Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Erynie
Średnia ocena z 32 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Marek Krajewski
- Wydawnictwo:
-
Znak
, Maj 2010
- ISBN:
- 978-83-240-1360-9
- Liczba stron:
- 272
- Wymiary:
- 136 x 205 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Marek Krajewski
Nowa seria mistrza polskiego kryminału. Zemsta silniejsza niż miłość.
We Lwowie wybuchła panika. Żadne dziecko nie może już być bezpieczne. W maju 1939 roku w strasznych męczarniach ginie mały chłopiec. Zbrodnia jest potworna. Kim będzie następna ofiara? Całe miasto liczy na pomoc komisarza Edwarda Popielskiego. Jednak komisarz nie chce przyjąć sprawy. Nie tym razem. Nie wie jeszcze, że został do tego wybrany. Przez mordercę. Przez Erynie, boginie zemsty. Przez przeznaczenie. Widmo zbliżającej się wojny, pogromy i paraliżujący strach rządzą Lwowem, tylko jego przestępczy świat wciąż żyje według własnych reguł. Każdy w nim zna Popielskiego i jego przydomek. Ostatnia rzecz, na którą by się zgodzili, to współpraca ze słynnym ?Łysym?. Ale ?Łysy? ma inne plany... Miasto przesiąknięte zbrodnią przesłonił cień bogiń zemsty. Wszyscy pogrążą się w jego mroku na wiele, wiele lat.
- Erynie
- Autor:
-
Marek Krajewski
Intryga kryminalna, ciekawi bohaterowie i sceneria przedwojennego Lwowa... Polecam!
(2011-08-20)
kasandra85
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Zazwyczaj zaczynam cykl lub serię od początku, ale ostatnio już dwukrotnie zdarzyło mi się przeczytać środkowy tom, po czym dopiero później poznawałam bliżej część pierwszą. Tak też było z książką „Erynie”, która jest początkiem cyklu o komisarzu Edwardzie Popielskim. Drugi tom natomiast, czyli „Liczby Charona” mam już za sobą. Muszę przyznać, że w tym przypadku odwrotna kolejność zupełnie mi nie przeszkadzała.
Lwów, 1939 rok. Edward Popielski. Komisarz legenda, który sieje postrach wśród przestępczego półświatka a wśród współpracowników raczej nie jest zbytni lubiany. Kiedy dochodzi do rytualnych morderstw dzieci, w mieście zaczyna się panika. Na dodatek widmo wybuchu wojny napędza całą machinę strachu i niepewności. Nasz bohater należy do bezwzględnych, raczej aspołecznych jednostek, które chadzają własnymi drogami i mają często nietypowy sposób działania. Popielski lubi prowadzić sprawy nocą, więc to właśnie w tej porze często próbuje rozwiązywać zagadki kryminalne i tak też było tym razem. Wspólnie z Edwardem odwiedzimy miejskie speluny, sprawdzimy czarne zaułki i powłóczymy się po lwowskich knajpach. Czy jednak uda się dowiedzieć kim jest morderca i w porę go powstrzymać?
Muszę przyznać, że książka Krajewskiego przypadła mi do gustu, podobnie jak drugi tom czyli „Liczby Charona”. Znakomity styl i plastyczny, żywy język są moim zdaniem warte wspomnienia, podobnie jak dokładne ukazanie wynaturzonego psychopaty. Poza tym fabuła obfituje w liczne szczegóły a intryga kryminalna jest sprytnie i ciekawie skonstruowana. Muszę obowiązkowo również napisać choć kilka słów o głównym bohaterze Popielskim. Jest to postać, która może wzbudzać dwojakiego rodzaju uczucia. Na pewno jednak trzeba przyznać, że jest on dość charakterystyczny i nadaje charakter i konkretny klimat całej książce.
„Erynie” to kryminał, który dla wszystkich miłośników tego gatunku literatury będzie z pewnością ciekawym doświadczeniem. Na dodatek sceneria Lwowa i ukazanie dwoistej natury tego miasta było dodatkowym plusem, tak samo jak wciągająca i intrygująca fabuła. Cóż mogę więcej napisać? Po prostu polecam!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dobre, mocne, choć nieco już odgrzewany kotlecik.
(2011-01-11)
Radosław
Baranowski
Więcej o recenzencie
Krwawy początek, ciekawe zawiązanie akcji, ciężki klimat, jak gdyby ktoś skrobał paznokciami o tablicę...brrrr. To właśnie znak rozpoznawczy Marka Krajewskiego. Jeśli do tego dorzucimy niezbyt miłego w obejściu głównego bohatera, balansującego między nieskazitelną bielą ceratowego kołnierzyka, a bezdusznymi metodami zdobywania informacji, lubiącego dobrą zabawę z paniami lekkich obyczajów to otrzymamy Eber....tzn. chciałem napisać Edwarda Popielskiego, czyli następcę znanego i lubianego(?) Eberharda Mocka, znanego z serii o Breslau.
Ty razem rzecz dzieje się głównie we Lwowie - głównie, bo sam początek i koniec to współczesny tym razem Wrocław. Mamy więc bestialskie morderstwo, kierującego się zagadkowymi motywami, niezbyt nawet dyskretnego mordercę i przedwojenną Policję na jego tropie. Mamy też ciekawy obraz stosunków lwowskiej śmietanki towarzyskiej i obraz nędzy lwowskiej biedoty. Mamy wreszcie kontrowersyjnego bohatera, za którym podążamy krok w krok. Próbuje on rozwikłać zagadkę morderstwa Henia Pytki, trzylatka, którego zwłoki wskazują na rytualny mord popełniony przez Żydów. Drugą ofiarą psychopaty jest inne małe dziecko, a dramaturgii dodaje fakt, iż Popielski sam ma niespełna dwuletniego wnuka. Czy komisarzowi uda się ochronić własną rodzinę?
Krajewski trzyma poziom. Chociaż książka do złudzenia przypomina te z Breslau w tle, kolorytu jednak nadaje lokalna gwara lwowska i częste odniesienia do Polski (bo w końcu to jeszcze polski Lwów). Przyznam jednak, że momentami miałem odczucie - kurcze, to już było. Ale tylko momentami. No i zakończenie - tutaj oddaje autorowi co cesarskie! Krajewski mistrzem jest i basta.
Miłośnikom Mocka polecać nie trzeba, wszystkim innym - polecam serdecznie!
(czytajczytaj.blox.pl)
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nienasycenie...
(2010-12-09)
KGD
Więcej o recenzencie
Czegoś mi brak...
Przede wszystkim-sięgając po pierwszy z tomów poświęconych, li tylko i wyłącznie, Popielskiemu odnoszę wrażenie...że wszystko oparte jest na sprawdzonym i (nie ukrywajmy) atrakcyjnym schemacie:
- ciekawie nakręślony bohater z "defektem" i "skłonnościami" (epilepsja, pociągowe podróże )
- miasto z klimatem (tu piewrwszy, czytelnik chwytwa w mig, że nie jest to miasto rodzinne krajewskiego, że nie czuje on Lwowa tak, jak Wrocławia)
- mroczna i przerażająca zbrona
+kilka innych szczegółów...
to za mało dla czytelnika oczekującego na kolejne odurzenie czymś... niepowtarzalnym i zaskakującym.
Książka jest jednak napisana niebywale sprawnie,z typową dla Krajewskiego Swobodą i dbałością o szczegóły. Po prostu czytelnik przyzwyczajony już do pewnego poziomu jego pisarstwa oczekuje czegoś nowego, ponownie "walącego po głowie"
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ale to już było...
(2010-10-09)
Monochrome
Więcej o recenzencie
Kolejna powieść Krajewskiego ukazała się poprzedzona tak zwanym "Wielkim Halo". W moim odczuciu jest jednak ona co najwyżej poprawna: mamy więc ciekawego bohatera, fabułę, intrygę, mroki z przeszłości... Jednak czytając tę książkę, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, iż autor odgrzewa stary, sprawdzony, przynoszący już, niestety, powiew nudy, schemat. W zasadzie, nie udało mi wciągnąć się w akcję, właśnie z powodu nieznośnego uczucia deja vu. Cóż: nie polecam, ale też nie odradzam. Osobom, które nie miały wcześniej styczności z Krajewskim, radzę sięgnąć po którąś z jego pierwszych powieści. A, zgadzam się jeszcze z opinią odnośnie czcionki: ja sama omal nie oślepłam...
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ramota
(2010-09-05)
Paweł
Kamiński
Więcej o recenzencie
„Erynie” są pierwszą książką Krajewskiego, jaką przeczytałem i niepomiernie zraziłem się do twórczości tego „klasyka” (ironiczna aluzja do wykształcenia pisarza, który uporczywie nam o tym przypomina w powieści), a miałem nadzieję, że kryminał mnie zachwyci. Sam język pisarza nie ma w sobie nic imponującego. Czuć, że Krajewski chciał ubrać zdania w piękne słowa, ale ostatecznie wyszły mu śmieszne sekwencje frastyczne. Zdanie: „Schowała z powrotem swe nikotynowe utensylia” rozbawiło mnie swoją rzekomą górnolotnością. Akcja i fabuła dziecinnie proste. Zakończenie płytkie i niczym nie zaskakujące. Autor zaniedbał całkowicie psychologię postaci. Brak wyrazistych osobowości. Przestrzeń zdarzeń pozbawiona życia. Sam komisarz Popielski jest skrajnie antypatyczny; to prostak i prymityw. Taką książkę można czytać tylko wtedy, gdy człowiek nie ma kompletnie nic do roboty i szkoda mu wysilać szarych komórek na analizę logiczną... Jedyną zaletą tej książki jest… czcionka. Dla fanów Krajewskiego sugeruję poczekać aż książka znajdzie się w bibliotece i wtedy ją wypożyczyć. Jak ktoś jednak ma dylemat czy sięgnąć po tę książkę czy lepiej położyć się spać, to zdecydowanie polecam to drugie. Sny bywają o wiele ciekawsze! Zdecydowanie wolałem „Cień wiatru” Zafona. Niestety byłem zmuszony przyznać tej książce jedną gwiazdkę, bo zera nie było.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(32)