Gamedec. Granica rzeczywistości
okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 364
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (4)
Maj 2004 - Ludzkość końca XXII wieku jest podzielona: jedni żyją w realium, inni wybierają sieć. Gry zaspokajają wszelkie ludzkie potrzeby. To kosmiczne loty i baśniowe przygody, areny e-sportowe, nawiedzone domy, nielegalne tereny łowieckie i miasta zboczeńców? Tam, gdzie są ludzie, pojawiają się...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Gamedec. Granica rzeczywistości
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Marcin Przybyłek
- Wydawnictwo:
-
SuperNOWA,
superNOWA
, Maj 2004
- ISBN:
- 83-7054-165-8
- Liczba stron:
- 364
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Marcin Przybyłek
Ludzkość końca XXII wieku jest podzielona: jedni żyją w realium, inni wybierają sieć. Gry zaspokajają wszelkie ludzkie potrzeby. To kosmiczne loty i baśniowe przygody, areny e-sportowe, nawiedzone domy, nielegalne tereny łowieckie i miasta zboczeńców? Tam, gdzie są ludzie, pojawiają się problemy. Rozwiązuje je Torkil Aymore. Gierczany detektyw. GAMEDEC.
Świat gier dzieli od rzeczywistości bardzo cienka granica. Torkil Aymore, GAMEDEC, przekroczył ją wiele razy.
Każdy szczegół ma znaczenie. Więc rozejrzyj się dookoła. Masz pewność, że znajdujesz się w realium? Książka objeta patronatem Merlin.pl
- Gamedec. Granica rzeczywistości
- Autor:
-
Marcin Przybyłek
Pierwsze wrażenie....
(2010-01-26)
VtH
Więcej o recenzencie
Po przeczytaniu pierwszego rozdziału miałem ochotę odłożyć książkę. Nudnawo i nie raz i nie dwa czytałem już podobne historie... Jednak nie odłożyłem książki i czytałem dalej siłą rozpędu. I dobrze się stało bo dalej książka okazała się ciekawa. Akcja jest wartka, jest w niej sporo oryginalnych pomysłów, a postać głównego bohatera-detektywa jest przemyślana, ma swój charakter i nie jest tylko papierowym szablonem. Czyta się szybko i bezboleśnie. Nie ma tu głębszych przemyśleń, a wiele scen jest opisana jakby to był filmowy scenariusza - taka moda ostatnio nastała... Świat, w którym gry wirtualne odgrywają ogromna rolę jest spójny, choć opisany jednostronnie, oczami gamedeca. Ale może to i dobrze bo w końcu o nim ta opowieść i co kogo obchodzą problemy geopolityczne świata. Jest filmowo i rozrywkowo, dużo odniesień do znanej literatury i filmu. Są też rozwiązania w rodzaju deux ex machine, ale usprawiedliwionych wirtualnymi realiami. Niektóre zagadki rozwiązywane są na zasadzie schematu przygód Scoby-Doo, ale ...no cóż... lubię Scooby-Doo :) Z chęcią sięgnę po następne tomy przygód gamedeca - spodziewam się po nich dobrej zabawy i myślę, że się nie zawiodę.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja-Gazeta Wyborcza
Konrad
Godlewski
Więcej o recenzencie
Wielki urok na współczesną literaturę rzuciło kino. Zdania, sceny i rozdziały są coraz krótsze, a pisarze - kiedyś zgłębiający uparcie psyche bohaterów - operują soczewką narracji niczym kamerą filmową, skupiając ją na tym, co na zewnątrz. Kipiel uczuć ukazują gestami i słowami - jak w kinie.
A dziś mamy już nowe, potężne medium, które rości sobie coraz więcej praw - gry komputerowe. Chociaż nikt nie uznaje ich jeszcze za sztukę, gry angażują najlepszych aktorów, artystów cyfrowej grafiki i wytrawnych scenarzystów. I osiągają filmowe budżety.Jak będzie wyglądał świat, w którym gry staną się najpopularniejszą z rozrywek? Możemy się o tym przekonać, zaglądając do "Gamedeca" Marcina Przybyłka. Autor postawił sobie trudny cel - napisanie cyberpunkowej powieści po "Matriksie" to nie lada wyzwanie. Moim zdaniem udało mu się z niego wybrnąć celująco. Tytułowy Gamedec to gierczany detektyw. Za wirtualną garść kredytów pomaga graczom i programistom odnaleźć właściwy trop w wirtualnym świecie. Poluje na hakerów, pomaga zagubionym w cyberprzestrzeni kochankom, mierzy się z megakorporacjami i paradoksem granicy rzeczywistości. Nierzadko jego klientami będą ludzie, dla których gra stała się ważniejsza niż "prawdziwy" świat. Czytając "Gamedeca", kilkakrotnie przyszedł mi na myśl "Amator" Kieślowskiego. Bohater w końcowej scenie wymierza kamerę w siebie: oto rzeczywistość staje się materiałem dla czegoś ważniejszego - filmu.Po lekturze wirtualnych bitew u Marcina Przybyłka nie mam wątpliwości, że niejeden wieczór przesiedział nad klawiaturą. Nadchodzą czasy literatury żywiącej się grami.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji