Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Frascati
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Ewa Kuryluk
- Wydawnictwo:
-
Wydawnictwo Literackie
, Październik 2009
- ISBN:
- 978-83-08-04377-6
- Liczba stron:
- 344
- Wymiary:
- 148 x 210 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Ewa Kuryluk
W mieszkaniu, w którym spędziło się dzieciństwo, każdy przedmiot ma moc przenoszenia w czasie i przestrzeni. Znowu ma się trzy, siedem czy dwanaście lat i wraca się do dawnych sytuacji - tych magicznych, dziecinnych, ale też strasznych i traumatycznych. Ewa Kuryluk w niezwykle poruszający sposób opisuje powojenne losy swojej rodziny i domu, który na długie lata stał się azylem i piekłem jednocześnie. Zderza stalinowską szarzyznę z atmosferą domu, w którym bywają artyści światowej sławy, a tę pozornie idylliczną atmosferę - z mrocznymi tajemnicami domowników. Ojciec autorki, Karol Kuryluk był ministrem kultury w rządzie Cyrankiewicza, szefem PWN-u, wreszcie ambasadorem w Wiedniu. Matka, uratowana przez niego od Zagłady, do końca życia ukrywa swoją tożsamość i pochodzenie, próbując jednocześnie zapomnieć o koszmarze Holokaustu. Brat - nieprzeciętnie inteligentny chłopiec - po śmierci ojca zaczyna chorować na schizofrenię. Frascati to książka o tym nieuchwytnym elemencie, który sprawia, że rodzina trwa razem mimo dziejowych burz i prywatnych katastrof. Niektórzy nazywają ten element miłością.
- Frascati
- Autor:
-
Ewa Kuryluk
Życie mimo wszystko...
(2010-05-17)
Izabella
Urbańska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Z fotografii umieszczonej na okładce książki uśmiechają się do nas jej bohaterowie: matka i młodszy brat autorki Piotruś. Ona sama, wówczas około 9-letnia dziewczynka, patrzy w bok, ignorując obiektyw aparatu fotograficznego. Stoją w słońcu, sprawiając wrażenie radosnej, szczęśliwej rodziny, którą usiłują być ze zmiennym powodzeniem. O tych właśnie zmaganiach opowiada książka Ewy Kuryluk. Jej centralną postacią jest matka autorki – osoba nietuzinkowa – błyskotliwa, oczytana, dowcipna, z klasą pełniąca rolę żony dyplomaty, a później ministra kultury Karola Kuryluka. Uratowana w czasie wojny przez swego przyszłego męża, nigdy nie otrząsnęła się z wojennego koszmaru, żyła z piętnem ocalonej z Holocaustu. W jej psychice wojna pozostała na zawsze. Coraz częściej powtarzające się napady ostrej psychozy najboleśniej odczuwały dzieci. Dla nich brak stabilizacji emocjonalnej i nieustanne życie w strachu podsycanym przez chorą matkę to była trauma, z którą próbowały sobie radzić na własną rękę. To wtedy mały Piotruś wymyślił, że najlepszym sposobem na lęk jest śmiech, więc czasami śmiał się aż do bólu brzucha. Brat i siostra, próbując oswoić rzeczywistość, stworzyli dla siebie świat własnych fantazji i wyobrażeń. Książka pokazuje, jak heroiczną walkę o normalność toczyła całymi latami ta niezwykła rodzina, a zwłaszcza ojciec – człowiek wielkiego formatu. Przejmujący jest obraz domu rodzinnego autorki – to z jednej strony miłość i troska rodziców, którzy zaszczepili w dzieciach empatię nie tylko wobec ludzi, ale przede wszystkim w stosunku do świata natury, rozwijali talenty i zainteresowania, traktowali z szacunkiem, mieli bliski i serdeczny kontakt – z drugiej strony nie mogli zapewnić dzieciom poczucia bezpieczeństwa i spokoju z racji choroby matki. Wraz z dramatyczną historią rodziny otrzymaliśmy w tej książce obraz PRL-u z jego kłopotami aprowizacyjnymi, nachalną propagandą socjalizmu już od przedszkola, absurdami życia codziennego, bikiniarzami w butach na słoninie i w kolorowych krawatach. Mogliśmy też poznać prywatne życie ministra, w którego salonie gościł Gerard Philippe, Laurence Olivier z Vivien Leigh i wiele innych znakomitości świata kultury i polityki. Przez karty tej książki przewijają się też nazwiska wielu znanych polskich pisarzy. Jednak największe wrażenie zrobiły na mnie opisy nieludzkiego traktowania pacjentów w szpitalach psychiatrycznych. Przez wiele lat z przerwami przebywał tam również brat autorki. To prawdziwe obrazki z piekła. Trudno oprzeć się wrażeniu, że równorzędnym bohaterem jest w tej książce wojna. Jej złowroga siła nawet po latach potrafi niszczyć człowieka, siejąc zamęt w życiu jego bliskich. Rzadko zdarza mi się znowu sięgnąć po książkę przeczytaną przed miesiącem. Tym razem tak było. Czytałam z takim samym zachwytem jak po raz pierwszy. Jej przejmująco opisany świat głęboko zapadł mi w serce. Polecam!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Obraz rodzinny
(2009-10-23)
montgomerry
Więcej o recenzencie
Mam wrażenie, że książka jest bardzo osobista i w pewien sposób odkrywa i wydobywa na światło publiczne sekrety rodzinne malarki i pisarki Ewy Kuryluk. Są to wspomnienia z dzieciństwa na ul. Frascati w Warszawie, które przeplatane są zapiskami dotyczącymi życia dorosłej autorki. Znajdziemy tu opisy spacerów, ulubionych miejsc, gdzie spędzano wakacje, wspomnienia o najbliższych osobach z najbliższej rodziny i bliskich rodzinie przyjaciół. Autorka przez rodzinę zwana „kangur” (pisane przez „ó”, bo lubiła góry) wnikliwie również opisuje samo mieszkanie na Frascati. Wiele stron poświęca też pobytowi rodzinie w Wiedniu i wakacyjnym podróżom. Wraca również do swoich początków artystycznej drogi malarskiej, wystaw oraz napisanych książek. Znajdziemy tu także wspomnienia matki Ewy Kuryluk z okresu drugiej wojny światowej, które utrwaliły się w pamięci autorki oraz charakterystykę życia w okresie PRL-u.
Ewa Kuryluk pisze książkę, gdy nie żyją już jej rodzice i brat. Autorka powraca do przeszłości i rodzinnych tragedii. Mama Maria Kuryluk tak naprawdę Miriam Kohany przeżyła lwowskie getto, uciekła z niego, a następnie ukrywała się we Lwowie mając aryjskie papiery na nazwisko Maria Grabowska. Ocalała dzięki obcemu mężczyźnie, który potem został jej mężem. Prawdę o swoim pochodzeniu długo ukrywała nawet przed dziećmi. Ewa Kuryluk wertując stare dokumenty i podróżując śladami matki powoli sama odkrywała to, o czym matka za życia jej nie powiedziała. Dowiedziała się między innymi, że to Tedy Gleich był pierwszym mężem jej przyszłej mamy. Ojciec nazywany przez Ewę „Łapką” Karol Kuryluk był ambasadorem w Wiedniu a następnie szefem PWN. Zmarł w 1967 roku po rozpętaniu afery dotyczącej pojawienia się w encyklopedii hasła dotyczącego zagłady Żydów podczas drugiej wojny światowej.
Rodziny nie omijały także choroby. Matka Ewy Kuryluk była schizofreniczką. W wieku 83 lat po dwóch operacjach na jelita zmarła w szpitalu. Brat Piotr trafił do szpitala psychiatrycznego psychiatrycznego Tworkach. Wielokrotnie próbował popełnić samobójstwo. Obserwując traktowanie pacjentów i ich rodzin autorka opisuje prawdziwy brutalny obraz szpitali.
W książce wiele jest fotografii autorstwa samej Ewy Kuryluk. Fotografia jest, bowiem jedną z pasji artystki.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji