-
-
-
Osiecka
- Katarzyna Nosowska
-
cena:
17,99
zł
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Femme Fatale
Średnia ocena z 14 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Justyna Steczkowska
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2004
- Nr katalogowy:
- 5602672
- Sprawdź inne tytuły:
-
Justyna Steczkowska
Femme Fatale to nowa płyta Justyny Steczkowskiej. Tym razem postanowiła ona sięgnąć po utwory kabaretowe, musicalowe, argentyńskie tanga i piosenkę literacką. Znajdziemy tutaj między innymi piosenki z repertuaru Marilyn Monroe, Dalidy, Ewy Demarczyk, Marleny Dietrich, Anny German, Brendy Lee, Lulu, Milvy i Edith Piaf. Wśród zamieszczonych utworów pojawiają się na płycie takie piosenki jak tytułowy temat z filmu o Jamesie Bondzie The Man With The Golden Gun, utwór z filmu Mężczyźni wolą blondynki, czy Tańczące Eurdyki Anny German. Odwołując się do wizerunku wielkich gwiazd Justyna Steczkowska tworzy tutaj wystylizowaną galerię kobiecych postaci, przywołuje sławne bohaterki ze świata filmu i estrady, ale nie prezentuje ich kopii. Proponuje własne, nowoczesne interpretacje dawnych przebojów w nowych aranżacjach Mateusza Pospieszalskiego.
| Utwory: |
| 1. Tańczące Eurdyki |
|
| 2. La cumparsita |
|
| 3. Johnny |
|
| 4. La Foule |
|
| 5. Życie na różowo |
|
| 6. Diamenty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny |
|
| 7. Sex appeal |
|
| 8. Mężczyzna ze złotym pistoletem |
|
| 9. Zadzwoń do mnie |
|
| 10. Grande valse brillante |
|
| 11. Słoneczko |
|
| 12. Samotni |
|
| 13. Miałam sen |
|
| 14. Jedna z tych kobiet |
|
- Femme Fatale
- Wykonawca:
-
Justyna Steczkowska
Przepiękna!
(2012-03-26)
Krzysztof
Krawczyk
Więcej o recenzencie
Do tej płyty trzeba się przyzwyczaić. Posłuchać jej kilka, kilkanaście razy. Po pierwszym czy drugim przesłuchaniu na pewno jej nie polubicie, nawet, jeśli lubicie Steczkowską. Różnorodność stylów jest tak duża, że na początku będzie się Wam wydawało, że to materiał przypadkowy, niespójny, że jeden utwór tak się ma do drugiego, jak pięść do nosa, że misz-masz. Ale gwarantuję, że tylko na początku.
Jak już wsłuchacie się w ten krążek, odkryjecie, co tak naprawdę łączy te piosenki i zrozumiecie, co jest motywem przewodnim płyty. Nie teksty, nie muzyka. One. Kobiety. Sławne, piękne, tragiczne. „Fatalne”. Ze szczytu sławy często zepchnięte w samotność i zapomnienie. Wielkie Divy Estrady: Anna German, Marlene Dietrich, Marilyn Monroe, Ewa Demarczyk, Emiliana Torrini, Dalida, Edith Piaf... O każdej z nich napisano tomy opracowań, a ich biografie mogłyby być świetnym materiałem na film. Dzieliły je epoki, granice, język. Łączył talent, wdzięk i niezbyt szczęśliwy życiorys. Nie oczekujcie więc po tej płycie, że będzie wesoła czy zabawna. Nie może taka być. I nie jest.
Jest refleksyjna, momentami liryczna, momentami nieco aktorska, momentami drapieżna (jak w „Mężczyźnie ze złotym pistoletem”). No i przebojowa, bo Justyna wybrała naprawdę same standardy, wielkie hity, po które wielokrotnie sięgali już inni artyści. Mamy więc przepiękne „Tańczące Eurydyki”, „Sex appeal” (zaśpiewany przez Steczkowską niezwykle ponętnie), „Grande valse brillante” czy doskonale zaaranżowany (te chórki!!!) „Tłum”. Jest smutny, liryczny „Johnny” czy „Życie na różowo” Edith Piaf. Mamy też w końcu trzy własne piosenki Steczkowskiej, podsumowujące niejako cały krążek. W aranżacjach Paweł Steczkowski – brat wokalistki i Mateusz Pospieszalski – producent albumu, starali się oddać klimat epok, z których pochodziły utwory – stąd jest i orkiestra, i sekcja dęciaków i mnóstwo innych „żywych” instrumentów. I naprawdę warto po ten krążek sięgnąć.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Justyna znów czarująca
(2012-03-11)
Luizjanna
Więcej o recenzencie
Zadziwiły mnie tak zróżnicowane recenzje poniżej. Owszem, wykonywanie coverów zawsze jest ryzykowne i może się okazać, że nowe wersje nie przypadną do gustu słuchaczom. Jednak Justyna Steczkowska po raz kolejny się obroniła i co najważniejsze, zachowała charakterystyczny dla poszczególnych utworów klimat. Artystka czaruje wokalnie, zaklina mężczyzn, bywa groźna, a za chwilę delikatna i uwodzicielska. I tego trzeba właśnie wymagać od tych utworów.
Jedyne, co mnie drażniło, to parę razy może za mocny głos, troszkę za dużo krzyku. Przy czym to kwestia mojego subiektywnego zdania, a nie zarzutów warsztatowych, bo Justyna w ten sposób doskonale oddaje ekspresję niektórych utworów.
Tę płytę warto mieć, zwłaszcza do słuchania wieczorami.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tańczące Eurdyki
(2007-11-21)
Paweł
Frycie
Więcej o recenzencie
Zaciekawiła mnie okładka, potem tytuł... ale ja nie lubię Justyny... Długo się broniłem, aż przesłuchałem płytę. Teraz wiem, że lubię Justynę. Płyta jest bardzo ciekawa, kobieca, nastrojowa, spójna. Moje ulubione utwory to: "Tańczące Eurdyki", "La Foule", "Zadzwoń do mnie", "Grande Valse Brillante" do całości brakuje mi "Karuzeli z Madonnami", ale w koncercie TV ten brak uzupełniła. Płyta jest perełką w każdym calu.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jestem laikiem, jeśli idzie o twórczość Justyny...
(2007-02-10)
twp
2
Więcej o recenzencie
...ale wydaje mi się, że niektóre recenzje są lekko przesadzone. Nie jest to denna płyta, a już na pewno nie denna piosenkarka! Fakt, że wzięła się do przerabiania piosenek boskiej Dalidy czy niezrównanych Piaf i Marleny oznacza raczej jej ambicję niż upadek. To oczywiste, że każdy utwór będzie tak zaaranżowany, by tworzył jedną całość na albumie. Męczącym byłoby dopiero słuchanie piosenek, które popadają ze skrajności w skrajność! Jeśli to uważają "krytycy muzyczni" za szczyt rzemiosła piosenkarki, to rzeczywiście piszcie recenzje do szuflad, bo tylko one was zdzierżą. Na szczęście z opiniami krytyków nie liczą sie słuchacze - bo to jak ktoś odbiera muzykę, to sprawa gustu, a o gustach się nie dyskutuje na szczęście.
Osobiście Justynę lubię od samej "Szansy na sukces" i jej wykonania "Boskiego Buenos".
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(14)