-
-
Elephant
- The White Stripes
-
cena:
57,49
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Favourite Worst Nightmare
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Arctic Monkeys
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2007
- Nr katalogowy:
- 3940292
- Sprawdź inne tytuły:
-
Arctic Monkeys
To, co najlepsze w brytyjskim rocku alternatywnym. Następca Whatever People Say I Am, That's What I'm Not, Favourite Worst Nightmare to emocjonujący drugi akt opowieści Arctic Monkey. Porywająca podróż w technikolorze przez drapieżny punk i gitarową, taneczną brawurę. Jest bardzo, bardzo głośno i bardzo, bardzo szybko, a dokładnie rzecz ujmując: gitarowo, melodyjnie, pulsująco i energetycznie.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Brianstorm |
|
| 2. Teddy Picker |
|
| 3. D Is For Dangerous |
|
| 4. Balaclava |
|
| 5. Fluorescent Adolescent |
|
| 6. Only Ones Who Know |
|
| 7. Do Me A Favour |
|
| 8. This House Is a Circus |
|
| 9. If You Were There, Beware |
|
| 10. The Bad Thing |
|
| 11. Old Yellow Bricks |
|
| 12. 505 |
|
- Favourite Worst Nightmare
- Wykonawca:
-
Arctic Monkeys
Porcja orzeźwiających dźwięków
(2009-07-06)
1Karolina
Więcej o recenzencie
Oni są wielcy! Kto? Arctic Monkeys? O co tyle krzyku? O "Favourite Worst Nightmare", czyli o nowe dzieło tych czterech młodych zdolnych Brytyjczyków. Po raz drugi nagrali coś równie "wciągającego" i nasyconego ogromną dawką rock'n'rolla. Krążek zaczyna się od singlowego "Brianstorm", który jest jedynie przedsmakiem tego, co usłyszymy dalej, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Są tu i zaskakujące zwroty akcji ("Fluorescent Adolescent"), i niespodzianki w stylu "Only Ones Who Know", i świetne "This House Is A Circus". Ta płyta, to kolejna kopalnia rewelacyjnych kawałków. Arctic Monkeys udowodnili, że sukces pierwszego krążka nie był dziełem przypadku i że stać ich na wiele. I chociaż zarzuca im się, że są "przereklamowani", że nie są odkrywczy, to nie warto przejmować się tymi opiniami, dopóki samemu nie pozna się muzyki Arctic Monkeys. A ta, wierzcie mi, potrafi uzależnić.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dzieło czterech zwykłych chłopaków z Sheffield
(2007-06-23)
Piotr
Zaleski
Więcej o recenzencie
Kiedy Arctic Monkeys wydali swoją pierwszą, debiutancką płytę "Whatever People Say I Am, That's What I'm Not" w Wielkiej Brytanii okrzyknięto ich odkryciem dziesięciolecia. I trudno się dziwić, taki talent nie nie jest odkrywany codziennie. Teraz Monkeys wracają z drugim krążkiem, który jednak różni się od poprzedniego. I bardzo dobrze! Tak jak wielu fanów miałem obawy, że grupę Alexa Turnera dopadnie tzw. syndrom drugiej płyty, ale już po paru chwilach od włączenia tego CD moje przypuszczenia zniknęły. "Favourite Worst Nightmare" to album, który udowadnia, że Arctic Monkeys są nadal w świetnej formie.
(3 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Oddaj się w wir tańca i zabawy Z MAŁPAMI
(2007-05-10)
emdote
Więcej o recenzencie
Każdy, kto chociaż trochę intersuje się muzyką, słyszał o fenomenalnych arktycznych małpach z wysp. Ich debiutancki album "Whatever People Say I Am, That's What I'm Not" odniósł kosmiczny sukces. Bałem się, że ich nowy krążek dosięgnie syndrom drugiej płyty, a nowy album okaże sie klapą. Na szczęście się myliłem i o żadnym syndromie nie ma mowy. "Favourite Worst Nightmare" to genialna kontynuacja płyty poprzedniej, album jest bardzo drapieżny, głośny i szybki. Najlepszym przykładem tego jest singiel "Brainstorm", do którego można już oglądać teledysk. Wśród piosenek moim faworytem jest "505" oraz "Old Yellow Bricks". Alex Turner wraz z kumplami po raz drugi oddaje w ręce słuchacza bardzo dobry album, pełen rocka alternatywnego. Nam słuchaczom pozostaje oddać się w wir tańca i zabawy. Polecam.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Na pewno nie koszmar!
(2007-04-26)
Kaja
Zabłocka
Więcej o recenzencie
Druga płyta Arctic Monkeys przyciąga wzrok niebanalną, ciekawszą niż pierwsza, okładką. Fani z pewnością też zauważą, że zmieniło się logo grupy.
Nie tylko ono. Utwory są utrzymane w trochę innym stylu niż te z poprzednich płyt, czasem można je nawet określić jako nieco dziwne (zwłaszcza w połowie płyty - jak w przypadku "If you were there, beware"). Ale dziwnie by było, gdyby "FWN" była kopią debiutu. Najbardziej przebojowy kawałek to genialny singlowy "Brianstorm", który muzycznie jest najbliższy stylistyce pierwszego albumu. Szkoda tylko, że na płycie nie znalazł się wydany wcześniej "Leave before the lights come on". Na tym krążku brakuje też czegoś jeszcze - niektóre kawałki po prostu nie mają "wykopu". Pojawia się za to melancholia (np. "Do me a favour"), której wcześniej nie było. To wszystko buduje specyficzny klimat i czyni tę płytę trudniejszą w odbiorze. Ale mimo zmiany stylu i tak można rozpoznać najlepsze cechy Arctic Monkeys m.in. dzięki charakterystycznemu wokalowi Alexa Turnera.
Trudno jest stwierdzić, czy lepsze jest "Favourite Worst Nightmare", czy "Whatever people say I am, that's what I'm not" bo płyty są inne. Obie mają w sobie to coś, co pozwoliło na zdobycie tylu nagród debiutanckiemu albumowi. Ciekawe, czy ten też zostanie doceniony, bo z pewnością jest tego wart.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Prawie tak dobre jak poprzednie, ale co innego
(2007-04-23)
Marta
Zięba
Więcej o recenzencie
Najchętniej dałabym 4.5, bo jednak nie jest to "Whatever People Say I Am..." - więcej smętnych kawałków i trochę inne brzmienie, ale zdecydowanie polecam. Miłość raczej od 3, może 4 przesłuchania, ale znajdzie się kilka świetnych piosenek - na pewno trochę mniej przebojowe niż poprzednie. Szkoda jednak, że nie ma "tego czegoś", co miało "Whatever...", ale fanom powinno się spodobać. Moim zdaniem najlepsze "Fluorescent Adolescent" - murowany faworyt.
(2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji