Koszyk pusty
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
- Femme Fatale [Eco Style]
- Britney Spears
- cena: 36,49 zł
-
- King Of Pop [Jewelcase]
- Michael Jackson
- cena: 49,99 zł
Nasza cena: 35,99 zł
Cena rynkowa: 38,49 zł
Co to jest cena rynkowa?
Oferujemy ceny niższe od średnich rynkowych. Na naszych stronach, obok ceny, po której towar można w Merlinie kupić, informujemy także o tzw. cenie rynkowej. Cena rynkowa jest obliczana na podstawie znajomości średnich marż hurtowych i detalicznych obowiązujących w Polsce dla danej grupy towarów, w normalnym obrocie, czyli gdy towar nie jest objęty specjalną promocją producenta lub dystrybutora. W przypadku książek często jest to cena drukowana na okładce przez wydawcę. Znając jednak realia rynku zastrzegamy, że możesz spotkać daną książkę, płytę czy inny towar zarówno taniej, jak i znacznie drożej. Mamy jednak nadzieję, że informacja o tym, ile mniej więcej kosztuje towar w innych sklepach, będzie dla Ciebie ważną wskazówką przy decyzji o zakupie, np. przy obliczeniach, od jakiej wartości zamówienia nasze upusty równoważą koszt przesyłki.
Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).
wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.
wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.
towar trudno dostępny, do 21 dniTowar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.
w sprzedaży od ...To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.
Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.
Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.
7 dni roboczych

Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
2009
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 7 recenzji (Dodaj własną)
Requiem
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Gdy słucham debiutu GaGi, ta kobieta-straszydło wprawia mnie w melancholię. Nie, nie zwariowałam. Obecne dokonania 'następczyni Madonny' wywołują u mnie niemałe zażenowanie. Takie "Born This Way" czy "Judas" jest niczym w porównaniu z przebojowymi piosenkami z "The Fame". Na debiucie mamy porywający, przebojowy pop, ciekawe aranżacje. Słuchanie "The Fame" sprawia przyjemność zarówno na imprezie, jak i po ciężkim dniu. Nie obędzie się bez krytyki - nie ma dobrze. Parę piosenek jest zbyt dziwacznych("Beautiful, Dirty Rich", "Money Honey") albo nie przypadły mi do gustu("Eh Eh"). Ale i tak jest miło, niezobowiązująco, pokerowo i przebojowo - po prostu pop. Nie dziwi mnie więc fakt, że Lady GaGa rządziła niepodzielnie muzyczną sceną w 2009 roku. Później nagrała "Fame Monster", którą uważam za jej najlepsze dokonanie. A potem było tylko gorzej...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Requiem
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
I co ja mam zrobić?... Najpierw słuchałam "Poker Face", "Just Dance", "Paparazzi" i "Love Game". Piękne, pełne ikry. "Eh, Eh" też udane, ale nie w moim stylu. A reszta? Z "niesinglowych" piosenek spodobały mi się "Fame", "Starstruck" i "Paper Gangsta". Reszta to albo przeciętne utwory, albo nieznośna dyskotekowa łupanka ("Beautiful Dirty Rich" i "Money Honey" po prostu nie da się słuchać!). Wystawiam trójkę, bo irytuje mnie to, że dba się tylko o single, a reszta jest w charakterze "zapełniaczy". Na szczęście następny album GaGi to cudeńko.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ashley Roberts Więcej o recenzencie
Debiutancki album Lady GaGi zatytułowany "The Fame" jest najlepszym albumem w całej dyskografii piosenkarki. Wszystkie utwory są bardzo dobre, nie ma takiego, który by mi się nie podobał. Najlepsze kawałki z tej płyty to oczywiście single: "Just Dance", "Poker Face", "Love Game", "Paparazzi", "Eh Eh (Nothing Else I Can Say)"i "Beautiful Dirty Rich", ale i także utwory niesinglowe są również warte uwagi jak: tytułowe "The Fame", wolne "Brown Eyes", w stylu gwiazdy "Starstruck śpiewany ze "Space Cowboy", wakacyjne "Summerboy", jak już wcześniej wspominałam wszystkie utwory na tym albumie mi się podobają. Polecam jeszcze kolejny album Lady GaGi "THe Fame Monster", na którym można znaleźć singiel "Bad Romance", Telephone śpiewany razem z Beyonce i najnowszy singiel Alejandro. Dałabym albumowi "THe Fame" 100000000 gwiazdek, ale mogę tylko 5. Polecam!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Panna Germanotta dokonała rzeczy niemożliwej. Dzisiaj stawia się poprzeczki stanowczo za wysoko, i tak Lady GaGa mogła zostać gwiazdką sezonu, lub kolejnym przereklamowanym produktem. Tak się jednak nie stało. Gdy ogłaszano co dla nas przygotowano w 2009 roku, mało kto wierzył w sukces dziwacznej nikomu nie znanej Lady z pseudonimem zaczerpniętym od piosenki Queen. Przecież tyle razy media promowały na przebój – umiarkowany hit, a na władcę gatunku mało wyrazistego artystę. Tym razem jednak sprawdziła się przepowiednia. Sława Germanotty odnotowała właśnie ośmiokrotną platynę. Płyta iskrzy się przebojami. "Just Dance", "Poker Face" to co prawda najbardziej wybijające się spośród stada piosenek na krążku, ale odnajdziemy tu kilka ciekawszych propozycji jak "Summerboy", "Brown Eyes" czy "Boys Boys Boys". Jak już tu pisano Lady GaGa zaatakowała taneczną petardą, nietrudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Wszak to pop z górnej półki. Troszkę kiczowaty, łatwy, przyjemny, a przy tym oczywiście powszechny. Niemniej zabawa lepiej płynie, gdy wiemy przy czym tańczymy, a GaGę trudno ominąć. Wizerunkowo bije po oczach. Wokalnie zaś hipnotyzuje. Więc jest wszystko wyważone. Polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Hubert Wentland Więcej o recenzencie
Lady GaGa debiutuje w show-biznesie. Jej singiel "Just Dance" wpadł mi w ucho. Zanim polubiłem "Poker Face" upłynęło sporo czasu. I właśnie tak jest na całej płycie: potrzeba czasu, aby piosenki się spodobały. Bo album jest jednolity, mimo iż producent RedOne używał różnych syntezatorów dźwięku. Jednak, co okazało się dopiero po zakupieniu płyty trudno się doszukać beznadziejnych piosenek. No i właśnie taki jest electropop: wszystko brzmi podobnie, tak samo jak w electronice. Na wyróżnienie zasługują: "Just Dance", "LoveGame", "Papparazzi", "Eh Eh (Nothing Else I Can Say)" i tytułowe "The Fame". Utwory "Beautiful Dirty Rich", "Money Honey" i "Boys, Boys, Boys" również urzekają. Reszta jest już mniej atrakcyjna, a w szczególności "Brown Eyes" i "Paper Gangsta". Reasumując, warto posiadać tę płytę w swojej domowej płytotece.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
ilona pawłowska Więcej o recenzencie
w Przypadku "The fame" kłopot polega na tym, że ta płyta, nie dość, że niczego szczególnego nie wnosi, to jeszcze człowiek nie może pozbyć się wrażenia, że słucha Gwen Stefani! Podobny wokal, podobny styl, aranżacje piosenek - taki pop trochę w stylu lat 80'tych, ale i instrument gitarowy gdzieniegdzie przebija. Cały pazur z singlowych piosenek ulatuje i pozostaje tylko przyjemny, ale niezapadający w pamięć pop. Dokładnie tak, jak bywało w przypadku większości piosenek z płyt Gwen, o których istnieniu przeciętny oglądacz MTV nie ma pojęcia. Bo Gaga, podobnie jak Gwen, ma szczęśliwą rękę do wyboru singli. Podobno w kolejce czeka już "Paparazzi", ja jeszcze obstawiam "Fame" albo "Boys, boys, boys". Niesprawiedliwością byłoby jednak sprowadzać Gagę tylko do roli młodszej Gwen - o ile wiem Gaga ma dopiero 21 lat, a na koncie nie tylko własną płytę (i warto podkreślić - Gaga nie tylko śpiewa i fika wygibasy w teledyskach, ale sama pisze sobie piosenki), ale i współpracę m.in. z Akonem i Britney Spears. No i zwycięski pojedynek na image z Christiną Aguilerą. Jeśli utrzyma to tempo za 10 lat Gwen będzie mogła co najwyżej pośpiewać w jej chórkach ;)))) Jedyne, co w trakcie trwania tzw. kariery zmiania się w Gadze na gorsze, to wygłaszane wciąż do fanów i dziennikarzy poglądy. ale na szczęście muzyka się mimo wszystko broni - szczególnie fajna energia podczas jazdy samochodem się wyzwala - można walić rękoma w kierownicę i śpiewać ile sił w płucach. I za te poranne chwile radości Gaga dostaje 3* :)
(1 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
ejem
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Lady GaGa budzi u mnie ambiwalentne uczucia: z jednej strony jest to postać niemiłosiernie kiczowata (wizerunek, teledyski, image) i wypadałoby dać tutaj jednego merlina, z drugiej zaś strony patrząc od strony produkcyjno-muzycznej jest to naprawdę świetnie przemyślany i wyprodukowany album. Wiele podobnych produkcji ostatnich miesięcy nagrano z podobnym rozmachem – weźmy np. taką Madonnę czy Britney – miały być superprodukcjami i tanecznymi petardami. Jednak w porównaniu z Lady GaGą wypadają szalenie blado – na płycie debiutantki mamy bowiem wszystko, czego potrzeba popowemu albumowi na najwyższym poziomie – przemyślane kawałki, które już po pierwszym przesłuchaniu chodzą za człowiekiem, rewelacyjne podkłady, całkiem niekiepski głos no i oczywiście artystkę obdarzoną osobowością sceniczną (to jak ją prezentuje to już inna sprawa) - za to z czystym sumieniem daję pięć merlinów. Dla mnie jako fanki muzyki z nieco innej planety (Davida Bowiego, PJ Harvey, Marianne Faithfull, Bjork czy The Bad Seeds) płyta ta oczywiście nie stanowi mistrzostwa świata, jednak mając na uwadze, że jest to wydawnictwo stricte popowe, skierowane do miłośników tanecznej „muzy” – Lady GaGa wykonała kawał naprawdę dobrej roboty. Singlowych „Just Dance” czy „Poker Face” już nie będę rekomendować, bo doskonale są wszystkim znane. Dodałabym jeszcze „Lovegame”,”Paparazzi”, ”Starstruck” i „I Like It Rough” – są to zdecydowanie najciekawsze numery na krążku. Dla wszystkich fanów parkietowego szaleństwa pozycja wręcz obowiązkowa, a zważywszy na trwający karnawał po prostu nie można przejść obok tej płyty obojętnie.
(7 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























