Gamedec. Zabaweczki. Błyski
okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 528
Ocena klientów:
Wrzesień 2008 - ZABAWECZKI to kontynuacja przygód gierczanego detektywa Torkila Aymore′a, znanego już czytelnikom z powieści GAMEDEC: GRANICA RZECZYWISTOŚCI i GAMEDEC: SPRZEDAWCY LOKOMOTYW. Tym razem gamedec wyrusza w kosmos, żeby wyjaśnić zagadkę, która może ocalić albo zniszczyć...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Gamedec. Zabaweczki. Błyski
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Marcin Przybyłek
- Wydawnictwo:
-
SuperNOWA,
superNOWA
, Wrzesień 2008
- ISBN:
- 978-83-7578-007-9
- Liczba stron:
- 528
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Marcin Przybyłek
ZABAWECZKI to kontynuacja przygód gierczanego detektywa Torkila Aymore'a, znanego już czytelnikom z powieści GAMEDEC: GRANICA RZECZYWISTOŚCI i GAMEDEC: SPRZEDAWCY LOKOMOTYW. Tym razem gamedec wyrusza w kosmos, żeby wyjaśnić zagadkę, która może ocalić albo zniszczyć ludzkość.
Megastatki przewożą z Ziemi na Gaję setki tysięcy ludzi szukających lepszych perspektyw. Emigracja na nową planetę trwa, dopóki megastatek "Medusa", wiozący na pokładzie pięćdziesiąt tysięcy pasażerów, nie znika bez śladu. Torkil Aymore podejrzewa, że za porwaniem statku kryje się Bestia, która wdarła się w mózgi pracowników firmy Live!. Teraz koncern Live!, główna baza Bestian, tworzy wielką armię, która zamierza zniszczyć Ziemię. Gamedec chce poinformować o tym rząd Gai, okazuje się jednak, że na nowej planecie władzę sprawuje Mobillenium - firma, która zapoczątkowała istnienie Bestii.
Ziemia - kolebka ludzkości.
Gaja - Ziemia Obiecana.
Kosmos - otchłań możliwości.
Bestia w sieci została pokonana, ale zdołała się przedostać do mózgów swoich twórców. Gamedec usiłuje ratować ludzkość przed nowym zagrożeniem. Czy powinien lecieć w kosmos i szukać zaginionego megastatku "Medusy", czy wrócić na Ziemię, żeby rozwiązać zagadkę morderstwa przyjaciela, czy może zostać na Gai i podjąć współpracę z rządem?
Jeśli wszedłeś w sieć,
strzeż się Bestii!
- Gamedec. Zabaweczki. Błyski
- Autor:
-
Marcin Przybyłek
Gierczany detektyw w kosmosie
(2008-12-05)
Beata
Kajtanowska
Więcej o recenzencie
Autor nie oszczędza czytelnika - od pierwszych stron wręcz przytłacza nowościami - na Gai obowiązuje czas uniwersalny, oparty na systemie dziesiętnym. Oczywiście, wiąże się z tym nowe nazewnictwo - gajańskie cetnia i mona są krótsze od ziemskich sekund i minut, ale za to hekta jest dłuższa od godziny. Dek (odpowiednik ziemskiego tygodnia) liczy dziesięć dni, pięć deków tworzy gajański miesiąc (pendek). Na dodatek w kalendarzu jest tylko dziesięć miesięcy - nie ma listopada i grudnia. A Boże Narodzenie przeniesiono na inny termin. Również miary kątów są wyrażane w gradusach, a nie w stopniach. Gwiazdy rysują na gajańskim niebie inne kształty, horyzont jest dużo dalej niż na Ziemi, dzienne niebo ma brzoskwiniowo-złoty kolor. Wszystkie te szczegóły w pierwszej chwili oszałamiają, ale każdy z nich jest uzasadniony i przypomina czytelnikowi, że Torkil stał się mieszkańcem innej planety. Autor wykorzystuje wprowadzone zmiany do przedstawienia różnych "smaczków" obyczajowych - począwszy od trywialnego (pozornie) kłopotu z określeniem czasu przygotowywania potraw - kuchenki wykalibrowane są w gajańskich jednostkach czasu, a przywiezione z Ziemi przepisy kulinarne oparte na ziemskich jednostkach, aż po prawdopodobną zmianę niektórych przysłów - skoro kąt pełny liczy 400 gradów, to gajańska wersja przysłowia: "zmienić zdanie o 180 stopni" powinna brzmieć: "zmienić zdanie o 200 gradusów" (szkoda, że akurat w tym przypadku korekta położyła puentę). Należy zauważyć, że autor nie poprzestał na jednorazowej, niezmiennej kreacji świata przyszłości i umieszczaniu w nim kolejnych - mniej lub bardziej wymyślnych - przygód gamedeca. Przeciwnie - świat Torkila ewoluuje, zmienia się niemal z dnia na dzień. W każdym kolejnym tomie Marcin Przybyłek wzbogaca stworzoną przez siebie wizję przyszłości o nowe szczegóły. Ale nie poprzestaje na wymyślaniu nowych gadżetów, które oddaje do dyspozycji bohaterom - szacuje też wpływ nowych urządzeń technicznych na codzienne życie ludzi. Autor nie powtarza się, nie streszcza poprzednich tomów - po prostu kontynuuje opowieść. Odwołuje się przy tym do poprzednich przygód Torkila, ciągnie zawiązane tam wątki i czyni to w dobrym tempie. Nie unika dosadnych, mocnych słów, jednak ani jeden wulgaryzm nie został użyty w celu epatowania czytelnika - po prostu rozwój fabuły i stopień zdenerwowania bohatera w niektórych scenach w pełni uzasadniają takie słownictwo. A w innych, nieco bardziej intymnych chwilach Torkil jest niemal poetą... Należy docenić umiejętności autora do przedstawiania specjalistycznych zagadnień w sposób dostosowany do wymogów powieści fabularnej (z konieczności uproszczony) - tak, aby nie odstraszyć czytelnika, ale i nie przekroczyć granicy prawdopodobieństwa. Wszystkie kierunki rozwoju, zmiany w przyszłości, jakie przedstawia autor, są mniej lub bardziej prawdopodobne i nie nadużywają cierpliwości ani tolerancji nawet "technicznego" czytelnika. I właśnie dlatego niecierpliwie czekam na dokończenie tej historii.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji