaniny przeszłości. On wciąż nią jest. To w niej żyje i nią się karmi. Jednak zrozumienie tego przez uczonego, choć młodego księdza jest dopiero pierwszą lekcją. Drugą jest próba jego wiary, a trzecią wielkie spotkanie z jedyną i istotną... prawdą. Oto historia o ludziach, w których nie wymarła definicja człowieczeństwa. Socjologiczna, filozoficzna, społeczna i antropologiczna... i pomimo tych wszelkich wielkich nazw, także wspaniała, zabawna i mądra. Cudowna chwila, spędzona ze świetną fabułą, językiem, ale przede wszystkim z obrazami ludzi i ich rzeczywistości.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Epifania! Twardoch!!!
(2007-07-16)
Subiekt
Więcej o recenzencie
Epifania! Coż za spotkanie. Ksiądz daje się oszukać Upadłemu i wierzy, że jest wybranym. Czyni cuda - uzdrawia, nawraca i takie tam. Niby nic nowego.
Twardoch jednak, niczym dobry sprzedawca, pakuje stary towar w piękniutkie opakowanie. Są zwykłe, ludzkie, ich dylematy - wierzyć, czy nie wierzyć, czy to się opłaca? Czy bóg wynagrodzi? Szatan podszywa się pod Chrystusa, Szatan okazuje się oszustem, Boga nie ma! Aj, tu się Twadoch chyba wyłożył. Gdzie ten jego Bóg z Chestertona? Ksiądź się daje oszukać, czyni cuda, nie w imieniu Chrystusa tylko w imieniu Opus Diaboli! Nie zdradzam, każdy się zorietuje od razu, no bo czyżby Bóg Chestertona chował się w szafie. On potrzebuje kaplicy i dachówek, takich, co nie przemakają. I tych, co na dachówki dadzą. A nasz główny bohater tkwi w polityce jak w gnoju! Cień solidarnościowego ojca ma wływ na jego kleszą karierę. Także miesza się tu i wiara i polityka. Tych co zniechęciłem, zachęcam, proza pisana jest lekko, swobodnie, podoba mi się Śląsk, podoba mi się, że tam gołębiami się zajmowali, a w szafach mundury waffen ss trzymali, że to wszystko u Twardocha jest. Dla mnie ta książka jest z twardochowych najbaradziej poukładana, czyta się szybko, takie 48 godzin. Ale, co ważne, chce się czytać. I takie tam wydumane, że... w przerwach, że do braci... się nie umywa. To potwarz. Książkę należy czytać i nie jest jedną z wielu, tylko tą, którą czytać należy. Polska tu jakaś lepsza (nie o obraz chodzi, ale o ramkę), wierzyć się chce, a to szanuję i na to straciłem niecałe 20 zł.
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Objawienie!
(2007-07-11)
Jan
Franczak
Więcej o recenzencie
„Epifania wikarego Trzaski” to przede wszystkim znakomite czytadło, w najlepszym rozumieniu tego słowa, od którego trudno się oderwać od pierwszej do ostatniej strony. Czytelnik wciągnięty w wir opowieści po odwróceniu ostatniej kartki odkłada książkę z poczuciem żalu, że to koniec. Takiego uczucia, znanego mi z dzieciństwa, nie doznałem już dawno przy lekturze wielu „poważniejszych” utworów literackich. Choć u Twardocha nie ma piratów, tylko księża, choć zamiast skarbu jest Skarbnik, a rolę mówiących dziwnym narzeczem tubylców odgrywają Ślązacy, to ma się wrażenie uczestnictwa w niezwykłej przygodzie, którą żal porzucać.
Powieść Twardocha można oczywiście przeczytać tylko w celach rozrywkowych, ale jest ona jednak czymś więcej niż tylko rozrywką. Są tutaj znakomicie naszkicowane postaci i portrety: wariata Kocika, tajemniczego ascety i pustelnika Bogislava, tytułowego wikarego Trzaski, pani Małgosi pracującej dla antykościelnego szmatławca, „książąt Kościoła”, nauczycieli w lokalnej szkole. Jest bowiem książka autora znakomitego „Sternberga” zwierciadłem przystawionym polskiemu „tu i teraz”. Autor, choć sam ma poglądy konserwatywne, bez litości i złudzeń przedstawia polską prawicę, rozgrywki związane z lustracją, polski episkopat. Tematyka kościelna zresztą dominuje. Do pewnego stopnia jest „Eipfania...” literackim odpowiednikiem „Odwagi bycia katolikiem” G. Weigla. Bo przecież w obu tych książkach chodzi o słabości katolickiego kleru i o to, jak to się ma do tego, że kapłan jest ikoną Chrystusa.
Jest wreszcie w tej powieści kolejny poziom. Jest to książka o pokuszeniu, grzechu, nawróceniu, przebaczeniu i pokucie. Ten wątek jest widoczny zwłaszcza na przykładzie dwóch postaci: wikarego Trzaski i Bogislava. Ale także na przykładzie Kocika, choć tutaj dotykamy też innego ważnego problemu – niezasłużonego cierpienia. Nie zdradzając czytelnikowi historii tych ważnych w powieści bohaterów, można zaryzykować tezę, że Twardoch, pozostając wierny katolickiej ortodoksji, ewangelizuje przez literaturę popularną i robi to w znakomity sposób, taki, że zapiera dech w piersiach.
"Epifania wikarego Trzaski" jest nie tylko objawieniem, jakie przytrafiło się pewnemu księdzu na wygnaniu w śląskiej parafii, ale także objawieniem nowego talentu literackiego. Z niecierpliwością czekam na więcej.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Poniżej możliwości Twardocha
(2007-07-05)
Krzysztof
Pochmara
Więcej o recenzencie
„Epifania wikarego Trzaski” to żadne objawienie. Daleko jej do najlepszych literackich dokonań Twardocha. Tę opowieść, nie ma co do tego żadnych wątpliwości, pisano w przerwach pracy nad opus magnum autora, fenomenalnym „Sternbergiem”. W tej mikropowieści zabrakło tempa, zwięzłości i błyskotliwości, a jednocześnie zbyt wiele jest przemilczeń, nakreślonych na kolanie scen i niedbale opisanych psychologicznych przemian.
Nie wiem, czy słusznie w rogu okładki znalazł się kot Behemot, którym Wydawnictwo Dolnośląskie stempluje fantastykę. Czy spotkanie człowieka z Bogiem wypycha opowieść poza granice głównego nurtu? Wątpliwe. Ale uznanie „Epifanii...” za fantastykę to, być może, znak czasów, w których objawienie należy do tej samej kategorii, co telepatia i UFO.
Zamiast zakrzywiać czas i rzeczywistość, Twardoch – na głównonurtową modłę – portretuje Śląsk i Kościół z pozycji człowieka, któremu jedno i drugie jest bliskie i drogie. Nie byłby to zarzut, gdyby niedobór fantastyki służył przenikliwości wizji. Niestety, w tym portrecie brakuje pasji – nie ma ani żarliwej apologii, ani krytycznej obserwacji. Jest raczej przeciętna tradycjonalistyczna opowiastka. Nie dość agresywna, by bulwersować, i nie dość przekonująca, by nawracać.
(3 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji