Federico Fellini. Księga filmów
okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 320
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (2)
Listopad 2009 - Pięćdziesiąt lat temu odbyła się premiera Słodkiego życia, filmu, który początkowo wywołał skandal, a obecnie uchodzi za manifest epoki, punkt zwrotny w historii kina, niekwestionowane arcydzieło, którego wymowa pozostaje zadziwiająco aktualna. Federico Fellini (1920-1993), reżyser Słodkiego...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Federico Fellini. Księga filmów
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Tullio Kezich
- Wydawnictwo:
-
Rebis
, Listopad 2009
- ISBN:
- 978-83-7510-434-9
- Liczba stron:
- 320
- Wymiary:
- 245 x 315 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Tullio Kezich
Pięćdziesiąt lat temu odbyła się premiera Słodkiego życia, filmu, który początkowo wywołał skandal, a obecnie uchodzi za manifest epoki, punkt zwrotny w historii kina, niekwestionowane arcydzieło, którego wymowa pozostaje zadziwiająco aktualna. Federico Fellini (1920-1993), reżyser Słodkiego życia, Ośmiu i pół, Amarcordu i wielu innych mistrzowskich obrazów, należy do największych filmowców wszech czasów. Jego bogata twórczość - 25 filmów zrealizowanych w ciągu 43 lat - zainspirowała wszystkie kolejne pokolenia twórców kina, od Ingmara Bergmana po braci Coen. Wydana pod egidą Fondazione Federico Fellini monografia Tullia Kezicha, wybitnego krytyka filmowego i wieloletniego przyjaciela reżysera, została pomyślana jako całościowa i wyczerpująca panorama przeniesionego na taśmę filmową świata wyobraźni Felliniego. Tekstom o życiu, filmach i projektach towarzyszą liczne ilustracje - fotosy i zdjęcia z planu, rysunki Maestra, fotografie ze zbiorów prywatnych - z których wiele nie było wcześniej publikowanych. Ta wyjątkowa książka, dynamiczne połączenie barwnej kroniki, celnej analizy krytycznej i obiektywnego dokumentu, jest niezbędną lekturą dla każdego konesera sztuki filmowej.
- Federico Fellini. Księga filmów
- Autor:
-
Tullio Kezich
Maestro Fellini i jego świat
(2010-02-04)
R2D2
Więcej o recenzencie
"Federico Fellini. Księga filmów" to rzecz, która ucieszy każdego kinomana. Jestem pewien, że nie tylko wielbiciele twórcy "Osiem i pół" obejrzą ten album z dużą przyjemnością - fotosy z planu (nie tylko piękne, ale i ciekawe, bo możemy zobaczyć Felliniego przy pracy), reprodukcje plakatów, kadry z filmów i wreszcie rysunki reżysera składają się na bardzo atrakcyjną mozaikę. Jestem też jednak pewien, że niewiele osób przeczyta tekst, który temu materiałowi towarzyszy, bo ów jest, niestety, nudny. Długachne streszczenia filmów, wyliczenia zysków z ich projekcji w lirach, bezpłciowo podane informacje o produkcji - styl rodem z encyklopedii sprawia, że o ile dostajemy konkretną wiedzę nt. filmów Felliniego, o tyle czytanie tych informacji nie sprawi nam żadnej przyjemności. Prawdę powiedziawszy, zamiast kolumn z tekstem wolałbym jeszcze więcej zdjęć i rysunków przybliżających nam świat Felliniego. Mam też nadzieję, że Rebis pójdzie za ciosem i po "Księdze filmów" zobaczymy wkrótce w księgarniach inne dzieło o twórczości reżysera "Słodkiego życia" - "Księgę snów".
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Anita Ekberg w gumowcach
(2010-01-19)
FabrykaRecenzji
Więcej o recenzencie
Kinomaniakiem stałem się właśnie za przyczyną mistrza Felliniego i jedyne, czego w związku z tym żałuję, to tego tylko, że już nigdy „Rzymu” nie zobaczę po raz pierwszy. To samo mogę powiedzieć o pozostałych dziełach i arcydziełach włoskiego mistrza kina, choć niektóre z nich („Próba orkiestry”!) tak konsekwentnie są przez dystrybutorów i telewizje ignorowane, że już je prawie zapomniałem. Prawie, nie całkiem. Książka Kezicha, odświeżająca pamięć o nich, to licząca ponad trzy setki stron uczta. I to nie tylko dla fanatycznych wyznawców Wielkiego Federica, ale też dla słyszących o nim „coś niecoś, gdzieś kiedyś”, dla znających jeden czy dwa jego filmy. Niech po nią sięgną i nieszczęśni laicy, a są tacy - znanemu mi młodemu offowemu twórcy tytuł „La strada” nic zgoła nie mówi. Sprezentowana kinomanom przez Rebis pozycja nie jest encyklopedią fellinistyczną, choć nazwanie tej książki znakomitym kompendium wiedzy o Maestrze nie będzie nadużyciem. Znakomite pióro Kezicha, fakt, że był świadkiem wielu z opisywanych wydarzeń powoduje, iż poznajemy nie tylko samą twórczość reżysera, ale przede wszystkim powikłany świat jego wyobraźni. Kto widział „Amarcord” czy „Satyrikon”, ten wie, jak niełatwe jest owego świata opisanie słowem - a jednak udało się znakomicie! Każdy rozdział (poświęcony kolejnemu filmowi) otwierają słowa samego Felliniego. Czasem jest to refleksja tycząca losów dzieła, innym razem wyjaśnienie, skąd pomysł na film, kiedy indziej zaprzeczenie którejś z obiegowych opinii o dziele. Wsparty słowami Mistrza, przechodzi następnie autor do wyjaśnienia, jak rodził się scenariusz, co działo się na filmowym planie i jego okolicach. Zaraz potem pojawiają się obszerne streszczenia fabuł i wreszcie historia „życia” gotowych już filmów zarabiających (lub nie) krocie, nagradzanych (lub nie) na festiwalach, hołubionych (lub wręcz przeciwnie) przez krytykę, na której niejednokrotnie sobie Kezich „używa”. Ogromnym walorem książki jest przebogaty materiał ikonograficzny: prawie tysiąc (sic!) fotosów, fotografii i plakatów (z epoki, kiedy bywały dziełami sztuki a nie kolażami krwistoczerwonych napisów na tle „czterech gąb z dwoma półcyckami na krzyż”). Gratkę dla czytelnika stanowią licznie reprodukowane szkice i rysunki samego Mistrza, z których te ukazujące filmowe wcielenia jego żony - Massiny są po prostu wzruszające. Natomiast „odkuchenna” wersja kultowej kąpieli Anity Ekberg w fontannie (słynna seksbomba miała pod suknią wędkarskie gumiaki!) - to już swoista sensacja. Podobnych (ale i bardziej ważkich) niespodzianek kryje książka Kezicha dużo więcej. Czego brakuje? Jeśli się bardzo uprzeć, to można ewentualnie wytknąć (a i to żartem tylko), że z książki nie płynie muzyka, za pomocą której Nino Rota współtworzył magiczny świat filmów Felliniego w czasach, kiedy określenie Wielki Śmieciarz mogło być komplementem, a termin „magia kina” oznaczał coś więcej, niż komputerowe mnożenie efektów specjalnych.
(6 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji