Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Furtka do ogrodu wspomnień
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Eugeniusz Dębski
- Wydawnictwo:
-
Fabryka Słów
, Luty 2007
- ISBN:
- 978-83-60505-29-8
- Liczba stron:
- 200
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Eugeniusz Dębski
Owen Yeats powraca i znowu czekają na niego spore problemy. Nasz dobry kumpel - prywatny detektyw zostaje wplątany w sprawę, w którą w ogóle nie miał ochoty się mieszać (cóż, czego się nie robi dla miłości sprzed lat...). Zadanie wydaje się banalne - zwykła robota ochroniarska, niestety jest małe "ale"... Po raz pierwszy Owen musi działać na nieswoim terenie, bez znajomości i układów, na dodatek jego głównym zmartwieniem nieoczekiwanie stają się niepublikowane pamiętniki prezydenta Hoovera i jego tajemniczy pakt o nieagresji podpisany ze Stalinem. Yeats po raz kolejny staje przed wydawałoby się nierozwiązywalną zagadką, a dochodzenie prawdy przyjdzie mu opłacić mnóstwem ran po strzelaninach i widowiskowych ucieczkach.
- Furtka do ogrodu wspomnień
- Autor:
-
Eugeniusz Dębski
Q and Bond in One!!!
(2007-04-17)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Wiadomo, że co jak co, ale rozrywki nam współczesny świat serwuje wiele. Fabuły filmowe wprost przekrzykują się wzajemnie z tym, co określane jest jako prawda. Wiadomości codzienne często zdają się być aż nadto nienaturalne i fantastyczne, by w nie uwierzyć... Co będzie w przyszłości? Tej niedalekiej? Może lepiej nie wiedzieć i zatopić się w kolejną lekturę? Eugeniusz Dębski tym razem serwuje nam coś właśnie z niedalekiej przyszłości, co zawiera w sobie sporą dawkę tej cudownej, jeszcze niegdyś fantastycznej niepewności. Historię, którą wygrzebano z cudzych szuflad, o której opowieść, sama mogłaby się stać książką. Bo jakże to jest, gdy znika maszynopis - tak, taka stara technologia, wiecie? Gdy znika nadzieja na wydanie, a potem i cała, spisana opowieść? Jak to jest, gdy się jej szuka, już nie mając nadziei na odnalezienie? Cóż, podobnie, jak obudzić się z kacem w Amsterdamie, zdać sobie sprawę z tego, że właśnie dopadła nas stara miłość i wcisnęła w łapy - tu niezbyt przydatne i dziwnie odmawiające współpracy - specyficzną nową robotę. Ale w końcu jest się detektywem. Nie tylko pisarzem. A może raczej, jako nasz bohater Owen Yeates, materiałem, który wypróbowuje na sobie wszystko to, co potem odegra jego, biedne, poddawane wymyślnym torturom, książkowe alter ego? Cóż, nasz detektyw i pisarz w jednej osobie, przebudzony już niezbicie, po kąpieli w cementowych butkach, kilku strzelaninach i informacji o tajemniczych pamiętnikach Hoovera, które donoszą o jego konszachtach ze Stalinem, zdaje się mieć dość. Ale nie. Nie ma czasu na odpoczynek! Jego bohater musi zaliczyć jeszcze coś więcej, jest w końcu jak James Bond, znacznie niezniszczalny, choć bardziej pijący, ale też jak zmyślny Q, który sam, na tej obcej ziemi, musi sobie kombinować wynalazki. Bo co jak co, Owen może i ma łeb na karku - jeszcze, ale na pewno nie może obyć się bez wynalazków... I tak oto toczy się zawiła historia kryminalna, podsypana hojną ręką drobinami sensacji, zmyślnych akcji i pertraktacji. Jednak to, co uderza najbardziej w książce Dębskiego, to... język. Jako jeden z niewielu, właśnie ten autor, potrafi ukazać akt seksualny, jako to, co pojmujemy pod słowem - kochanie się. Na dodatek pozbawiona wulgaryzmów fabuła, wcale nie odziera bohatera z tej przejmującej siły - nie odbiera mu tytułu prawie "macho", choć nadaje mu może trochę mylący, gapowaty wyraz twarzy. No i ten komizm, pojawiający się nawet wtedy, gdy już zdaje się, że nie ma na niego miejsca - powala.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dynamicznie, lekko i z humorem
(2007-03-01)
Krzysztof
Pochmara
Więcej o recenzencie
Zaczyna się intrygująco, od kaca przez wielkie "k" i poszukiwania krnąbrnych, żyjących własnym życiem, klapków. Malowniczy opis zasłużonego cierpienia nafaszerował Dębski niezgorszym dowcipem. I choć w pogoni za żartem zdarza mu się czasem zagalopować, to od pierwszych chwil historia Owena Yeates przykuwa uwagę i zazdrośnie dzierży ją aż do ostatnich stron. Główny bohater to pisarz i prywatny detektyw w jednym, sympatyczny człowiek spożywający każdego dnia zdumiewającą ilość alkoholu, a przy tym utrzymujący godną podziwu jasność umysłu i umiejętność posługiwania się ciętą ripostą tudzież ironią. Choć cyniczny i niebezpieczny, jest jednak także słowny i ciekawski, a że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, podejmuje się ochrony człowieka, którego - zważywszy okoliczności - ochronić nie ma, zdawałoby się, najmniejszych szans. Wartka akcja, rodem z filmowej sensacji, nie pozwala na ziewnięcie, a już na pewno nie nudę. Pościgi, strzelaniny, wypadki, chwyty poniżej pasa i błyskotliwe dialogi - jest wszystko, czego potrzeba, by ani na chwilę nie zabrakło emocji. Niewiele tu fantastyki, która pojawia się jakby mimochodem, w postaci gadżetów i drobnych elementów świata przedstawionego. Sięga po nią Dębski wszędzie tam, gdzie futurystyczny sztafaż pozwala podkręcić nieco, i tak przecież szaleńcze, tempo akcji. W "Furtce..." nie chodzi o wielkie przemyślenia, intelektualną głębię czy drugie dno, ale o rozrywkę. I - mimo niezbyt ambitnej fabuły, niezbyt czasem wyszukanego humoru - nie sposób się nad tą książką nie uśmiechnąć, nie sposób się od niej oderwać. Czegóż chcieć więcej?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji