Swietny album legendy rocka
Marcin
Pieczynski
I co powiesz, fanie rocka, po przesluchaniu tego krżka? Dlaczego dotąd nie byłem świadom istnienia takiego albumu? Dlaczego do tej pory Scorpions kojarzyli mi się z "Wind of change"? To "Blackout" nie jest największym dokonaniem w historii tego zespołu?
Jeśli zadałeś sobie któreś z powyższych pytań, to jesteś na najlepszej drodze, żeby zapoznać się również z innymi albumami grupy z okresu poprzedzającego (lata 1971-1979)ich sukcesy komercyjne. Najlepiej byłoby zacząć od debiutanckiego "Lonesome crow". Niestety, jest to rzecz praktycznie nieosiągalna na polskim rynku. Ale spokojnie. Trafiłeś na "Fly to the rainbow", więc też jest nieźle. Już wiesz, że Uli Roth to jeden z najwybitniejszych gitarzystów (chociaż mógłby sobie darować śpiew - głos Meine jest niezastąpiony). Zdajesz sobie sprawę, że przebojowa szybka jazda ("Speedy's coming") nie musi kojarzyć się tylko z "Dynamite", a latynoska rytmika sprawdza się również w utworach rockowych ("They need a million"). Nie możesz powstrzymać się od nucenia "Fly people fly" i zastanawiasz się, dlaczego właściwie ten utwor nigdy nie był przebojem. Albo choćby takie "This is my song" z delikatnym i bardzo melodyjnym wokalem Klausa. A jak podoba Ci się zakończenie? Chciałbyś, żeby utwór "Fly to the rainbow" nigdy się nie skończył, co? Ja też!
Że co? Że za krótko? No cóż, piękne rzeczy trwają krótko.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji