Światowej sławy amerykański kardiochirurg (Harrison Ford) przybywa z żoną na sympozjum naukowe do Paryża. Gdy lekarz bierze prysznic, jego żona w tajemniczych okolicznościach znika z pokoju hotelowego. Bohater podejmuje śledztwo na własną rękę.
Jeden z najlepszych filmów, jakie widziałem w życiu
(2012-01-18)
Mariusz
Pankonin
Więcej o recenzencie
Ten film od początku do końca jest niezwykły. Niby prosta historia, a jednak wciąga widza od pierwszych minut. Mimo że to pozornie kryminał to nie do końca, ponieważ pokazuje jak i co można zrobić jak się kocha naprawdę kobietę, ale również pokazuje spojrzenie człowieka na dany kraj (Francja) z perspektywy przyjezdnego (Amerykanin). Jest coś jeszcze - scena tańca (pary głównych bohaterów), jest to scena taneczna, która przeszła do historii kina. Oprócz tego filmu są jeszcze dwa inne, które mają takie sceny taneczne - "Dirty Dancing" (scena końcowa) i "Zapach kobiety" (scena w restauracji). Wszystkie trzy filmy są wspaniałe. PS Do sceny tańca w filmie Frantic jest wspaniała piosenka Grace Jones "I've Seen That Face Before" (Libertango) z albumu Nightclubbing z 1981 r. Gorąco polecam ten film ("Frantic") Romana Polańskiego, ale także inne jego dzieła np. "Dziecko Rosemary".
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Polański w Paryżu
(2008-04-21)
MarS
Więcej o recenzencie
Amerykanin w obcym, paryskim mieście. Szukający żony, która być może została porwana. Z powodu niewłaściwej walizki. Podobno Roman Polański, wraz z ucieczką z USA, stracił szansę realizacji najciekawszych scenariuszy. Jednak "Frenetyczna" opowieść nie ominęła twórczej głowy najbardziej znanego, współcześnie żyjącego polskiego reżysera. Harrison Ford po raz kolejny zagrał zagubioną w wielkomiejskim krajobrazie postać, szukającą po omacku drogi ucieczki z koszmaru. Reżyser wybrał mroczne zaułki, niedoświetlone strome klatki schodowe, szczyty dachów i inne dziwne miejsca, by wraz z klimatyczną muzyka Ennio Morricone odmalować nastrój nerwowych poszukiwań. Godnych podróży Ricka Deckerta, innej postaci Harrisona Forda, przez rozsypujące się miasto. Doktor jest pełen niepewności, choć powoli udaje mu się rozwikłać zagadkę z pomocą tajemniczej kobiety (przyszła zona Emmanuelle Seigner). Im bliżej jest jednak pełnego poznania, tym bardziej staje się czymś, co nieuchwytni przestępcy zaczynają oceniać jako zagrożenie. "Frantic" to zapis konfrontacji nieugiętej jednostki ze światem. Zarazem, dalekie od nostalgii, mroczne wspomnienie zimnej wojny i historii szpiegowskich w zupełnie nowym wydaniu. Tutaj nie ma żadnego agenta, nadczłowieka pokroju Jamesa Bonda czy Świętego. Są tylko zdesperowani ludzie, gotowi na wszystko w rozkładającej się samoistnie stolicy kulturalnej Europy. Byle tylko dorwać kolejną zabawkę, spuściznę trochę innych czasów. Zupełnie, jakbyśmy oglądali "Element zbrodni" Larsa von Triera w bardziej strawnym wydaniu. To być może kolejne złudzenie. Polański nakreślił tajemniczą przypowieść o współczesnym działaniu zasad rządzących kiedyś tragedią. Zachowanie bohaterów nie jest do końca świadome. Oglądając "Frantic" miałem wrażenie, że podziwiam misterną konstrukcję, która stoi za rzeczywistością i kontroluje nasze losy. Reżyser po raz kolejny stworzył film zapadający w pamięć. Zarazem, kolejne szatańskie arcydzieło.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji