Lekarka Sara Linton zostaje rzucona w sam środek policyjnego śledztwa. Staje twarzą w twarz z intrygującym agentem Willem Trentem i partnerującą mu Faith Mithell. W tej niezwykłej książce trzy niezapomniane postaci stworzone we wcześniejszych bestsellerowych powieściach Karin Slaughter spotykają się po raz pierwszy. Przed nimi szczególnie trudne zadanie: muszą wytropić mordercę i gwałciciela, potwora w ludzkiej skórze, zanim kolejne kobiety padną ofiarą jego obsesji. A czasu jest coraz mniej...
Geneza, podobnie jak inne powieści Karin Slaughter, to świetnie opowiedziana, trzymająca w napięciu opowieść o zawrotnej fabule i mistrzowskiej intrydze.
Wstrząsająca sensacja
(2011-01-14)
Joanna
Gołaszewska
Więcej o recenzencie
Dziękuję Bogu, ze nie zaczęłam czytać tej książki w wolne dni, bo w ogóle chodziłabym jak skołowana. Teraz przynajmniej mogłam mentalnie się oderwać - do pracy pójść.
Bo książka mną wstrząsnęła.
To historia śledztwa. Giną kobiety, a para detektywów musi znaleźć zbrodniarza, który je zabija. Przeczytawszy zapowiedź z okładki, pomyślałam, że może być ciekawie, ale pewnie niczym mnie książka nie zaskoczy. Ot, kryminał.
Ale już pierwsza scena wciągnęła mnie do tego stopnia, że wiedziałam, że książkę będę pochłaniać.
Historia pewnego starszego małżeństwa, które przypadkowo odnalazło pierwsza ofiarę, została tak napisana, że czytało się wspaniale. Potem było coraz lepiej - stan kobiety, jej obrażenia, niewyobrażalne tortury i cierpienia, jakie musiała znosić, były takie, że zasnąć nie mogłam. Wciąż się zastanawiałam - jaki chory umysł może wymyślić coś takiego?
A postaci dwojga współpracujących detektywów - kobieta, samotna matka, która urodziła dziecko w wieku 15 lat; mężczyzna dorastający w sierocińcach, poraniony fizycznie duchowo - na kartach tej książki aż roi się od indywidualności. Każdy z bohaterów przeżył w życiu jakąś traumę. Nie każdemu z nich natomiast udało się pozbierać.
No i wartka akcja rozwijająca się jak u Hitchcocka. Na początku celowo oślepiona ofiara, a potem napięcie tylko wzrasta. I zaskakujące zakończenie. Nie, nie wpadłam sama na to, kto jest sadystą.
Dodatkowym plusem jest bardzo dobra obserwacja psychologiczna bohaterów - zagłębianie się w profil sprawcy i ofiar to jest to, co lubię najbardziej. Jakiego rodzaju człowiekiem jest zabójca? Dlaczego robi te straszne rzeczy? Dlaczego wybiera na ofiary tylko takie kobiety a nie inne? To trzeba przeczytać, żeby zrozumieć.
To było moje pierwsze spotkanie z sensacją autorstwa Karin Slaughter, ale na pewno nie ostatnie. No i ostrzegam - książka dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach. Opisy tortur to makabra. Jeszcze z czymś takim się nie zetknęłam.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji